Rzecz o Dumnym Polaku, który klękał tylko przed Bogiem

Nie dość, że na kinie Moskwa widniał napis „Czas apokalipsy”, to jeszcze przed nim stał, jak na zamówienie, wojskowy wóz opancerzony SKOT, a wokół żołnierze. Tak moment zrobienia kultowego zdjęcia opisywał jego autor Chris Niedenthal w swojej autobiografii „Zawód: Fotograf”
Był 14 grudnia 1981 r., dzień po wprowadzeniu stanu wojennego. Za fotografowanie na ulicach (zwłaszcza funkcjonariuszy milicji) można było trafić do więzienia. Dlatego Chris Niedenthal ukrył się ze swoim aparatem w kamienicy naprzeciwko i szybko nacisnął spust migawki. Stanął w głębi, żeby odbijające się od obiektywu światło nie zwróciło uwagi milicjantów.
Zrobić zdjęcie to jedno. Ale jak w tych warunkach sprawić, żeby trafiło ono do zagranicznych mediów? Korespondencja była bowiem cenzurowana, a komunikacja z Zachodem odcięta. Chris Niedenthal postanowił pobiec na dworzec kolejowy i znaleźć jakiegoś obcokrajowca jadącego do Berlina. Trafił na studenta, który zgodził się przewieźć film i zanieść do redakcji Newsweeka. Udało się, klisze trafiły we właściwe ręce. Tyle że wydawca tak skadrował zdjęcie, że ucięty został napis kino Moskwa, który przecież dopełniał przekazu. Na szczęście kolejne publikacje naprawiły ten błąd, a zdjęcie stało się jednym z najsłynniejszych symboli tamtych czasów. Pokazało, że w tak trudnych momentach fotografia może znaczyć więcej niż tysiące słów.
Hymn “Solidarności”

ON KLĘKAŁ TYLKO PRZED BOGIEM
Zgodnie z uchwałą XIII Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ pieśń „Solidarni” stała się hymnem NSZZ „Solidarność”. Autorem słów jest Jerzy Narbutt, (ur. 12 PAŹDZIERNIKA 1925 – 31 MAJA 2011) a muzyki Stanisław Markowski.
Solidarni, nasz jest ten dzień,
A jutro jest nieznane,
Lecz żyjmy tak, jak gdyby nasz był wiek;
Pod wolny kraj spokojnie kładź fundament.
A jeśli ktoś nasz polski dom zapali,
To każdy z nas gotowy musi być,
Bo lepiej byśmy stojąc umierali,
Niż mamy klęcząc na kolanach żyć.
Solidarni, nasz jest ten dzień;
Zjednoczmy się, bo jeden jest nasz cel ! (…)
Po jego śmierci – w komunikacie PAP – przypomniano, że miał niemały, ale też – dodajmy – szerzej nieznany dorobek: Jerzy Narbutt był autorem kilku zbiorów opowiadań, tomów wierszy, licznych artykułów i esejów. Wśród napisanych przez niego utworów prozatorskich znajduje się przede wszystkim kilka tomów nowel m.in. „Debiut i inne opowiadania”, „W mieście wesele”, „Znowu zakwitnie listopad”, „Benefis” i powieść „Ostatnia twarz portretu”, pierwotnie wydana w drugim obiegu w 1981 roku. Drugie wydanie wyszło po latach, dopiero w 2002 r. Napisał również m.in. „Uciec z wieży Babel”, „Awantury polemiczne”, „Od Kraszewskiego do Parnickiego”, „Spory o słowa, spory o rzeczy”, „Dwa bunty” i „Wyrzucony na brzeg życia”. Jerzy Narbutt zadebiutował jako prozaik w roku 1957 na łamach „Tygodnika Powszechnego”. W roku 1975 Narbutt podpisał List 59 przeciw zmianom w Konstytucji PRL, za co został objęty zakazem druku i publikował w wydawnictwach tzw. drugiego obiegu m.in. w pismach „Zapis”, w „Spotkaniach”, „Opinii”. Współpracował z prasą katolicką, przez wiele lat przede wszystkim z tygodnikiem „Ład” – aż do jego upadku w 1994 r.
Urodził się 12 października 1925 roku w Warszawie w rodzinie o tradycjach patriotycznych – jego dziadek Ferdynand był uczestnikiem Powstania Styczniowego. Narbutt studiował na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Warszawskiego, m.in. u prof. Władysława Tatarkiewicza. Przeszłość rodziny pisarza związana była z KRESAMI. Rodzinne gniazdo Narbutta to Szyrwinty, majątek ziemski po stronie Litwy Kowieńskiej. Świadectwa rodzinne z Kresów zadecydowały o kresowej tematyce wielu jego utworów literackich. Większość życia spędził jednak w Warszawie, gdzie przeżył i Wrzesień 1939 roku i Powstanie Warszawskie. Po 1945 roku przez sześć lat ukrywał się, zagrożony poborem do ludowego wojska (orzeczono, że jest zdolny do służby, mimo trapiących go od dzieciństwa chorób). Aresztowany i osadzony w więzieniu, wyszedł dzięki amnestii. W latach stanu wojennego ponownie ukrywał się, tym razem przed internowaniem, m.in. w klasztorach w Serpelicach i Lubartowie.
Przypomniano też: Był laureatem nagrody literackiej im. Leszka Proroka, posiadaczem lauru poetyckiego „Białego Pióra” w Płocku, nagrody specjalnej ministra kultury i dziedzictwa narodowego. W roku 2007 prezydent Lech Kaczyński odznaczył go Komandorią Orderu Odrodzenia Polski. Nie mogę do tego nie dodać, że odszedł od nas dumny warszawiak i Polak. Ta duma nigdy nie prowadziła Go do wyniosłości, lecz do służby innym. Nigdy nie ugiął kolan przed możnymi i mocarzami świata tego. Klękał tylko przed Bogiem.

Żegnaj Jurku! Niech Pan da Ci niewiędnący laur chwały. Mówił i pisał jego Przyjaciel Jan M. RUMAN w latach 2006-2011 i od 2017 redaktor naczelny Biuletynu IPN. Zmarł 31 MAJA 2011 r. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 6 czerwca w Jego ulubionym sanktuarium św. Andrzeja Boboli. Został pochowany na cmentarzu katolickim na ul. Wolskiej. Warto zatrzymać się tam przy Jego grobie.
A członków Solidarności, działaczy polonijnych i tych na najwyższych stanowiskach państwowych w POLSCE chwila zadumy o mrocznym czasie Stanu Wojennego i o tym Człowieku, który klękał tylko przed Bogiem – do tego SŁOWO „SOLIDARNOŚĆ – po prostu zobowiązuje do DZISIAJ!!!

„Gdyby dorobek pisarski Jerzego Narbutta ograniczyć do jednej – jedynej zresztą w jego obejmującej 19 książek bibliografii – powieści „Ostatnia twarz portretu”, i tak autor zasługiwałby na honorowe miejsce w dziejach współczesnej literatury polskiej” napisał Krzysztof Masłoń w „Rzeczpospolitej” z 23-24.2.2008.
Powieść po raz pierwszy była wydana w drugim obiegu w 1981 r.. Jest literackim ujęciem historii najnowszej Polski – właśnie portretem pokolenia Polski walczącej – od uzyskania niepodległości w 1918 r. do zakończenia drugiej wojny światowej. Bolesne sprawy polskie i bolesne sprawy ludzkie toczą się na Kresach wschodnich, Wilnie i Lwowie, w Warszawie i Krakowie. Jak pisał wnikliwy recenzent, w powieści tej autor „wymierza sprawiedliwość” czasowi tak straszliwie SFAŁSZOWANEMU !!!
CZEŚĆ JEGGO PAMIĘCI
Źródła: M.in. „Tygodnik Solidarność” nr 48, z 26 listopada 2010/ Biuletyn IPN/ Materiały własne/ Zdjęcia: Wikipedia/
OPRACOWANIE: Antoni J.Jasinski
######################## np.pl ########################

Cytuję!
„A członków Solidarności, działaczy polonijnych i tych na najwyższych stanowiskach państwowych w POLSCE chwila zadumy o mrocznym czasie Stanu Wojennego i o tym Człowieku, który klękał tylko przed Bogiem – do tego SŁOWO „SOLIDARNOŚĆ – po prostu zobowiązuje do DZISIAJ!!!”
Mariaan Pietrucha
W rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów odbywa się protest zorganizowany przez środowiska opozycyjne i narodowe. Manifestanci, zgromadzeni pod hasłem „Stop Totalitaryzmowi”, wyrażają swoje niezadowolenie z działań rządu Donalda Tuska.
Protestujący zarzucają premierowi, że ignoruje wolę Narodu i podporządkowuje Polskę obcym interesom, szczególnie tym z Niemiec i Brukseli. Wzywali do obalenia rządu, przypominając o zbrodniach PRL i porównując działania Tuska do tych, które miały miejsce w okresie stanu wojennego.
„Ten rząd jest antypolski.
Wsłuchuję się, wpatruję się ale u nas cisza.
Mel-Pol
Takich nam potrzeba -Dumnych-Uczciwych-Patriotów Polaków! Kiedyś byli…
Kasis Skoczowska z Devonport/Tas.
„Polska nikczemnieje pod Tuskiem, Bodnarem i… Giertychem” – napisał o. prof. Dariusz Kowalczyk SJ, na X podsumowując rok rządów Donalda Tuska.
Zbyszek Tarnawski
Gdy Polacy wspominali kolejną rocznicę Stanu Wojennego, Sejm rozpoczął prace nad prawem cenzorskim. Projekt nowelizacji kodeksu karnego wprowadza do Polski przepisy podobne do tych, które w Niemczech były podstawą ścigania ks. prof. Dariusza Oko, a w Wielkiej Brytanii są podstawą zatrzymań i aresztowań użytkowników mediów społecznościowych oraz procesów wytaczanych duchownym za kazania o chrześcijańskiej etyce seksualnej.
Bo lepiej byśmy stojąc umierali,
Niż mamy klęcząc na kolanach żyć.
Solidarni, nasz jest ten dzień;
Tak stoi w hymnie Solidarności
Ale Tuskowcy i Bodnarowcy Bagienno-Uśmięchnię taki nam prezent na Boże Narodzenie przygotowali.
Pokolenie JP II
Przeglądnąłem te resztki co nazywano kiedyś prasą polonijną i ani jednego zdania o 13 grudnia, o stanie wojennym. A przecież mnogo uciekinierów jak mówili – z “biletem w jedną stronę” – przyleciało do Australii. I już żaden nie wspomni po co i dlaczego. Nawet taki “Taternik nizinny”, redaktor komunistycznego pisemka “Politechnik”, z biletem bez powrotu w Bieszczady – a obecnie “Prezes Honorowy RN PA” nie wspomniał o swoich cierpieniach i walce z WRONa Jaruzelskiego. Szacun dla tych kilku , którzy byli pałowani i gdzieś tam jeszcze są na Antypodach.
Mel-Pol
O Tym dumnym Polaku, który klękał tylko przed Panem Bogiem – śp. Jerzym – też już „solidarnie” zapomniano, nawet ci co tak „solidarnie” przybywali do QLD na Antypody – „kurza pamięć” czy „pamięć złotej rybki”???
Zygmunt / QLD