Kosztem Polaków
AUTOR: PROFESOR WACŁAW LESZCZYŃSKI
W ostatnich trzech latach odbyły się w Polsce cztery razy wybory (parlamentarne 2023 r., samorządowe 2024 r., do Europarlamentu 2024 r., prezydenckie 2025 r.). Za otrzymywaną pomoc w nich (i wcześniej) pewne środowiska polityczne muszą się swym patronom i sponsorom odwdzięczyć. W obecnej sytuacji trudno oficjalnie dziękować Rosji za jej pomoc w postaci „braku praworządności” i „ośmiu gwiazdek”. Robi się więc to w sposób pośredni, zakazując budowy pomnika Bitwy Warszawskiej 1920 r. czy zmiany nazwy ulicy Armii Ludowej w Warszawie. Konkretnym dowodem wdzięczności w stosunku do Rosji jest płacenie wielkich kwot (łącznie do 5 miliardów zł.) byłym funkcjonariuszom „służb” PRL, podległych Rosji.
Największą pomoc polityczną, propagandową i materialną (z „fundacji” i z „nieznanych źródeł” w akcji wyborczej) otrzymywały z Niemiec obecne władze. Dlatego też nie zamierzają występować o należne Polsce odszkodowania od Niemiec za ich zbrodnie, zniszczenia i rabunki w czasie II Wojny Światowej. W Instytucie im. Witolda Pileckiego zlikwidowano więc dział odzyskiwania dzieł sztuki zrabowanych przez Niemców. Zlikwidowano też dział o Polakach ratujących Żydów, bo według propagandy niemieckiej Polacy nie ratowali, ale zabijali Żydów. Tezę tę podtrzymała jedna minister mówiąc, że „polscy naziści zbudowali obozy, które były obozami pracy, a potem stały się obozami masowej zagłady”. Niemcy pozbywają się zbędnych im imigrantów, przerzucając ich do Polski, na co zgadzają się polskie władze, grożąc karami Ruchowi Obrony Granic, za blokowanie tych przerzutów.

Dwóch polskich biskupów skrytykowało Niemców za ich postępowanie. Na to władze wysłały do Watykanu pismo. Nie było w nim tłumaczenia, czemu rząd łamie Konkordat ograniczając naukę religii i dyskryminując katolickie dzieci, ale skarga na tych biskupów. Bo o Niemcach źle mówić nie wolno! Różne miasta polskie rządzone przez środowisko obecnej władzy także swymi działaniami wykonują gesty wdzięczności za wsparcie otrzymane od Niemiec.

Władze Wrocławia od lat starały się o „dobre” stosunki z Niemcami i już ok. 2006 r. zmieniły nazwę Hali Ludowej na Halę Stulecia, bo taką nazwę („Jahrhunderthalle”) nosiła ona za czasów niemieckich. Budowę tego gmachu ukończono w 1913 r. i nazwano go tak albo z okazji setnej rocznicy bitwy pod Lipskiem (w której zginął Książe Józef Poniatowski), albo z okazji setnej rocznicy odezwy „Do mojego ludu” (An mein Volk) króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III, wzywającej do oporu przeciwko Napoleonowi I (to by uzasadniało nazwę „Hala Ludowa”). Z jego to rozkazu w 1811 r. przetopiono polskie insygnia królewskie zrabowane ze skarbca na Wawelu w 1795 r. przez jego ojca Fryderyka Wilhelma II. Władze Wrocławia powróciły do niemieckiej nazwy „Hala Stulecia”, a na Moście Grunwaldzkim każą wstawić tablicę z napisem „Kaiser Brücke” (Most Cesarski), aby było tak, jak za czasów rządów niemieckich nazistów. A ludzi zmuszanych przez Niemców do niewolniczej pracy, głównie Polaków, których tysiące zginęło podczas budowy lotniska na Placu Grunwaldzkim we Wrocławiu, upamiętnia jedynie kamień z małą tabliczką…

Wilhelm Gustloff >>>
Władze Gdyni nie chciały być gorsze od innych i wzięły udział w zorganizowanych przez Związek Ludności Niemieckiej w Gdyni uroczystościach upamiętniających ofiary morskich katastrof, w tym okrętu „Gustloff”, na którym w 1945 r. zginęło ok. 9000 Niemców, a więc tyle, ilu mieszkańców dzielnicy Wola w Warszawie mordowali Niemcy w ciągu jednego dnia w 1944 r.
A nic nie było słychać o upamiętnianiu przez władze Gdyni jej obrońców przed Niemcami w 1939 r. i ich dowódcy płk. Stanisława Dąbka. Najbardziej proniemieckie są władze Gdańska, nawiązujące do Wolnego Miasta Gdańsk, gdy rządzili nim niemieccy naziści. Polityk stąd orzekł, że II Wojnę Światową wywołało „złe słowo Polaka przeciw innemu narodowi”.
W ślad za propagandowym i kłamliwym niemieckim serialem „Nasze matki, nasi ojcowie”, otwarto w Gdańsku wystawę „Nasi chłopcy”. Mowa na niej o wcielanych do Wermachtu obywatelach polskich z terenów włączonych w 1939 r. do Niemiec i obywatelach Wolnego Miasta Gdańsk.
Fałszem historycznym było w niej łączenie tych dwóch grup. Bo młodzi Polacy do służby we wrogiej im tej formacji byli zmuszani i gdy zdarzała się okazja, zwłaszcza na froncie zachodnim, dezerterowali i wstępowali do polskiego wojska. Inaczej do służby w Wermachcie podchodzili młodzi Gdańszczanie. W Gdańsku w 1939 r. mieszkało ponad 90% Niemców i rządzili w nim hitlerowcy. To z Gdańska wywodzili się nadzorcy i część wykonawców zbrodni ludobójstwa wielu tysięcy Polaków w Piaśnicy. Ci powołani do Wermachtu młodzi Gdańszczanie nie mieli oporów z wstępowaniem do niemieckiej armii. Przy wyjeździe z domu mógł towarzyszyć „im strach, przygnębienie, ale nierzadko też ekscytacja wywołana nowym doświadczeniem i możliwością zobaczenia nieznanych dotąd stron”, jak napisano na jednej z tablic Wystawy „Nasi chłopcy”. Bo to byli „chłopcy” niemieccy. I to o nich jest ta wystawa, a nie o Polakach, choć za polskie pieniądze.

No cóż. Jak się ma długi, trzeba je spłacać, tylko czemu kosztem wszystkich Polaków, nie tylko tych „europejskich”?
WACŁAW LESZCZYŃSKI
Od red.np.pl > Dziękujemy PANU PROFESOROWI i przesyłamy pozdrowiania/ Ilustracje, opisy i obrazek wprowadzający dodał ADMIN
################### np.pl ###################

Po Bodnarze przyszedł Żurek
Zbigniew Ziobro pisze na Fronda: Ministrem Sprawiedliwości został człowiek o mentalności Kalego.
Kóry„[…] sądownie zażądał od własnej córki zwrotu alimentów. Który domagał się powołania biegłego do oceny stanu swoich zębów — ponoć startych w wyniku stresu w pracy. I który pozwał państwo polskie na niemal milion złotych za rzekome represje”.
„Ministrem Sprawiedliwości został sędzia, który jest rekordzistą pod względem liczby zarzutów dyscyplinarnych — aż 64!
Oto Sędzia Żurek
(MIL)
Jak PISZE Onet, prezydent Andrzej Duda na osobistą prośbę ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza wręczył awanse generalskie Piotrowi Bieńkowi, synowi jego głównego doradcy, gen. Mieczysława Bieńka oraz Mirosławowi BODNAROWI, bratu ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. Jednocześnie na czele funduszu, który ma wspierać rozwój nowych technologii w wojsku, Kosiniak-Kamysz postawił zięcia prezydenta Dudy.
I to się kiedyś nazywało partyjnacki -kacykowski NEPOTYZM / nepos = wnuk, potomek) – faworyzowanie członków rodziny i kolesiów przy obsadzaniu stanowisk i przydzielaniu godności i tym podobne
Mieczysław Gil-Zarębski
Spoko… Bodnar i ta podmianka na Żurka, nie zaszkodzą apolityczno-patriotycznej działalności NASZEJ-WASZEJ Rady i temu co Rada trzyma pod swoim parasolem. Na odchodne Bodnar Adam bił się w pierchy zapewnijąc, że jest jeszcze senatorem i będzie bronił Polonie i praw jej przyległych. So,.. do not worry
Art 2
W obliczu dewastacji państwa, zagrożenia bezpieczeństwa i suwerenności i zakłamywania historii musimy się jednoczyć. Tylko razem jesteśmy w stanie przeciwstawić się złu. Działajmy dla przyszłości Polski i młodych pokoleń! I nasze działania – a nie tylko słowa powinny coś wreszcie znaczyć .
Krzysztof Krzyszton
W Europejskim Centrum Solidarności – instytucji mającej upamiętniać walkę z komunizmem i narodziny wolnych związków zawodowych – eksponowane są publikacje gloryfikujące Aleksandra i Jolantę Kwaśniewskich – podaje portal niezalezna.pl. No to już wystarczy – a Polonia milczy. Trudno wymagać aby coś na ten temat powiedziała ta „polonia apolityczna ” ale, że i ta „polityczno-patriotyczna” milczy to też już nie dziwi…
Mel-Pol
Tak jest! To co postkomunizm i lewactwo wyprawia to jest świadoma ingerencja w polską przestrzeń pamięci, ŚWIADOMIE, że taki mózg zlasowany już takie potomstwo wychowa – ale widać, że to Polonii kłopotu nie sprawia!
W akcji zorganizowanej przez ECS pt. „Nasza Solidarność. A to nam się udało!” wyżej niż powstanie Solidarności ceni się “Alko” i Jolkomania – tej Jolki Kwaśniewskiej, która jak jeść beze widelcem czy łyżeczką Polaków uczyła.
A tak jest bo szefem tej instytucji jest Basil Kerski (ur. 19 listopada 1969 w Gdańsku) – niemiecko-polski menadżer kultury, redaktor, politolog i eseista pochodzenia iracko-polskiego. I taka przepustka wystarczy aby wejść do polskiej historii„ A jego hasłem jest: „Nie żołnierze wyklęci, nie wojny, nie Polak, który krwawi, jest symbolem polskości”” – Wystarczy!
Jaarek Micewski /NZ
Nie należę do tych elit solidarnosciowych przed którą stara Polonie czapkowała. Pamiętam jednak kilka nazwisk a między nimi Sikora i Ozdowski. Ale o nich cicho. Czy już sami zeszlii z tego piedestau, czy to historia Polonijnej Solidarności sama ich przepędziła. Pamiętam jednak, jak pewna główna edukatorka polonijna (OAM) Sev’a chwaliła, za to otrzymał Chinską nagrodę Falun’a – wyznawców sekty Falun Gong. Ale kiedy Biskupom w Polsce broniącym granic Polski dzieje się krzywda to Sev’a już nie ma.
AM Sydney
Działania ECS – Europejskie Centrum Solidarności ostro skrytykował legendarny działacz Solidarności, Krzysztof Wyszkowski.
Obecny ECS to tylko siedziba Lecha Wałęsy, którego płatna współpraca jako donosiciela Służby Bezpieczeństwa została dawno temu ujawniona
Iw
Czytam tu o tym Alku Kwaśniewskim, że staje się symbolem Solidarnści bo wprowadziłł Polskę do UE. To jest to barachło czym karmi się naiwniaków tych z Solidarności. Kwas nie miał wtedy nic do gadania bo starsi i mądrzejsi o tym decydowali i wprowadzili wpierw do Konstytucji paragraf, który mówi, kiedy i w jakim czasie można oddać Polskę w obce łapy. Druga sprawa to nic nie wiadomo co podpisywał i co gadał Kwas bo bywał zapruty bez względu na miejsce i uroczystości.
Marian Babicki Kraków KOP