Część 1. Wszystkie ręce umyte – tajemnica śmierci ks. Zdzisława Różańskiego

W cz. 2. „Dzień dobry, przyszliśmy popełnić pana samobójstwo”…

Autor: Łukasz Rewers

Ks. Zdzisław Różański

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Mt 5,10

23 sierpnia 1979 roku Konin obiegła wstrząsająca wieść – na plebanii parafii Maksymiliana Kolbe znaleziono ciało jednego z ówczesnych wikariuszy
tego kościoła – księdza Zdzisława Różańskiego. Oficjalnie zginął przez porażenie prądem podczas brania kąpieli. Nieoficjalnie – został zamordowany przez „nieznanych sprawców”. Kim jednak był ksiądz Różański?

Trudny początek

Ksiądz Różański nie miał łatwego życia. Nawet przed przyjściem na świat jego dalsze losy stały pod znakiem zapytania. Był rok 1944. Okres II Wojny Światowej. Jego matka – Regina Różańska z domu Chlebowska, była wówczas w szóstej ciąży. Nosiła pod swym sercem małego Zdzisława. Pewnego dnia, będąc zaniepokojona stanem zdrowia, udała się na wizytę do ginekologa. Doktor doradził jej, aby, ze względu na swą ciężką sytuację materialną i panującą wojnę, pozbyła się swojego nienarodzonego dziecka. Należy pamiętać, że zgodnie z niemieckim rozporządzeniem z 9 marca 1943 roku aborcja została niestety zalegalizowana dla Polek. Stało się tak, aby tym eugenicznym procederem wyeliminować jak największą ilość Polaków, jeszcze przed ich narodzeniem. Sam Adolf Hitler stwierdził: W obliczu dużych rodzin tubylczej ludności jest dla nas bardzo korzystne, jeśli dziewczęta i kobiety mają możliwie najwięcej aborcji. Powiedział też: Osobiście zastrzelę tego idiotę, który chciałby wprowadzić
w życie przepisy zabraniające aborcji na wschodnich terenach okupowanych.
Szkoda, że współczesne feministki zapominają o tym brutalnym fakcie i o tym, że aborcja była i jest nadal częścią ludobójczej eugeniki, przez którą rocznie dziesiątki milionów ludzi traci swoje życie i szanse na zbawienie…

Wracając jednak do roku 1944: ginekolog zdołał nakłonić matkę przyszłego księdza do aborcji. Na drugi dzień miała się zgłosić u niego na „zabieg”. Regina Różańska po powrocie od ginekologa opowiedziała o wszystkim mężowi – Leonowi. Następnego dnia Różański powiedział swojej żonie, że nie pozwoli na to, aby ich nienarodzony syn został zabity. Podczas ostatniej nocy miał sen, w którym widział postać księdza.
Uznał to za znak od Boga, a jak się okazało w późniejszym czasie – przypuszczalnie proroctwo, które spełniło się w osobie Zdzisława. I tak, dzięki tej niezwykłej Bożej interwencji mały Zdzisław mógł przyjść na świat 26 listopada 1944 roku w rodzinnym domie w Piotrowie, niedaleko Słupcy.

Lata dzieciństwa i młodości

Zdzisław Kazimierz Różański wychowywał się w biednej, rolniczej rodzinie; dręczonej przez komunistów, ale zarazem bardzo bogobojnej. W 1950 roku wydarzyło się coś, co w późniejszym czasie Różańscy uznali za drugą przepowiednię, zwiastującą kapłańską przyszłość Zdzisława. 26 lutego 1950 roku na zapalenie płuc zmarła Wiktoria Różańska. Była babcią Zdzisława. Jej ostatnie słowa brzmiały: Renia, nie zmarnujcie powołania Zdzisia, bo on ma być księdzem

Rok później młody Różański rozpoczął edukację w Szkole Podstawowej w Wacławowie. Od 1958 do 1962 roku uczył się w Liceum Ogólnokształcącym w Słupcy. Tam też zaangażował się w działania szkolnego kółka teatralnego. Był zdolnym uczniem. W ostatniej klasie liceum podjął decyzję, że swoje dalsze losy złączy na stałe z kapłaństwem, choć później rozważał studiowanie chemii na Uniwersytecie Łódzkim. Ostatecznie zrezygnował z tego pomysłu z powodu zbyt późnego otrzymania zawiadomienia o egzaminie wstępnym na studia. 1 września 1962 roku rozpoczął studia w Wyższym Seminarium Duchownym we Włocławku.

Działalność duszpasterska

W 1967 roku, z powodu wielkiego zamiłowania do liturgii, został wyznaczony wikariuszem przy kościele seminaryjnym pw. św. Witalisa we Włocławku. Rok później, a dokładnie 23 czerwca 1968 roku, przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa włocławskiego – Antoniego Pawłowskiego, a 30 czerwca 1968 roku odprawił swoją mszę prymicyjną w kościele w Lądku.

Od 24 sierpnia 1968 do 30 lipca 1969 roku pełnił obowiązki wikariusza w parafii Wieniec koło Włocławka. Po tym okresie rozpoczął trzyletnie studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim na Wydziale Teologicznym w zakresie teologii pastoralnej, które ukończył 24 czerwca 1972 roku. Podczas studiów na KUL-u był członkiem akademickiego chóru.

Otrzymał tytuł magistra za pracę pt. Księgi liturgiczne Biblioteki Seminarium Duchownego we Włocławku. Studium liturgiczno – źródłowe.

Miał zamiar pracować na KUL-u. W celu realizacji tego pomysłu otworzył przewód doktorski. Zamierzał napisać pracę doktorską pt. Tradycje liturgiczne diecezji włocławskiej. Nigdy jednak tego nie zrobił z powodu odwołania go przez biskupa Jana Zarębę do pracy duszpasterskiej w diecezji włocławskiej. 15 lipca 1972 roku został mianowany wikariuszem w parafii pw. Wniebowzięcia NMP we Włocławku. Od 1 lipca 1973 roku, jako wikariusz, związał swe losy z parafią w Sieradzu.

Pełnił również funkcję kapelana Sióstr Urszulanek SJK, rektora podominikańskiego klasztoru, katechety, kapelana powiatowego szpitala w Sieradzu oraz duszpasterza akademickiego rejonu sieradzkiego. Będąc uzdolnionym muzycznie (grał na gitarze, pianinie i skrzypcach) oraz mając talent do śpiewu, zorganizował lokalny festiwal piosenek religijnych. Zamierzenia te zrealizował dzięki założenemu wcześniej zespołowi muzyczno-wokalnemu „Dominikanie”. Zespół ten wyposażył, z własnych pieniędzy, w instrumenty, sprzęt nagłaśniający i stroje. Zespół szybko zdobył sobie popularność nie tylko w samym Sieradzu. Dawał też koncerty w wielu innych miejscowościach, m.in. w: Charłupi Wielkiej, Kłocku, Chojnem, Unikowie, Wągłczewie, Miłkowicach, Zduńskiej Woli, Łodzi, Płocku, Witowie, Charłupi Małej, Częstochowie, Włocławku
czy Kaliszu. Wprowadził mszę dla dzieci i organizował jasełka.

Swoje zdolności muzyczne, pomimo utrudnień stawianych przez władze szpitalne, wykorzystywał również podczas odwiedzin chorych w szpitalu.

W latach 1976-1979 był członkiem Diecezjalnej Komisji Liturgicznej. Od 16 czerwca 1978 roku, aż do swojej śmierci był wikariuszem parafii św. Maksymiliana Kolbe w Koninie. To dzięki niemu powstał przyparafialny zespół muzyczny – „Nadzieja”. Czynnie angażował się w duszpasterstwo młodych ludzi, zarówno w Sieradzu, jak i Koninie. Często jeździł z młodzieżą na wyprawy na wieś, wycieczki piesze i rowerowe oraz pielgrzymki, m.in. do Lichenia czy na spotkanie z Janem Pawłem II w Gnieźnie w 1979 roku. Ponoć to dzięki jego autorytetowi nieznana liczba chłopców i dziewcząt odkryła swoje powołanie do życia kapłańskiego i zakonnego. Udzielał „ciche” chrzty, komunie i śluby kościelne rodzinom żołnierzy i milicjantów.

Jako ksiądz-modernista uczestniczył w nabożeństwach ekumenicznych, a pod koniec swojego życia zaczął się udzielać w ruchu oazowym.

AUTOR: ŁUKASZ REWERS

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie image-35.png
ŁUKASZ REWERS
Dziękujemy

Źródła: Niniejszy artykuł powstał na podstawie relacji ustnej siostry księdza Zdzisława Różańskiego – Stanisławę Przezwicką, odtajnionej dokumentacji SB, dokumentacji ze śledztwa przeprowadzanego przez IPN oraz książek: Byłem… i jestem z Wami. Śladami ks. Zdzisława Różańskiego i Ks. mgr. Zdzisław Różański we wspomnieniach

###################### np.pl ######################

Śledź i polub nas:

Dodaj Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *