CZ.2 JELEŚNIA
AUTOR; PUŁKOWNIK STANISŁAW WOJDYŁA
Dla naszepismo.pl przekazał Andrzej Balcerzak
OSTATNI LOT
Corocznie na zaproszenie fundatora obelisku, członka naszego Stowarzyszenia, Pana Jana Suchonia organizujemy uroczystość pod pomnikiem w Jeleśni k. Żywca. Uroczystości kiedyś, polegały na złożeniu wiązanki kwiatów. Obecnie zostały zaangażowane dwie szkoły gminne i mieszkańcy Jelewładze gminy oraz okolicznśni i okolic.
W 80-tą rocznicę zorganizowaliśmy uroczystość, wysłaliśmy zaproszenie do Konsulatu amerykańskiego, i do ambasady. Na uroczystość zebrały się tłumy ludzi. Niestety nie było wśród tych gości nikogo z ambasady amerykańskiej ani z konsulatu w Krakowie, pomimo wysłanych zaproszeń. Co bardziej było przykre, to również nie udzielono żadnej odpowiedzi na te zaproszenia. Uroczystość rozpoczęła się od wciągnięcia flagi amerykańskiej, polskiej i Jeleśni na maszty. Pani wójt Jeleśni pani mgr Anna Wasilewska, powitała zaproszonych gości. Młodzież szkolna pięknie odśpiewała po angielsku hymn Stanów Zjednoczonych w akompaniamencie muzyki oraz polski, odśpiewany przez licznie zgromadzoną młodzież, zaproszonych gości i mieszkańców Jeleśni. Po krótkim wystąpieniu prezesa Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP z Krakowa płk. pil. Stanisława Wojdyły, który przedstawił tragedie Liberatora B-24 J-10 DT, jak po utracie dwóch silników odłączył się od swojej eskadry i przymusowo lądował na polach Jeleśni. Nastąpił koncert muzyczny młodzieży szkolnej wykonującej pieśni patriotyczne amerykańskie jak i polskie. Podziwialiśmy przy tym dwie piękne młode skrzypaczki ze szkoły podstawowej w Jeleśni.

Z 12 na 13 maja 1943 roku, a więc miesiąc po odkryciu grobów katyńskich, lotnicy rosyjscy, pod pretekstem bombardowania celów niemieckich w Warszawie zrzucili na polską stolicę około 100 ton bomb. Loty wykonywali z wysokości 2500 metrów. Wykonując loty na amerykańskich bombowce B-25 Mitchell, podarowane Stalinowi przez naszych „anglosaskich przyjaciół”. Była to kolejna zbrodnia sowiecką na narodzie polskim. Jak wspomina fundator pomnika 89-letni Jan Suchoń „tych dziesięciu chłopców ze Stanów Zjednoczonych nie wiedzieli nic o Polsce… wsadzili ich w”pudło” samolotu i kazali lecieć, walczyć i ginąć! Uważam, że ktoś im za to musi podziękować. To byli chłopcy, którzy zginęli w wieku 19 – 26 lat.

Odsłonięcie pomnika zostało również zauważone w prasie amerykańskiej „Military Officer”. Zainspirowana historią Liberatora, 12-letnia uczennica Liceum w Żywcu Magdalena Buława, postanowiła wziąć udział w ogólnopolskim konkursie „Piętno II wojny – losy i pamięć”. Przeprowadzając wiele wywiadów z naocznymi świadkami oraz uratowanym bombardierem 2nd Lt. Charles H. Keutman (19 lat). W swoim wypracowaniu o Liberatorze, wykazała o naszym obowiązku pielęgnowania pamięci o bohaterstwie amerykańskich lotników, bo ich działania miały wpływ na losy naszego narodu, a ludziom ryzykującym swoje życie, dla wolności drugiego człowiek, należy się cześć i szacunek.

Pan Keutman w 5 rocznicę odsłonięcia pomnika, wraz z całą swoją rodziną odwiedził miejsce awaryj- nego lądowania „Dinah Might” i oddał hołd swoim towarzyszom.
To właśnie 13 września, w kolejną rocznicę katastrofy Liberatora B-24 chcemy wrócić pamięcią do tego tragicznego dnia, aby jak mówił pan Jan Suchoń, miłośnik Stowarzyszenia Ziemi Żywieckiej, przekazać młodzieży i harcerzom, „że oni oddali swoje jutro, abyśmy my mieli dzisiaj”. Na rocznicy nie było już pana Jana Suchonia, został godnie pożegnany, ale tą tradycje kontynuujemy wraz z jego młodszym bratem Józefem oraz przyjaciółmi ze Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Żywieckiej.


Na terenie Małopolski, gdzie znajduje się kilkadziesiąt odkrytych miejsc tragedii lotnictwa alianckiego w czasie II wojny światowej, wraz z Muzeum Lotnictwa, Polskim Towarzystwem Turystyki Krajowej, stawiamy tablice informacyjne. Tablice te, stojące przy głównych szlakach informują, jak dotrzeć do miejsca pamięci i informacje na temat katastrofy.
Idee Kazimierza Pułaskiego i Tadeusza Kościuszki – walki za wolność Stanów Zjednoczonych i Polski odżyły w wieku XX przynajmniej dwa razy i to w wojnie powietrznej. Amerykańscy ochotnicy walczyli w roku 1920 w składzie legendarnej 7 Eskadry Myśliwskiej im, Tadeusza Kościuszki. W roku 1944 tysiące młodych lotników z 15 i 8 Armii Powietrznej USAAF pojawili się nad terenami okupowanej Polski, niszcząc kluczową gałąź przemysłu III Rzeszy w „Śląskiej bitwie powietrznej o paliwo” o której ciągle wiemy niewiele. Stąd starania KO SSLW RP o upamiętnienie tych miejsc. Wydanie 18 tablic na PCV (50 x70) cm. pozwoli nam na przedstawianie tych tragedii na corocznych uroczystościach”.
Od red. np.pl; PANU PUŁKOWNIKOWI I PANU ANDRZEJOWI Z MELBOURNE SERDECZNIE DZIĘKUJEMY!
####################### np.pl ######################
