O błędzie, który kosztuje nas wychowanie całego pokolenia
MOTTO:
„My z Tobą Boże rozmawiać chcemy, lecz «Vater unser» nie rozumiemy,i nikt nie zmusi nas Ciebie tak zwać, boś Ty nie Vater, lecz Ojciec nasz”.– anonimowy wiersz napisany przez dzieci wrzesińskie 1901. [red.]

STRAJK DZIECI WRZESINSKICH W OBRONIE JĘZYKA POLSKIEGO
Autor; Andrzej Sosnowski/ Źródło; NIEDZIELA
Szkoła bez zadań domowych, czyli pokolenie bez nawyku wysiłku
Dzieci muszą mieć dzieciństwo” – powtarzali politycy, uzasadniając likwidację prac domowych. Miało być mniej stresu, więcej radości, więcej „dobrostanu”. I rzeczywiście, stres zmalał, ale wraz z nim – także motywacja, samodzielność i odpowiedzialność. Polska szkoła znów stała się poligonem eksperymentu ideologicznego, w którym to nie dziecko ma się rozwijać, lecz system ma dobrze wyglądać w sondażach.
Źle wprowadzony projekt – czyli źle rozumiane dzieciństwo

„Źle wprowadzony projekt” – tak Joanna Mucha, wiceszefowa Polski 2050, skomentowała na antenie jednej z komercyjnych radiostacji pomysł Barbary Nowackiej o likwidacji prac domowych. To eufemistyczne stwierdzenie. Bo nie był to projekt źle wprowadzony – był po prostu zły w swojej istocie. Oparty na fałszywym założeniu, że dziecko trzeba chronić przed wysiłkiem, że nauka jest opresją, a obowiązek – krzywdą.
Tymczasem dzieciństwo nie jest azylem przed światem. Jest przygotowaniem do dorosłości. Jeśli w tym okresie nie nauczymy dziecka systematyczności, odpowiedzialności, samodzielności i cierpliwego wysiłku – nie oczekujmy, że nagle nabędzie je jako dorosły. Bo przecież szkoła nie istnieje po to, by zapewniać uczniowi wieczny spokój. Dyscyplina, obowiązki, stres przed klasówką czy trema przed wystąpieniem – to nie są przeszkody, lecz naturalne elementy wychowania, które kształtują charakter i hart ducha. Rodzina, szkoła, praca zawodowa – wszystkie one w jakimś sensie „naruszają dobrostan”, ale w zamian dają coś więcej: rozwój, dojrzałość, zdolność do poświęceń.
Szkoła bez prac domowych to jak dom bez fundamentów – stoi chwilę, aż przyjdzie pierwszy deszcz, a wtedy widać, że cała konstrukcja była tylko dekoracją, nie domem. Szkoła bez prac domowych to jak dom bez fundamentów – wygląda nowocześnie, pachnie świeżą farbą, ale pierwsza wichura zmienia ją w ruinę dobrych intencji.
Raport, który mówi pół prawdy

Instytut Badań Edukacyjnych ogłosił raport, z którego wynika, że uczniowie są mniej zestresowani i mają więcej czasu wolnego. Brzmi dobrze – dopóki nie przeczytamy końcówki: „…ponad dwie trzecie nauczycieli dostrzegło spadek motywacji uczniów do odrabiania prac”.
Cóż za eufemizm! Spadek motywacji to w rzeczywistości „zanik nawyku uczenia się”. Uczniowie przestali sięgać po podręcznik, jeśli nie towarzyszy temu konsekwencja oceny. Przestali powtarzać materiał, jeśli nie jest to wymagane. Nauka stała się jednorazowym „doświadczeniem na lekcji”, a nie procesem kształtowania charakteru. To nie sukces, lecz cicha kapitulacja szkoły przed kulturą natychmiastowej przyjemności.
Lotofagowie naszych czasów
Homer pisał o Lotofagach – ludach, które żyły w błogim spokoju, karmiąc się kwiatami lotosu. Kto je spożył, zapominał o celu podróży i o domu. Dziś w polskiej szkole ten lotos to „dobrostan ucznia”, rozumiany jako brak stresu, obowiązków i wysiłku. Ale szkoła nie jest sanatorium. Ma wychowywać, nie usypiać. Każdy nauczyciel wie, że rozwój wymaga napięcia, że wysiłek jest źródłem wzrostu. Bez zmagania nie ma postępu. Bez pracy domowej nie ma pracy nad sobą.
A jeśli uczeń nie nauczy się pracy – ktoś inny będzie za niego decydował. Reforma, która uderza w wychowawcę.
Decyzja MEN o zniesieniu obowiązkowych zadań była nie tylko błędem merytorycznym – była uderzeniem w autorytet nauczyciela. W praktyce odebrała mu narzędzie motywacji i wychowania. Skoro nauczyciel nie może ocenić pracy ucznia, to znaczy, że jego słowo straciło moc. Zamiast wspierać relację mistrz–uczeń, MEN wprowadziło atmosferę pozornego partnerstwa, w której to dziecko decyduje, czy chce się uczyć.
To odwrócenie porządku. W imię rzekomej wolności ucznia niszczy się sens wychowania – bo wychowanie zakłada prowadzenie, a nie tylko towarzyszenie.
Powrót do normalności
Nie dziwi więc, że – jak pokazują sondaże – dwie trzecie Polaków chce powrotu obowiązkowych prac domowych. Rodzice widzą, że dzieci się cofają. Nauczyciele mówią wprost: uczniowie zapominają, jak się uczyć.
Powrót zadań jest koniecznością – ale nie w formie biurokratycznych limitów czy „dla chętnych”.
Potrzebny jest powrót do sensu wychowania: że wiedza wymaga trudu, a trud przynosi radość.I tu docieramy do pedagogiki personalistycznej. To ona pokazuje, kim jest nauczyciel i kim ma być uczeń. Wychowanie personalistyczne rodzi się z realistycznej filozofii człowieka – z pytania: kim jest człowiek, ku czemu wzrasta, jaką ma wartość. To wychowanie mistrza i ucznia – nie kolektywu i jednostki bez twarzy. To spotkanie osób, w którym nauczyciel nie tylko przekazuje wiedzę, ale sam staje się świadkiem wartości.
Kiedy państwo mówi dziecku: „nie musisz”, ono szybko nauczy się mówić to samo światu.

Powyżej ^Wierszyna, wioska w której w 1910 roku zamieszkali Polacy. Początkowo w ziemiankach. Do dziś mówi się tu po polsku. Cala zasługa w Kościele i w rodzinach katolickich / Foto: Ewa Żyźniewska /PoolseMedia
Jeśli dziś zabieraliśmy mu obowiązek pracy domowej, jutro odbieramy mu zdolność do ofiary, służby, poświęcenia. A wtedy żadne reformy nie pomogą – bo wychowanie przestaje się dokonywać.Niech szkoła przestanie być krainą lotosu i znów stanie się miejscem, gdzie uczymy się wiosłować – jak Odyseusz ze swymi towarzyszami – ku domowi, ku prawdzie, ku dojrzałości.
Andrzej Sosnowski/ 2025-10-29 Niedziela.pl / Lauret nagrody FENIKS 2025

Dla np.pl przekazał Józef Wróbel / Ilustracje i opisy dodał ADMIN
########################## np.pl ##########################

„ Takie będą Rzeczypospolite jakie Ich Młodzieży chowanie „ , „ Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci „ , „ Jeśli chcesz znaleść źródło musisz iść do góry, pod prąd „ – Jan Paweł II, „ Patriotyzm oznacza umiłowanie tego co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka i kraju ojczystego „ – Jan Paweł II.
Działania obecnego MEN oraz całego nierządu to celowe wprowadzanie chaosu, bałaganu, prowadzenie Kraju na skraj bankructwa zarówno finansowego jak i w każdym innym wymiarze.
Czyż nie jest to jednoznaczne z zamachem stanu jak podał Prezez Trybunału Konstytucyjnego! !! !
Wzrost bezrobocia, upadek firm, wyprzedaż majątku oraz zatrzymanie wielkich projektów Państwa Polskiego doprowadzi do kolejnej fali emigracji młodych obywateli. A może o to chodzi ?. Panie Prezydencie RP w Panu Ostoja , w Panu Nadzieja.
Ciśnie się również na usta i pióro cytat, parafrazując „ Nie co Kraj, urzędy, fundacje, dotacje mogą zrobić dla mnie/ nas ale co ja mogę zrobić dla Kraju, nieprawdaż!!!
Pozdrawiam serdecznie Pana Redaktora NP, dziękując za 40 lat pracy dla Polskości tu na Antypodach i na Świecie, Czytelników i Współpracowników.
Pozdrawiam również życząc podniosłego Dnia Niepodległości.
„ Niech żyje Polska, Niech żyją Polacy „ jak mówi PRP Karol Nawrocki
Ryszard
Motto: „Większość populacji nie rozumie co się naprawdę dzieje. I nawet nie ma pojęcia, że nie rozumie”… /Noam Chomsky
To jest przedrukowane z poprzedniego artykułu NP. Dziękuję Tobie Antku Drogi.
Pasuje jak ulał do aktualnego i pewnie do wielu innych zagadnień społecznych.
Karol Nawrocki zapowiedział, że weźmie udział w tegorocznym MPrezydentarszu Niepodległości w Warszawie. „W ubiegłych latach uczestniczyłem w nim jako prezes IPN, a tym roku pierwszy raz wezmę udział w jego obchodach jako prezydent”- napisał w artykule dla portalu „Wszystko co najważniejsze”. Dziekujemy!
Pokolenie JP II
Mądry i ważny polonijny głos p. Ryszarda i oby nie ostatni. Trzeba byłoby uświadomić sobie, że odpowiedzialności za ojczyznę i naród nikt z nas nie zdjął. Tym bardziej z tych którzy sami podjęli się być liderami i prezesami i za to są dekorowani i honorowani. Niezależnie od tego gdzie oni są, obowiązuje ich czwarte przykazanie, które mówi: „Czcij ojca swego i matkę swoją”. Przykazanie to nakłada obowiązek szacunku, posłuszeństwa i pomocy rodzicom – a Ojczyzna to Matka – więc obejmuje obowiązek miłości i służby wobec Ojczyzny.
Sposób, w jaki będą to robić, zależy od indywidualnej sytuacji. Ale nie ma czegoś takiego, że ja uciekłem, wyjechałem, co mnie tam obchodzi Polska – mam drugą ojczyznę. Tak to można całe życie uciekać i zmieniać ojczyzny Ale od polskich korzeni – stąd z Australii nie ma już gdzie uciekać!
Kasia Skoczowska, Tas
Polskość musi przestać budzić kontrowersje wśród Polonii australijskiej. Kto sam na polskim drzewie podciął sobie gałąż, to niech sam spada, a nie namawia innych do takiego upadku – To kieruję do tych, którzy podgryzają polskie korzenie, polską kulturę i historię – wprowadzając styl życia instant, bo polskość ich stresuje.
Justyna Janicka
Głos Pana Ryszarda jest stanowczy i konieczny, ale na razie samotny. A zaistniała potrzeba zorientowania się nawet poniewczasie, że jesteśmy jako polska diaspora sługami już innego pana. Wiedza o Polsce, o jej historii wśród przyszłych liderów Polonii – jako o Ojczyźnie – zmalała do zera bo była przykrywana „sukcesami” czyli słomianym ogniem. Wszystko sie pomieszało. Zostali tylko oszukiwani ci Polacy, którzy mieli odwagę protestować pod niemieckim konsulatem, Ci którzy mieli polskie sumienie głosując na obecnego prezydenta RP i Ci którzy z dumą i szacunkiem trzymają polskie sztandary – symbole wierności do Polski. Reszta to „złotouste gadanie”, nudne i bezsensowne.
Mel-Pol
Poprawni i apolityczni bedący u władzy polonijnej w Australii są bardzo niepoprawni i bardzo polityczni i popełniają ten sam błąd jaki jest zjawiskiem codziennym w Polsce – jako Naród jesteśmy podzieleni jak nigdy w polskiej historii. Ten moment jest natychmiast zauważalny, kiedy wybrany do władzy poczuje się tym czym nigdy nie był i nie jest – ale zaczyna dzielić; na gorszych i dobrych, na mądrych i głupich, na patriotów i lewackich gniotów, na oświeconych i katoli, na postępowych i tych zacofanych, na tych z wielkich miast i wsioków z prowincji.
Kiedy go zapytasz dlaczego tak robi, to odpowie – przecież żeście mnie do tego wybrali. I nikt i nic się nie robi aby zacząć żyć ponad podziałami. I to jest ten błąd, który kosztuje nas wychowanie całego pokolenia. Ci co rządzą, kiedyś i tak z tego świata zejdą – pozostanie pustynia bez polskiego nasienia.
Art 2
Na polonijnych mediach ukazuje się ikonka z napisem SOLIDARITY FOR FRIDOM / POLAND jako dodatek do informacji Konsula Rakowskiego w Sydney. Co to jest? Czy to nowa organizacja, kto jej prezesuje ilu ma członków i kiedy została założona i jaki jest program tego nowego tworu. Przecież Polonia żyje w kraju wolnym – w Australii, a o Polsce przecież się mówi, że to kraj-państwo wolne i niepodległe. A przy okazji pytam czy istnieje jeszcze tutaj ta organizacja – ta która skupiała członków Solidarności tych z lat 80’, których liczono na setki, czy nawet tysiące.
Pytam bo nie wiem
Jerzy Antkowiak