CZ.7.LEKARZ ŚWIADEK CUDÓW
AUTOR: DR ANDRZEJ CHODACKI
Motto: „Głównym celem życia jest powiększać zgodnie z naszymi zdolnościami, naszą wiedzę o Bogu i pod Jego wpływem wielbić Go oraz Mu dziękować”. J.R.R. Tolkien
Książka „Lekarz Świadek Cudów”, której autorem jest dr Andrzej Chodacki została wydana nakładem Wydawnictwa Petrus z Krakowa – rok wydania 2023 ( wznowienie 2024): https://www.wydawnictwopetrus.pl/
GÓRA ŻYCIA

– Jeszcze jeden furosemid* – lekarz zwrócił się do pielęgniarki i spojrzał na monitor. Tachykardia sto trzydzieści na minutę. Potem spróbował odszukać jakąkolwiek dobrą nowinę w oczach leżącego pod monitorem człowieka. Już EKG i enzymy sercowe nie pozostawiały złudzeń. Ciężki zawał przedniej ściany serca. Żeby choć odrobinę ulżyć temu biedakowi. Znów przyłożył słuchawkę do jego piersi. Zastój w płucach trwał nieprzerwanie od godziny, od kiedy chory wjechał na salę reanimacyjną.
– Doktorze – mężczyzna z trudnością łapał powietrze. – Czego tak dusi?
Lekarz znał dobrze tego człowieka. Tym trudniej przychodziło mu spojrzeć na sprawę z zawodową rutyną. Pan Henryk, zwany przez wszystkie dzieci Heniem Koniarzem, przez wiele lat jeździł wozem zaprzężonym w starego, chudego konia. Zimą po ulicach małego miasteczka toczył się jego wóz, którym dowoził ludziom opał, zazwyczaj były to pocięte na kawałki drewniane kloce. Latem znów widywano zaprzęg wypełniony owocami, warzywami, a czasem nawet meblami, gdy woźnica pomagał komuś w przeprowadzce.
Gdy lekarz był dzieckiem, biegał za tym wozem, jak cała dziatwa z ulicy, wołając „Henio Koniarz! Co dla nas masz!?” A Pan Henryk rzucał im czasem po cukierku.
Dziś Henio miał zawał. Ogromny zawał i lekarzowi nie było ani trochę do śmiechu.
– Widzi pan, panie Henryku – lekarz próbował uspokoić chorego – pana serce jest jak bardzo zmęczony koń, który wlecze pod górę wóz wypełniony węglem.
Błysk zainteresowania przebiegł po szeroko otwartych oczach woźnicy.
– A długa ta góra… doktorze? – pacjent próbował się uśmiechnąć, ale nie wyszło to zbyt dobrze.
– Niech pan wytrzyma jeszcze parę minut – lekarz wziął kartę zleceń i wpisał kolejny furosemid oraz dopaminę** w pompie – zaraz góra się skończy i wóz potoczy się sam.
Dotknięcie ręką ramienia, potem czoła chorego. Takie ludzkie, dobre gesty, jak matki wobec dziecka leżącego w gorączce. Znaczące spojrzenia zmęczonych oczu wymieniane z pielęgniarką. Ona dobrze znała dobrze życie, ale szykowała leki bez słowa sprzeciwu. „Terapia desperata”***, oboje dobrze znali znaczenie tych słów. A pan Henio umierał.
– Żeby już ta góra… się skończyła – usłyszeli jego słabnący głos. Powoli tracił kontakt z tym światem, ER-ką, migającymi monitorami i krzątającymi się po sali ludźmi. Pomyślał, że to może sen, ale przecież wyraźnie odczuwał zimne lejce w dłoniach. Znajomy zapach konia owionął mu twarz. Teraz widział wszystko bardzo wyraźnie. Jechali pod górę nieznaną drogą. Koń ledwie ciągnął, Henryk obejrzał się i aż pokręcił głową.
– Za dużo naładowali – mruknął do siebie i chciał zeskoczyć z wozu, ale zatrzymały go czyjeś ręce.
– Panie Henryku, nie można schodzić z łóżka – wybrzmiało gdzieś z boku, ale nie zastanawiał się zbytnio nad sensem tej uwagi, bo teren zaczął się wyrównywać i opór góry wyraźnie zelżał. Wóz zwolnił, potem zatrzymał się. Koń odwrócił łeb i zarżał do siedzącego nieruchomo na wozie mężczyzny. Jego pan jednak nie odpowiedział. Patrzył szeroko otwartymi oczami, zafascynowany widokiem doliny, która otwierała się z przodu przed nimi. Patrzył, nie wypuszczając ze zdrętwiałych rąk rzemienia lejców.
*, ** Leki kardiologiczne podawane w niewydolności serca.
*** Terapia desperata – terapia bez szans na sukces.
DR ANDRZEJ CHODACKI

Dr Andrzej Chodacki ordynator Oddziału Chorób Wewnętrznych Szpitala Parczew.
Autor dwunastu książek własnych z poezją i prozą, współautor ponad trzydziestu innych książek i albumów fotograficznych.
Laureat pięćdziesięciu pięciu konkursów literackich i fotograficznych. Publikował w licznych magazynach literackich w Polsce i na całym świecie. (Vide: cz.1) CDN.
Oprac. ADMIN
####################### np.pl #######################
