Kultury niet!

AUTOR; PROFESOR WACŁAW LESZCZYŃSKI

Polski europoseł, Pan Arkadiusz Mularczyk chciał przekazać ambasadorowi Niemieckiej Republiki Federalnej w Polsce, Miguelowi Bergerowi „Raport o stratach wojennych Polski” dla zrozumienia, „jakie kroki są niezbędne po stronie Niemiec, aby budować prawdziwe, partnerskie i odpowiedzialne relacje polsko-niemieckie”.

AMBASADOR

Pan Ambasador [obok] odpowiedział mu na to w sposób „kulturalny” (bo o kulturze będzie mowa), że: „ciągłe podziały kreowane przez ludzi takich jak pan, pomagają jedynie Putinowi”. Z tym „pomaganiem Putinowi”, to pan Ambasador chyba pomylił adresy, bo:

– to Niemcy pomagały Putinowi w budowie szkodliwego dla Europy rurociągu Nord Stream,

– to Niemcy pomagały Putinowi dając na zbrojenia Rosji miliardy euro za gaz i ropę naftową,

to Niemcy pomagały Putinowi uzależniając większość krajów Europy od rosyjskiego gazu,

– to Niemcy pomagały Putinowi sprzeciwiając się w 2008 r. kandydaturom Gruzji i Ukrainy do NATO,

– to Niemcy pomagały Putinowi planując w latach 2011-13 szkolenie bojowe wojsk rosyjskich,

– to Niemcy pomagały Putinowi akceptując podbicie przez Rosję części Ukrainy z Krymem w 2014 r.,

– to Niemcy pomagały Putinowi ociągając się z pomocą Ukrainie napadniętej przez Rosję w 2022 r.,

– to Niemcy pomagają Putinowi forsując „Zielony Ład” osłabiający gospodarczo i militarnie Europę,

– to Niemcy pomagają Putinowi ścigając podejrzanych o uszkodzenie Nord Stream,

– to Niemcy pomagają Putinowi forsując umowę „Mercosur”, dzięki której Rosja zyska dodatkowe miliardy euro na zbrojenia, za nawozy sprzedawane przez nią krajom Ameryki Południowej.

– to Niemcy pomagają Putinowi odmawiając wypłatę Polsce należnych jej odszkodowań za zbrodnie, zniszczenia i rabunki dokonane w czasie II Wojny Światowej, bo daje to Rosji pretekst do odmowy wypłaty Polsce należnych odszkodowań za rosyjskie zbrodnie, zniszczenia i rabunki.

Tak więc słowa pana Ambasadora o „pomaganiu Putinowi”, w żądaniu dokonania sprawiedliwości, stanowią „zasłonę dymną” na niewygodne fakty i działanie metodą „łapaj złodzieja”.

Dziś w domach wielu Niemców są odziedziczone po ojcu, czy dziadku dzieła sztuki. Nie wiedzą oni, że ich „Nasi ojcowie, nasze matki” (tytuł serialu), lub dziadek, w ich posiadanie weszli rabując je w Polsce.

Niemcy nie wiedzą nic o zbrodniach swych przodków w Polsce, bo niemiecka edukacja to zatajała. Mówiono o Holocauście, bo mówił o tym cały świat. A wstawiano tam i polskie wątki, jak „polski antysemityzm” i „polskie obozy koncentracyjne” (bo zlokalizowane na terenie Polski, ale stworzone przez Niemców okupujących Polskę).

Frey

Obok >Jeden z największych złodziei prof. Dagobert Frey historyk sztuki, aktywnie uczestniczący w rabunku dzieł sztuki z Polski podczas okupacji Niemieckiej.

Krzywdzi to obecnych Niemców, którzy nie odpowiadają za zbrodnie swoich przodków. Trudno dziś odnaleźć i odzyskać wszystkie zrabowane dzieła. Wyjściem z tej sytuacji i aby zbudować przyjazne relacje polsko-niemieckie jest wypłata Polsce odszkodowań, na początek za dzieła sztuki. Ich wycena jest trudna, są i mniej wartościowe, są też o wartości wielkiej, jak „Portret młodzieńca” Rafaela Santi. Dlatego mogłaby być to kwota rzędu setki miliardów euro.

Niemcy zrabowali w Polsce ok. 500 tysięcy dzieł sztuki, część sprzedali zagranicę, część została zniszczona, część wywieźli Rosjanie, ale część została w Niemczech. Niemcy wydali więc prawo, że po 30 latach właścicielem skradzionej rzeczy jest złodziej. Pamięć o zbrodniach i zniszczeniach dokonanych przez Niemców jest powodem, że przeciętny Polak widzi w nich morderców i bandytów.

Żeby do tego doszło musiałby się o to do Niemiec zwrócić polski rząd, a zwłaszcza Ministerstwo Kultury. A ono się do tego nie kwapi, nie interesują je zabytki i historia. Za to zlikwidowało Instytut im. Dmowskiego i Paderewskiego, którzy wywalczyli prawo do odrodzenia Polski, a potem obronił ją Piłsudski (bo Polsce niepodległość dał Lenin, a nie jacyś tam). Zablokowano też działania Instytutu im. Pileckiego, zamordowanego przez agentów okupanta w 1948 r. (bo był na usługach imperialistów i niezawisły sąd wydał na niego wyrok śmierci), jako „antyniemieckie”.

Słynne Muzeum w Raperswile jest zamknięte i skarby kultury polskiej leżą w magazynach, bo Ministerstwo cofnęło dotację zaplanowaną na nie przez poprzedni rząd. Wiele energii wykazuje za to, by zniszczyć Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu. Widać Patron niewłaściwy, bo przyczynił się do końca rosyjskiej okupacji Polski i kler tam rządzi, a katolików trzeba „opiłować”. Chce się więc unieważnić zawarte zgodnie z prawem umowy z Państwem Polskim na dofinansowanie budowy Muzeum, by je zlikwidować. Na bezpodstawnym zerwaniu umowy straci autorytet Państwa Polskiego i zaufanie do niego! Ale kogo to obchodzi, „właściwa” ideologia i interesy partyjne są ważniejsze. W PRL był dowcip o Rosjanach: „kultury niet, ale tiochnika!”, z gestem kradzieży. Teraz chyba i tiochniki i kultury niet!

Wacław Leszczyński

DZIĘKUJEMY PANU PROFESOROWI/ Ilustracje i obrazek wprowadzający – rycina z podobizną Vita Stwosza – Niemieccy „wielbiciele sztuki”, kradnąc polskie dzieła szczególnie upodobali sobie Stwosza. Na rycinie skradziona podobizna Mistrza opublikowana jeszcze przed napaścią w „Die großen Deutschen im Bilde” w 1936 roku.

MADONNA

„Piękna Madonna z Torunia” Wykonaną z wapienia gotycką figurkę Madonny widywano już ponoć po wojnie. Niemieccy historycy sztuki wysyłali swoim polskim kolegom nieśmiałe sygnały, że może znajdować się ona w jednej z prywatnych kolekcji pod Bonn. Na razie jednak tylko jedno jest pewne: w toruńskim kościele Świętych Janów po rzeźbie pozostała jedynie jej podstawa. Madonny jak nie było, tak nie ma. Należy dodać, że niemiecka grabież bynajmniej nie przeszkodziła torunianom w oddawaniu czci utraconemu wizerunkowi Najświętszej Panienki. Kult toruńskiej Madonny trwa nieprzerwanie do dziś.

################ np.pl ################

Śledź i polub nas:
3 komentarze

Dodaj Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *