ŚMIERĆ POD KRZYŻEM POŁUDNIA

KRZYŻ POŁUDNIA

Powyżej ^ Krzyż Południa to gwiazdozbiór na niebie południowym, który od tysiącleci służył Aborygenom i europejskim żeglarzom do nawigacji. Jest to najmniejszy gwiazdozbiór na niebie, a jego dwie najdłuższe gwiazdy wyznaczają kierunek południowy. Krzyż Południa jest ważnym symbolem kulturowym i narodowym Australii, co widać na fladze Australii, gdzie widnieje pięć białych gwiazd tego konstelacji.

DLA naszepismo.pl opracowała i przekazała KASIA SKOCZOWSKA

FOT. VATICAN MEDIA

Zatrważający wzrost zgonów w wyniku eutanazji w Australii

Rządowe dane opublikowane dla jednego ze stanów Australii wykazują wstrząsający wzrost zgonów w wyniku eutanazji. Według statystyk w Australii Zachodniej nastąpił aż 63-procentowy wzrost liczby osób, które zmarły w wyniku tzw. „wspomaganego samobójstwa”: w okresie od 2023 do 2024 takich zgonów było 293, ale w okresie od 2024 do 2025 ta liczba wynosiła już 480. Najmłodsza osoba, która poddała się eutanazji miała zaledwie 23 lata. Średnia wieku pozostałych osób to 77 lata.

Obecnie oznacza to, że śmierć w wyniku eutanazji stanowi 2,6 proc. ze wszystkich zgonów, których w sumie było w Australii Zachodniej 18.380. To czwarty taki raport od momentu wprowadzenia ustawy dopuszczającej eutanazję w roku 2019.

Zadziwiający jest język, jakim posługuje się raport: „Kiedy kamyk wpadnie do stawu z nieruchomą wodą, następuje początkowy plusk z serią koncentrycznych fal, które spokojnie płyną do krawędzi stawu. Tak samo się dzieje, kiedy uprawniona osoba, która wkrótce umrze i cierpi w sposób dla siebie nie do przyjęcia, dokonuje wyboru dobrowolnej wspomaganej śmierci. Wybór osoby w centrum odczuwa jej społeczność i oddanych ludzi, którzy wspierają proces dobrowolnego wspomaganego umierania”.

Dalej jednak jest już mniej poetycko, gdyż mowa jest o potrzebie zwiększenia przeszkolonych lekarzy, aptekarzy i innych pracowników, którzy wspomagają pacjenta w popełnianym samobójstwie w systemie „opieki” zdrowotnej w Australii Zachodniej.

Można się spodziewać, że pacjenci decydujący się na eutanazję robią to z powodu nieznośnego bólu, na który medycyna nie może zaradzić. Jednak dane pokazują, że aż 68,3 proc. osób w okresie 2024-25 jako jeden z najpowszechniejszych powodów podała „mniejszą zdolność do angażowania się w aktywności czyniące życie przyjemnym lub z powodu obawy o to”. Następnym powodem była „utrata autonomii albo obawa o to: 58,0 proc… Aż wreszcie „utrata godności albo obawa o to”: również 58,0 proc. Według tych statystyk 47,9 proc. podała jako jedną z przyczyn wyboru eutanazji „niewystarczające panowanie nad bólem albo obawę o to”.

Jak zauważyła Kathy Thompson, komentując raport na łamach „Life Site News”, przytaczane dane i wypowiedzi zarówno członków rodziny, jak i specjalistów medycznych wskazują na to, że zamiast, by odwodzić od eutanazji, występuje tendencja do zachęcania do niej. Wybór polega natomiast pomiędzy samobójstwem wspomaganym a samobójstwem w samotności.

Przytoczone przez publicystykę dwa przykłady są naprawdę wstrząsające – w obu cytowane osoby po prostu nakłaniały swoich bliskich (przyjaciela i ojca) do wyboru wspomaganego samobójstwa jako lepszej alternatywy, by uniknąć „przypadkowych następstw, które mogą powstać w wyniku (…) samobójczego nieszczęśliwego wypadku”.

Thompson podkreśliła też, że według udostępnionych danych śmierć w wyniku tzw. „wspomaganego samobójstwa” wcale nie musi być bezbolesna: w jednym z raportów z Oregonu jest mowa o tym, że takie umieranie może trwać do 47 godzin. Trudno to nazwać „szybką i bezbolesną opcją” – stwierdza publicystka. Co więcej widać w raporcie skłonność do podważania klauzuli sumienia, gdyż rzekomo ma to stwarzać stres zarówno pacjentom, jak i rodzinom i bliskim. Oczywiście jednym z głównych winowajców, oprócz lekarzy, są katolickie instytucje prowadzące hospicja i zajmujące się opieką paliatywną.

W stanie Wiktoria już wprowadzono poprawkę, która zmusza lekarzy sprzeciwiających się eutanazji do kierowania pacjentów na konsultację do innego lekarza. Można zauważyć, że legalizacja eutanazji dla pacjentów, którzy są śmiertelnie chorzy i cierpią, kończy się rozszerzaniem jej zakresu i coraz większą liczbą zgonów w wyniku tzw. „wspomaganego samobójstwa”. Jednym z przykładów tej tendencji jest np. Kanada.

jjf/LifeSiteNews.com; health.wa.gov.au

Philip Nitschke Headshot.jpeg
Promotor eutanazji w Australii dr Philip Nitschke zwany DOKTOR ŚMIERĆ/FOTO SBS
I JEGO NARZĘDIE „Deliverance Machine” SŁUŻĄCE DLA DOBROWOLNEJ EGZEKUCJI

#################### np.pl ###################

Śledź i polub nas:
Jedenkomentarz

Dodaj Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *