CZY MOŻNA TO JESZCZE OPUBLIKOWAĆ ?

Chora władza i chore społeczeństwo

AUTOR: PROFESOR PAWEŁ SKRZYDLEWSKI /ŹRÓDŁO NDz. Dla np.pl przekazał Ludwik Borowiec

Ndznicy/Il. Nasza Polska

Poważne problemy życia społecznego bardzo rzadko pochodzą tylko od jednego błędu człowieka, dajmy na to premiera czy ministra. Gdy pojawia się tylko jeden błąd, jeden rodzaj zła, zazwyczaj zaczynają działać mechanizmy obronne całego zdrowego i normalnego środowiska społecznego. Dzięki nim powraca normalność i zdrowie. Istnieje bowiem zawsze pewna bezwładność w rzeczach złych, ale jest też wcale niemała zawsze moc dobra, zwłaszcza tam, gdzie społeczność tworzona jest przez ludzi cnotliwych i zamożnych, świadomych dobra i właściwych zasad życia społecznego.

Nawet paradoksalnie zdarza się, że jeden błąd jakiegoś człowieka władzy, jedno zło przez niego wyrządzone w istocie rzeczy przyczyniają się do zahartowania zdrowia całości i umocnienia sił dobra, do wyrobienia w ludziach czujności i woli doskonalenia. Zło zatem może w ostateczności zadziałać uodporniająco niczym szczepionka i zarazem uzdatniać do zdrowszego i intensywniejszego rozwoju.

Ale czy ten opis odnosi się do naszego dzisiejszego życia społecznego? Raczej nie, bo niszczy nas wiele rodzajów zła. Chora jest u nas nie tylko władza, ale także przede wszystkim społeczność. Nie czas i miejsce, aby tu wyliczać choroby i grzechy obecnego rządu, choć lista ta jest bardzo długa, może najdłuższa w całej naszej historii. Rząd ten musi upaść.

O wiele bardziej powinny nas martwić patologie ducha, jakim ulega wciąż znacząca część społeczeństwa polskiego. To one sprawiają, że najgorszy w historii rząd ciągle trwa i cieszy się poparciem znaczącej grupy ludzi. Bez wątpienia rząd ten szkodzi wszystkim, również tym, którzy go popierają, ale miłośnicy tego rządu wolą cierpieć z jego ręki katusze, niż przyznać się do tego, że ktoś inny w czymś ma rację i jest coś lepszego niż to chore, destrukcyjne, nieudolne rządzenie. Odsłaniają tym samym, że ich sumienia spętane są pychą, a ta nie tylko ich zaślepia na poznanie prawdy, ale także zniewala i czyni zakładnikami własnej głupoty. Jaki z tego płynie morał? Po pierwsze, trzeba się zawsze strzec pychy i wszelkich jej przejawów, samej głupoty.

Po drugie, należy dla naszego całego życia społecznego nie tylko szukać ludzi prawych, ludzi sumienia, ale także podejmować czynną pracę nad uzdrowieniem duchowym społeczności. To drugie zadanie jest najtrudniejsze, gdyż liczne wojny, lata niewoli i zależności od obcych wyrobiły w społeczności polskiej wiele wad cechujących ludzi marnych, wyrobiły lekceważenie pracy organicznej w dziedzinie doskonalenia ducha.

My jednak pamiętajmy, że ludzi marnych nie tyle trzeba kokietować i „przekupywać” (co niestety czynią dziś liderzy partyjni), ile w pierwszej kolejności należy ich wychowywać, przywracając im świadomość własnej godności, ale także ich własnych obowiązków, jakie mają wobec siebie, rodzin, Narodu, państwa i Pana Boga. Gdy pracy tej nie wykonamy, możemy się wciąż spodziewać w polityce polskiej „kariery niejednego Nikodema Dyzmy” i niczego dobrego więcej.

May be art
Choroba władzy/ FACEBOOK/ Przytulność’s post

Prof. Paweł Skrzydlewski

ILUSTRACJE DODAŁ ADMIN

####################### np.pl ########################

Śledź i polub nas:
3 komentarze

Dodaj Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *