Cz. 11. LEKARZ ŚWIADEK CUDÓW
AUTOR: DR ANDRZEJ CHODACKI
Motto: „Głównym celem życia jest powiększać zgodnie z naszymi zdolnościami, naszą wiedzę o Bogu i pod Jego wpływem wielbić Go oraz Mu dziękować”. J.R.R. Tolkien
Książka „Lekarz Świadek Cudów”, której autorem jest dr Andrzej Chodacki została wydana nakładem Wydawnictwa Petrus z Krakowa – rok wydania 2023 ( wznowienie 2024): https://www.wydawnictwopetrus.pl/
GDY ZABRAKNIE NADZIEI

Ludzie nie umierają z chorób, ale giną, gdy stracą nadzieję. Ta dziewczyna, imienia dziś już sobie nie przypomnę, trafiła do naszej kliniki na dwa miesiące przed swoim ślubem. Pamiętam tylko, że przed rozpoczęciem leczenia chemią była naprawdę piękna. Rude, długie włosy, a ta zadziorna rudość tylko dodawała uroku jej nieposkromionej naturze.
Pytała o wiele rzeczy. Trudno się nawet dziwić. Ostatecznie białaczka to bardzo ciężka choroba i świadomość pacjenta znacznie zwiększa szansę na skuteczne leczenie. Tłumaczyłem jej wszystko spokojnie. Ale kiedy tymi pięknymi, brązowymi oczami wpatrywała się we mnie, nie mogłem się zdobyć na szczerość. Opowiadałem coś o statystyce, indywidualnym przebiegu choroby, byle tylko odwlec tę nawałnicę, która i tak w końcu musiała spaść na jej głowę.
Druga linia chemii nie dawała odpowiedzi. Pielęgniarki zebrały jej rude włosy z poduszki. Ale ten uśmiech na pełnej życia twarzy dziewczyny trwał.
Wtedy popełniłem błąd. Nie w leczeniu, bo przecież procedury postępowania w tej chorobie były bardzo jasne. Na kolejne, namolne pytania dotyczące skuteczności stosowanego u niej leczenia odpowiedziałem szczerze. Nigdy sobie nie daruję tej szczerości. Uśmiech na twarzy dziewczyny zgasł. Przestała jeść. Umarła z wyniszczenia nowotworowego po dwóch tygodniach. W liście pożegnalnym zostawionym rodzinie prosiła, by ją pochować w sukni ślubnej.
NIE CHCĘ

– Nie chcę – błądził wzrokiem, byle tylko nie spotkać jej przesłoniętych łzawym płaszczem oczu – nie chcę, żebyś mnie takiego oglądała.
– Ale…
– Nie chcę!
Nie pamiętasz, co mówiłeś? – głos jej się łamał, gdy przełykała łzy. – Jak po porodzie, gdy wyglądałam strasznie, że wyglądam tak jak wtedy, gdy się poznaliśmy? Nie pamiętasz?..
Ostatnie słowa wypowiadała, bezsilnie uderzając zaciśniętą dłonią w szary szpitalny koc.
Co robić, Boże? – pomyślał. – Przecież ja nie mam już sił, żeby dalej…
Pochylił głowę. Pokiwał nią, jakby na zgodę, gdy obejmowała go i przytulała jak matka.
– Dla mnie wyglądasz tak jak wtedy, gdy się poznaliśmy – głaskała go po łysinie, na której po chemii żaden włos nie zechciał już wyrosnąć.
Boże – znów to poczucie obezwładniającej pustki – spraw, aby nie było już jutra.
– Ja nie mogę bez ciebie… – zaczęła, ale szloch zdusił w niej słowa.
Wszedł lekarz, szybko cofnął się, opuszczając wzrok. Daleki dźwięk karetki zburzył spokój szpitalnego dziedzińca. Powoli opadały emocje. Przetarła oczy i spojrzała w małe lustereczko, które wydobyła z torebki. Znów zaczęli rozmawiać o dzieciach, niedokończonym malowaniu pokoju na piętrze. Cień śmierci na chwilę objął staruszków z sali obok. Tę chwilę wytchnienia, której uczepili się razem, licząc długie minuty, dziękując za każdą.
Dopiero dziewiąta, zaraz śniadanie.
– Potem zrobię ci herbatę, wzięłam wiśniową, którą tak lubisz…
CO POWIEDZIEĆ?

Co powiedzieć młodej kobiecie, której mąż choruje na raka, a ona ma wkrótce zostać sama z gromadką dzieci? Na leczenie wydali ostatnie oszczędności. Gdy lekarz, bezsilny wobec postępu choroby, wszedł do jego sali z całą tą dokumentacją umierania, chory powiedział, że poprzedniego dnia widział Jezusa, siedzącego obok na łóżku.
Co powiedzieć?
Bezpłodna kobieta tak wiele lat z tęsknotą wyczekiwała, by adoptowane przez nią dziecko okazało jej miłość. W zamian za troskę została przez to dziecko okradziona i sponiewierana. Nie porzuciła jednak matczynej miłości ani modlitwy za przybranego syna.
Co powiedzieć rodzicom, czekającym przed salą reanimacyjną, na której trwa dramat ratowania ich piętnastoletniej córki. Dziewczyna tego dnia była jeszcze w szkole. Po południu poczuła się źle, wieczorem rodzice przywieźli ją do szpitala. Lekarz pojawił się przy niej szybko, osłuchał galopujące serce, obejrzał plamy septyczne na skórze. Krótko potem ustało w niej życie. Rozpoczął się bój z czasem, dziewczyna była dwukrotnie reanimowana. Ostatnia próba okazała się nieskuteczna. Nad ranem lekarz wyszedł z sali i zderzył się ze spojrzeniem porażonych rozpaczą rodziców.
Co miał im powiedzieć?
Zmęczenie całonocnej, bezowocnej walki o młode życie spadło na niego i przygniotło do samej ziemi. W tej jednej chwili, gdy stał przed nimi, uświadomił sobie, że nie wie, co im powiedzieć. A przecież musiał odebrać im tę ostatnią nadzieję, zaraz po tym, jak stracił ją sam. Pozwolił, aby mężczyzna wprowadził swoją mdlejącą żonę do wnętrza sali, gdzie pielęgniarki właśnie odłączały córkę od aparatury. Potem ruszył przed siebie długim korytarzem i otworzył drzwi małego, pustego pokoju na jego końcu.
Rzucił rękawiczki w kąt, usiadł, rozpiął fartuch i zaczął płakać.
DR ANDRZEJ CHODACKI

Powyżej ^ Dr Andrzej Chodacki ordynator Oddziału Chorób Wewnętrznych Szpitala Parczew.
Autor dwunastu książek własnych z poezją i prozą, współautor ponad trzydziestu.
Z zamiłowania i pasji pisarz, fotografik, muzyk i kompozytor muzyki symfonicznej do Requiem dla Odkupiciela i Pieśni Zmartwychwstałego.
Laureat pięćdziesięciu pięciu konkursów literackich i fotograficznych. Publikował w lcznych magazynach literackich w Polsce i na całym świecie. (Vide: cz.1) CDN.
Oprac. ADMIN
########################## np.pl #########################

Pozdrawiam was; Autora i Redakcję. Czytam, wspominam i płaczę, bo sama przeżyłam,śmierć najbliższego mi Człowieka. I dziękuję Bogu,że mamy to pismo, gdzie Człowiek spotyka drugiego Człowieka.
Małgorzata Tarka
I ja dziękuję
Justyna Janicka
Bóg jest blisko wszystkich, którzy cierpią. Życzę miłości Boga, pokoju serca i wszystkiego co najlepsze na Święta Bożego Narodzenia.