OBROŃCA KRZYŻA

ODŚWIEŻANIE PAMIĘCI

Autor: Antoni J. Jasiński

Niniejszy artykuł o obronie Krzyża był opublikowany w Przeglądzie Katolickim redagowanym przez ks. dr Antoniego Dudka w Sydney w 1999 roku i zaczynał się słowami; “Dziewiętnaście lat oto minęło,… Dzisiaj w 2025 roku piszę, że “oto minęło 43 lata od czasu kiedy rozpakowałem walizki pełne książek, które wiozłem z Chicago do Launceston bo – jak pisał do mnie przyjaciel z Sydney, a drugi telefonował z Launceston – “ w szkołach sobotnich uczy się dzieci z podręczników reżimowych”. Dzisiaj po latach chciałbym wrócić do ostatniej lekcji w szkole przy parafii św. Józefa w Chicago, kiedy to rozmawiałem z dziećmi (wiek 10-14 lat o wojnie i o Krzyżu.

1. Bodnar i Goldberg i na ścianie kicz

Ale teraz na chwilę  ad rem….. Kiedy w Polsce po wyborach w 2023 roku ministrem sprawiedliwości został ateista Adam Bodnar i swoje urzędowanie rozpoczął od zdjęcia krzyża i na ścianie jego gabinetu został powieszony kicz z napisem “Konstytucja”, zaprotestowałem wysyłając na adres: Ministerstwo Sprawiedliwości. Al. Ujazdowskie 11 00-950 Warszawa  – odbiorca minister sprawiedliwości p. Adam Bodnar z notką: ”Jedni Krzyża bronią w czasie wojny a drudzy zdejmują w czasie pokoju! Dlaczego Pan Minister usunął krzyż ze swojego gabinetu?” To w tym gabinecie zapadają decyzje związane z polską sprawiedliwością”… (…). Ale odpowiedzi nie ma do dzisiaj. Widocznie list gdzieś się “zawieruszył”…Przy okazji wspomnę, że podobna sytuacja spotkała mnie z wysyłką Naszego Pisma do konsulatu w Sydney już ponad rok temu i do b. prezesa Rady Naczelnej i w obydwu wypadkach sytuacja jest ta sama. Przeczytano i zaoczny wyrok wydano: “Pismo jest polityczne i nie brać tego do ręki”. No ale tę sprawę odkładam już ad acta.

Powyżej: Michelle Goldberg i Adam Bodnar w jego gabinecie. Nie dość, że zdjął krzyż to jeszcze się pochwalił zamieszczając taki POST: „Za mną kolejny intensywny dzień pracy. Na zakończenie rozmowa z red. Michelle Goldberg dla The New York Times o przywracaniu w Polsce praworządności. Jesteśmy w moim gabinecie w Ministerstwie Sprawiedliwości”

„Moje dzieci” ze szkoły parafii Sw. Józefa w Chicago -dziś dorośli ludzie pamiętają tę ostatnią czytankę… Przypomnieli mi o niej w listach i rozmowach telefonicznych , kiedy w naszej Ojczyźnie wyrywano Krzyże wrośnięte w polską ziemię.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie image-23-1024x577.png
2. Składowisko Krzyży w Harmeżach

Powyżej ^Taki los spotkał krzyże w latach 90.

Był czerwiec 1944 roku. Nad niemieckim obozem koncentracyjnym w Dachau wschodził pogodny poranek. Słońce rzucało jasne promienie na rzędy ponurych baraków i na wynędzniałe twarze więźniów, czekających na rozkaz wymarszu do codziennej pracy. Rozległy się krzyki i nawoływania niemieckich strażników i pochód ruszył przez bramę w stronę pól i ogrodów warzywnych, ciągnących się się szeroko poza drutami obozu.

Na końcu kolumny szedł w grupie księży i kleryków młodziutki alumn – Antoni. Droga prowadziła przez zadrzewioną aleję. Dalej rzeka lśniącą wstęgą przecinała pola, a tuż za mostkiem spod rozłożystych konarów lipy, Chrystus wznosił nad drogą rozpięte na Krzyżu ramiona.

Chrystus wywyższony na Krzyżu ogarnia cały świat
3. Rozpięte na Krzyżu ramiona

Antoni lubił tę drogę. Idąc nią codziennie do pracy zapominał na pewien czas o wojnie, o poniewierce w niemieckim bezlitosnym obozie. Przenosił się myślą do rodzinnej wsi, gdzie podobnie jak tu stała przydrożna figura Ukrzyżowanego Zbawiciela, pod którą spędzał niejedną chwilę na modlitwie.

Przechodzący obok Krzyża wieźniowie zwykle przerywali rozmowy i zdejmowali czapki, by oddać cześć Chrystusowi. Tego dnia jednak Antoni zauważył dziwne poruszenie w szeregach mijających figurę. Doleciały go wzburzone głosy więźniów i wrzaski i krzyki strażników.

Przyspieszył kroku, a gdy zbliżył się do lipy zgroza zaparła mu oddech. Bo oto jakaś zbrodnicza ręka poodbijała gwoździe, którymi ręce Chrystusa były przybite do Krzyża, tak ,że cała Jego postać zwisała głową do ziemi. – Jak oni mogli to zrobić, ci świętokradcy bez sumienia -myślał Antoni, przejęty do głębi widokiem.

Nie miał wątpliwości, że to co widział, było dziełem strażników. Dawno już drażniło ich zdejmowanie czapek przed Krzyżem, nieraz pozwalali sobie na drwiny, a teraz znaleźli sposób, by zranić uczucia religijne Polaków i cieszyć się ich bezsilnością.

Pójdę do właściciela gospodarstwa – zadecydował Antoni. Przecież krzyż z figurą Chrystusa należy do jego majątku. Jako chrześcijanin nie dopuści do takiej samowoli niemieckich żołnierzy. Pójdzie na skargę do komendanta i zażąda naprawienia krzyża. Gospodarz przyjął młodego kleryka opryskliwie. – Nie wtrącaj się do nie swoich spraw! Wieczorem po ciężkiej pracy wezwano Antoniego do kancelarii. Przy stole siedziało dwóch niemieckich oficerów. – Co to? – krzyknął na wstępie starszy z nich – slyszalem, że organizujesz spisek przeciwko strażnikom. Wiesz co cię za to czeka? Młodszy oficer wział do ręki pistolet i przyłożył lufę do oka Antoniego. – Uważaj obrońco Chrystusa – powiedział drwiąco – jedno pociągnięcie za cyngiel i już będzie po tobie.

W tej chwili wszedł na salę komendant obozu. Starszy z oficerów przedstawił mu sprawę. Ten wysłuchał i rzucił tylko jedno słowo:- Odejść!

Następnego dnia już nie było pod lipą Krzyża. Pracujący w gospodarstwie dwaj polscy chłopcy powiedzieli więźniom w tajemnicy, że strażnicy ze śmiechem i drwinami wrzucili krzyż do rzeki, tuż przy moście.

Antoni wykorzystał moment przerwy w pracy, gdy strażnicy zajęci byli rozmową między sobą. StanąŁ nad brzegiem rzeki wpatrując się w jej dno. Serce biło mu niespokojnie. W pewnym miejscu zobaczył na dnie zarysy krzyża. Zdawało mu się, że Chrystus wybrał go spośród gromady więźniów i wyciąga do niego ręce wzywając pomocy.- „Kto się w opiekę odda Panu swemu” – wyszeptał młody kleryk i zaczął wstępować do wody. – Antoni co robisz? Narażasz się na pewną śmierć. Teraz kula cię nie ominie – ostrzegali więźniowie. – „I całym sercem szczerze ufa Jemu” – szeptał Antoni zanurzając się coraz głębiej. Wtem jeden ze strażników odwrócił się i zauważył brodzącego po rzece więźnia. – Wychodź bo strzelę wrzasnął podbiegając do brzegu. – „Śmiele rzec może: mam obrońcę Boga” – powiedział półgłosem Antoni i zniknął pod wodą.

Nagle rozległ się tętent kopyt końskich i nad brzeg rzeki nadjechał komendant obozu. Wśród gromady więźniów zapadła martwa cisza. Po chwili rozległ się plusk i z głębi rzeki wynurzył się najpierw krzyż z figurą Chrystusa, a następnie Antek dyszący z wysiłku i ociekający wodą. Nikt nie śmiał ruszyć się z miejsca aby pomóc mu wydostać się na stromy brzeg. Z trudem wydostał się sam i z wzniesionym w górę krzyżem stanął przed Panem życia i okrutnej śmierci więźniów. Podniósł na niego wzrok, w którym nie było odrobiny strachu, tylko jakaś promienna i niezmierna ufność.

I stała się rzecz nie do wiary. Niemiec przed którym drżało wszystko co żyło w obozie, zmieszał się pod wpływem tego spojrzenia i spuścił wzrok. Po chwili grzmiącym głosem rzucił kilka słów strażnikom i odjechał, zostawiając wszystkich w najwyższym zdumieniu. Jeszcze większe zdumienie ogarnęło więźniów, gdy kilka dni później idąc tą zwykłą drogą do pracy zobaczyli krzyż z figurą Chrystusa stojący na dawnym miejscu, naprawiony…!!!

„Veritas vincit, Chrystus vincit” – Chrystus i prawda zwycięża! A ja dumny jestem ze swego imienia… Być może to dzięki temu Antoniemu z powyższego opowiadania na miejscu obozu w Dachau stały obok siebie Krzyż i Gwiazda Dawida.

4. Chicago 1982
5.Powyżej, . ^ Zakończenie roku szkolnego: Z lewej Krzyś Kopeć dzisiaj inż.Krzysztof Kopeć i Boguś Kyc, dzisiaj właściciel firmy i wiceprezes Związku Podhalan

Powyżej (foto nr 4.) ^ Na pochodzie 3-cio MAJOWYM w centrum miasta Chicago/ Koleżanki nauczycielki, ja i „moje dzieci”.

5. Launceston /Tasmania

Zdjęcie u góry: nr. 5. A tu „moje dzieci” z polskiej szkoły w Launceston . Za chwilę pojawią się kolędnicy…

Opowiadanie pochodzi z podręcznika do nauki języka polskiego. Czytanka na klasę III i IV. / Wydawca Polska Macierz Szkolna Zagranicą. Opracowanie podrcznika, Jadwiga Otwinowska.

„Moim Dzieciom” w Chicago, które czytają naszepismo.pl przesyłam wyrazy pamięci i życzę zdrowych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia, radości z przebywania z bliskimi i rodzinnego ciepła. Niech błogosławieństwo Bożego Dzieciątka towarzyszy Wam przez cały rok, a magia Bożego Narodzenia nigdy się nie kończy. Wasz Antoni.

###################### np.pl ######################

Śledź i polub nas:
8 komentarzy

Dodaj Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *