Redakcja ’’Naszego Pisma’’ w Muzeum Historii Kielc
AUTOR: EWA MICHAŁOWSKA -WALKIEWICZ
Historia Policji Granatowej
Redakcja ’’Naszego Pisma’’, wybrala sie na wycieczkę do Kielc, aby w Muzeum Historii Kielc, zgłębić temat historii Policji Granatowej, która do dziś budzi wiele kontrowersji.
Zwyczajowa nazwa

Policja Polska Generalnego Gubernatorstwa, której niemiecka nazwa brzmi Polnische Polizei im Generalgouvernement, nazywana jest w sposób zwyczajowy „Policją Granatową”. Była ona finansowana przez polskie samorządy, które podczas II wOjny światowej znajdowały się pod nadzorem niemieckiej administracji cywilnej. Najwyższym szczeblem struktury Policji Polskiej czasu wojny, rzecz jasna było stanowisko komendanta miejskiego lub powiatowego. Warto jest w tym miejscu podkreślić, iż „Policja Granatowa” to po prostu zwyczajowa nazwa tej formacji, nawiązująca do obowiązującego granatowego koloru mundurów jej funkcjonariuszy. Podczas wojny, pozbawiono mundurów polskich policjantów emblematów państwowych, na które mówili Niemcy, …że hańbią nową władzę”, czyli mowa jest tutaj o okupacyjnej władzy niemieckiej.
Niestety wcielona do Policji Niemieckiej
Polska Policja została wcielona do formacji Policji Niemieckiej w grudniu 1939 roku, na podstawie rozporządzenia Hansa Franka. Dowódcą SS oraz poszczególnych jednostek policyjnych był Friedrich Wilhelm Kruger. On to zaraz na początku wojny wydał zarządzenie wzywające wszystkich dotychczasowych funkcjonariuszy policji do zgłaszania się w najbliższym urzędzie niemieckiej nowej władzy. Termin wyznaczono na dzień 10 listopada 1939 roku. Tym, którzy terminu tego nie dotrzymaliby, grożono „najsurowszymi karami”.
Wcielani byli nawet Ukraińcy
Podstawą pierwszych uzupełnień Polskiej Policji Granatowej, stali się policjanci wysiedleni z terenów należących do III Rzeszy, a następnie wcielano też oprócz Polaków Ukraińców oraz Białorusinów. Niemcy zobligowali policjantów polskich do pełnej ochrony i należytego porządku publicznego. Według rozkazu Himmlera wydanego w roku 1940, praca policji to przede wszystkim zapewnienie ogólnej służby policyjnej w GG. Policja niemiecka wkracza tylko wówczas, jeśli wymaga tego interes niemiecki oraz wtedy gdy nadzorować trzeba będzie policję polską.
Niebezpieczna praca
Przez tę formację policyjną w okresie II wojny światowej, przewinęło się mniej więcej 16-18 tysięcy osób, a przyjmuje się, że w roku 1942 średnio co 4 dni ginął jeden policjant podczas pełnienia służby. Ukraińcy i Białorusini, oczywiście działali na niekorzyść Polaków i polskich interesów, często donosząc na naszych rodaków i skazując ich na karę pozbawienia wolności. Często ten fakt przekładał się na opinię wszystkich niewinnych polskich funkcjonariuszy policyjnych.
Częste patrole

Do stałych czynności Policji Polskiej „Granatowej” należały patrole prewencyjno-interwencyjne, nadzór nad stanem sanitarnym w mieście, regulacja ruchu kołowego, służba na dworcach kolejowych, a przede wszystkim nadzór nad obowiązkiem meldunkowym Polaków. Dochodził do tego nadzór nad bierną obroną przeciwlotniczą, a także edukacja Żydowskiej Służby Porządkowej obowiązującej w gettach. Bardzo niewielkie uprawnienia Granatowi, mieli w stosunku do Niemców, mogli oni interweniować tylko w wypadku zabójstwa.
„Nasze Pismo” dziękuje panu dyrektorowi Muzeum Historii Kielc, za możliwość zrobienia zdjęć do powyższego artykułu.
Ewa Michałowska- Walkiewicz
Dziennikarka urodzona w Skarżysku-Kamiennej, ukończyła Uniwersytet Nauk Humanistycznych w Nowym Jorku, filia w Krakowie. Pisze artykuły do polonijnych gazet świata. Jej artykuły dotyczą zagadnień kulturalnych i obyczajowych, historycznych oraz religijnych. Należy do Grupy Literackiej „Wiklina” w Skarżysku-Kamiennej, do Towarzystwa Historycznego Renesans, również w Skarżysku-Kamiennej, do Zrzeszenia Literatów Polskich w Chicago oraz do Międzynarodowego Stowarzyszenia Polskich Dziennikarzy, Pisarzy i Artystów z siedzibą w Szwecji, a także do Stowarzyszenia Autorów Polskich w Warszawie.
Pani Ewa redaktorka i autorka, współpracuje od wielu lat z Naszym Pismem. Wpierw z NASZE PISMO W SŁUŻBIE OJCZYZNY I POLONII /DWUMIESIĘCZNIK/ i z naszepismo.pl / w internecie/ od pierwszego dnia ukazania się tego medium. Dziękujemy Pani Ewo! Przypomnijmy, że to Pani Ewa zwróciła się do nas z prośbą o pomoc w zbiórce funduszy na ufundowanie ławeczki Leopolda Staffa, która stanęłaby opodal Miejskiego Centrum Kultury w mieście, które tak umiłował ten Wielki Poeta. Konto na wspomnianą zbiórkę prowadzi Stowarzyszenie Stacja Kultura.
Nr 93852000072002200316000003
####################### np.pl #######################

super artykuł
też mi się podoba
Interesujacy
@@@
Dobrze, że ukazała się ta publikacja, która dotyka spraw już historycznych ale bardzo skompliowanych. Szczególnie wtedy gdy pisze się o Polsce źle, powołuje się na pojedyńcze przykłady – które miały miejsce albo też i nie.
Policja Granatowa była utkana z różnych nici i stanowi taki kłębek, którego już nie można rozwikłać. Byli nieliczni tacy policjańci którzy gorliwie pracowali dla Rzeszy, ale były też piękne postaci którzy nosząc mundur policji granatowej, w rzeczywistości byli żołnierzami Armii Krajowej albo działaczami innych struktur niepodległościowych. Służąc „w obcej skórze” działali przeciw Rzeszy – na rzecz państwa polskiego i jego niepodległości. I tak np. Franciszek Banaś, policjant z Krakowa, zasługuje na pamięć nie jako granatowy policjant, ale jako zakonspirowany żołnierz AK, który służbę i mundur granatowego policjanta wykorzystywał do działań antyniemieckich, Takim jak on należy się wdzięczna pamięć jako żołnierzom polskiej AK, a nie niemieckiej polnische Polizei. To zasadnicza różnica. Ten sam Banaś m.in. wyprowadził z krakowskiego getta małego Tadeusza Jakubowicza (późniejszego powojennego wieloletniego przewodniczącego krakowskiej gminy żydowskiej). Przekupił gestapowców i uratował życie jemu i jego matce. Wykorzystując wrogi mundur i możliwości, jakie on dawał, uratował dwoje obywateli RP.
Na terenie dawnego KL Plaszow istnieje tablica upamiętniająca funkcjonariuszy przedwojennej Policji Państwowej, żołnierzy Armii Krajowej. Niemcy ich zamordowali po wykryciu, że tylko pozorują służbę dla Rzeszy w granatowej policji, a w rzeczywistości służą Polsce. To piękne postaci, takie jak Franciszek Erhard czy Ludwik Drożański. I na upamiętniającej ich tablicy nie ma ani słowa o ich granatowej „zewnętrznej skórze”. Jest za to mowa o „policjantach polskich II Rzeczypospolitej, żołnierzach ZWZ-AK”. To ważne rozdzielenie dwóch porządków państwowych. I nie przypadkiem w uroczystym odsłonięciu tej tablicy wziął udział także wspomniany Żyd, Tadeusz Jakubowicz.
Pozdrawiam
Marian Babicki. Kraków KOP
(…) Jeśli napisze się “coś” w obronie polskiego imienia , jak np.o ludobójstwie Polaków na Wołyniu, to natychmiast wymaga się “symetrii” – “MY I WY”! Podobnie jest z policją granatową Ale o żydowskiej policja w gettach – o tym jasno pisze Wikipedia, że – ‘to były żydowskie jednostki policyjne podporządkowane Judenratom, które były odpowiedzialne za utrzymanie porządku w gettach i współpracowały z Niemcami w łapankach, rekwizycjach i eskortowaniu deportowanych, co czyniło je postacią kontrowersyjną i budziło ogromne kontrowersje dotyczące kolaboracji, zwłaszcza podczas likwidacji gett w 1942 r..(…). Jeśli to powtórzysz publicznie istnieje “szansa”, że zostaniesz posądzony o “antysemityzm”. Więc gdzie jest prawda”? ?Pośrodku mówią ludzie tzw. “obiektywnie-sprawiedliwi”. Tymczasem Prawda wcale nie leży pośrodku, a tam, gdzie leży – pouczał nawet sam Władysław Bartoszewski.
Pozdrawiam
ABC/ CBA