Polsko! Larum grają! Obudź się!„Narody, które tracą pamięć, umierają”

„Hitlerowcy” i „naziści” zamiast „Niemców”? Ś+P Prezes Kurtyka alarmował ws. zamazywania przeszłości.
Dr Janusz Kurtyka zginął w katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 roku>
W 2008 r. Prezes Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu śp. dr hab. Janusz Kurtyka apelował do władz samorządowych o „należyte udokumentowanie i upamiętnienie w społecznościach lokalnych wszystkich miejsc zbrodni, dokonanych przez reżimy okupacyjne – niemiecki i sowiecki – oraz antypolskie formacje zbrojne po 1939 roku”. Pismo zostało wysłane do wszystkich wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.
„Dzisiaj nie ma możliwości ukarania nieżyjących już na ogół sprawców. Jednak każde nowe upamiętnienie może być jedynym zadośćuczynieniem dla pamięci ofiar, a jednocześnie klęską sprawców, którzy wiele wysiłku włożyli w zatarcie śladów” – pisał Janusz Kurtyka.
Prezes IPN domagał się, by w przypadku planowanych i istniejących upamiętnień w postaci pomników czy tablic „precyzyjnie zostały określone ofiary i ich sprawcy”. „Istotę tego problemu doceniono na forum międzynarodowym, czego wyrazem, jest decyzja UNESCO akceptująca oddającą historyczne realia oficjalną nazwę Niemieckiego Nazistowskiego Obozu Koncentracyjnego i Zagłady Auschwitz-Birkenau” – pisał.

KL Auschwitz był największym z niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych i ośrodków Zagłady. Polityka niemiecka wobec Polaków była realizowana zgodnie z deklaracją niemieckiego nazisty Heinricha Himmlera, który wyrokował, że „Polacy zostaną starci z powierzchni ziemi”. Mieli być pozbawieni elity i przekształceni w społeczność pracującą niewolniczo dla Niemców.
„Zacierano różnice między katem a ofiarą”
W kontekście obecnej debaty wokół nowelizacji ustawy o IPN i propozycji wprowadzenia sankcji prawnych za rozpowszechnianie kłamstw historycznych warto przypomnieć słowa Janusza Kurtyki o tym, jak w powojennej Polsce po 1949 roku „zamazywano przeszłość, zacierano różnice między katem a ofiarą”. „Władze świadomie zrezygnowały w opisie okupacji 1939–1945 z używanych wcześniej zupełnie oczywistych terminów typu „zbrodnie niemieckie”, „niemieckie obozy zagłady”, „niemiecka okupacja”, zastępując je terminami „hitlerowskie”, „hitlerowcy”, „hitleryzm” – podkreślał prezes IPN.
„Tam, gdzie tłumaczono napisy na język obcy, z reguły na określenie zbrodni używano formy »nazistowskie« – obecnie coraz bardziej rozpowszechnionej w języku polskim – co może służyć zacieraniu społecznej percepcji narodowości sprawców ludobójstwa” – czytamy w piśmie prezesa IPN.
Dlatego Janusz Kurtyka prosił władze samorządowe, by dokonały przeglądu tablic i pomników ustawionych w PRL, tak by znalazły się na nich określenia zgodne z prawdą historyczną: „Niemieccy naziści”, „formacje niemieckie, nazistowskie”.
„Jako współobywatele pomordowanych jesteśmy zobowiązani podejmować powyższe działania przede wszystkim ze względu na Pamięć Ofiar (…) oraz dla utrwalenia w Europie oraz innych krajach świata prawdziwego obrazu polskich dziejów” – podsumował prezes IPN.
Red. np.pl
W obronie polskości na Pomorzu
Poniżej przedstawiamy uchwałę Walnego Zgromadzenia członków Kaszubsko-Kociewskiego Stowarzyszenia im. TOW Gryf Pomorski w sprawie niepokojących symptomów filogermanizmu i regermanizacji Pomorza.
Uchwała nr 2 z dnia 10 stycznia 2026 roku
Z wielkim niepokojem obserwujemy zjawisko bezkrytycznego absorbowania niemczyzny do krwiobiegu polskiego Pomorza.
Wyraża się to w wieloraki sposób. Wycisza się pamięć ludobójstwa dokonanego przez Niemców na ludności Pomorza jesienią 1939 roku, a jeśli już się je wspomina – dzięki ustanowieniu przez Sejm RP w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckiej Zbrodni Pomorskiej – to próbuje się dowodzić, że to nie była zbrodnia niemiecka, tylko „nazistowska”, „faszystowska” czy „hitlerowska”, a Niemcy byli rzekomo takimi samymi ofiarami wojny jak my.
W październiku 2024 roku doszło do skandalu w Starym Barkoczynie, gdy jeden z mieszkańców budynku, na którym IPN zamieszczał tablicę pamiątkową nauczyciela zamordowanego przez Niemców we wrześniu 1939 roku, nie zgodził się na jej treść, dowodząc, że to nie Niemcy dokonali tej zbrodni, lecz „faszyści”.
Co gorsza, ten mieszkaniec okazał się nauczycielem i radnym gminy! W jego filogermańskim myśleniu pobrzmiewa niesławna wypowiedź wiceprezydenta Gdańska, [Piotra Grzelaka, przyp. A.J.J.] który przed paru laty ośmielił się powiedzieć podczas uroczystości, że wojnę światową wywołało złe słowo Polaka przeciwko innemu narodowi i złe słowo Niemca przeciwko innemu narodowi.
Zrównał agresorów i ich ofiary. Takie „mądrości” proniemieckich chłopków-roztropków zamazują prawdę historyczną i zbiorową pamięć narodu.
Ubiegłoroczna wystawa Muzeum Gdańska o tzw. naszych chłopcach zamiast pokazać tragedię młodych Pomorzan, polskich patriotów, przymusowo wcielonych do wojska zbrodniczego agresora, łagodziła to zjawisko jako „normalne” w tamtym czasie, a jej zwieńczeniem były zawieszone na sznurkach dwie strony „Gazety Wyborczej” z politycznym artykułem o „dziadku z Wehrmachtu”.
Prawdziwym skandalem było spektakularne upamiętnienie oficerów Wehrmachtu i SS na terenie przykościelnym w Krokowej.

Nasza stanowcza reakcja, poparta stanowiskiem IPN, spowodowała usunięcie tej prowokacji, dokonanej w pobliżu Lasu Piaśnickiego, gdzie z ręki niemieckiej, za pieniądze z budżetu państwa niemieckiego Deutsches Reich, zostało zamordowanych 14 tysięcy niewinnych ludzi tylko dlatego, że zostali uznani za „wrogów niemczyzny” lub za „bezwartościowych”.
Wielki przyjaciel Polaków, marszałek Francji Ferdynand Foch, powiedział: „Narody, które tracą pamięć, umierają”. Bądźmy wrażliwi na przejawy wypierania polskiej pamięci o tragedii Kaszub, Kociewia i Pomorza oraz na oswajanie nas z niemczyzną, poprzez zamazywanie prawdy historycznej. To także kwestia naszej suwerenności. Reagujmy na kłamstwa, protestujmy, troszczmy się o żywe światło w miejscach pamięci narodowej.
Kaszubsko-Kociewskie Stowarzyszenie im. TOW Gryf Pomorski


To nie była deklaracja polityczna. To był akt sprawiedliwości wobec 6 milionów zabitych polskich obywateli. Wobec miast zrównanych z ziemią. Wobec dzieci, których nazwisk już nikt nie zna. Czego żądaliśmy?

6 bilionów 220 miliardów złotych odszkodowania za zniszczenia i straty ludzkie.

Rekompensat dla ofiar i ich rodzin.

Zwrotu zagrabionych dzieł sztuki i polskich aktywów bankowych.

Rehabilitacji zamordowanych działaczy polskich w Niemczech.

Przywrócenia Polakom statusu mniejszości narodowej w Niemczech.

Prawdy historycznej o niemieckiej winie – przekazywanej ich własnym obywatelom. Dlaczego to ważne teraz? Bo dziś Berlin znowu milczy, przy zgodzie Donalda Tuska Zamiast odpowiedzialności – ceremonia. Zamiast decyzji – kamień. Zamiast reparacji – żenujący symbol.
Dlatego przypominamy: 3 października 2022 roku rząd MATEUSZA MORAWIECKIEGO złożył oficjalną notę dyplomatyczną do władz Republiki Federalnej Niemiec z żądaniem wypłaty odszkodowania za niemiecką agresję i okupację. Źródło: Piotr Müller’s post
Opracował Antoni J. Jasinski
Obrazek wprowadzający: „Krzyk” (norw. Skrik) to słynne dzieło norweskiego malarza Edvarda Muncha z 1893 roku, ikona symbolizująca egzystencjalny lęk, samotność i niepokój człowieka, przedstawiająca postać z twarzą wykrzywioną w grymasie rozpaczy na tle krwistego nieba nad fiordem w Oslo, z dwiema innymi postaciami oddalającymi się w tle, co oddaje widok i uczucie na ludzką obojętność.
###################### np.pl #####################

Najbardziej paskudne filoniemieckie słowa wydostały się z gęby Adama Bodnara, którego tata – Ukrainiec – w ramach “Akcji Wisła” trafił na Ziemie Odzyskane. Paplał byle co, kiedy odbierał “srebrnikową” nagrodę Dialogpreis, przyznawaną przez Federalny Związek Towarzystw Niemiecko-Polskich. Nie dość, że się tak tanio podlizywał to jeszcze zapaskudził piękno słów Małego Księcia, prosząc Germanie aby nas Niemcy wzięli na wychowanie – jak dzikie zwierzątka. A w sprawiedliwości polskiej nic się nie zmieniło, Bodnar odszedł a po nim przyszło jeszcze gorsze. I to są te polskie sprawy o których nie można milczeć/
Janusz Sieczkowski, Podkarpacie
Jeśli ktoś interesuje się Polską i Polonią, jeśli ktoś spogląda głębiej i widzi szerzej niż ekran Facebooka to zauważy, że w prognozach polityki polskiej na Rok 2026 nadszedł czas chciwości i pogardy. Nie widać wsparcia dla tych którzy chcą budować, a nie niszczyć. Główni bohaterowie tzw. VIPy zarządzający Polską i Polonią budzą bardziej wstyd i zażenowanie niż sympatię. Tusk I jego pro-niemiecka PO, Czarzasty i jego komuna, Sikorski i jego “Dorzynanie watachy”, Hołownia raz płaczliwy i zaraz uśmiechnięty, i te partyjki kanapkowe zachowują się jak ten komik Chaplin – w filmie – który krząta się po swojej izbie, ustawia meble, zamiata izbę i chowa pod dywan, to czego nie chce jeszcze wyrzucic – A wystarczy tylko aby spojrzał przez okno, że jego chata obsuwa się w dół i już wisi nad przepaścią. I to nas czeka wszystkich i Chaplina i Polskę i Polonię…! I dlatego “Larum grają” – jak w tym artykule.
Art@2
Jak ważnym jest to przesłanie “ Narody które tracą pamięć umierają “ oraz jak dogłębnie rozumiał to były Prezes IPN-u Janusz Kurtyka który poległ dla Polski w Smoleńsku lecąc żeby upamiętnić Ofiary Katynia. Mówi się że w Warszawie pozostało niewiele ponad sto z kilkuset tablic upamiętniajacych mordy niemców
na Polakach podczas 2WS oraz Powstania Warszawskiego. Jakież to wymowne. Mam nadzieję że przesłanie Janusza Kurtyki do lokalnych samorządów o pamięć Polaków z imienia i nazwiska pomordowanych przez niemców podczas 2WS pozostaje aktualne.
Jak pięknie jest to udokumentowane przez Australijskie społeczeństwo na pomnikach których wiele widzimy podczas podróży po Australii, nieprawdaż.
Dziękujemy za artykuł Antku Drogi
Ryszard
Zgadzam się z komentatorem Panem Ryszardem, i dodaję od siebie, że ci co żyją i nazywają się jeszcze Polakami powinni zrobić wszystko aby do Polski powrócił szacunek dla tych co zginęli, czy to w wyniku niemieckiego szaleństwa , który nazywali ” ład i porządek” , czy w wyniku ukraińskiego krwawego okrucieństawa – ludobójstwa Polaków na Wołyniu. Czy też do ofiar Katastrofy Smoleńskiej. Szacunek dla tych ofiar to także miara naszej wiedzy, inteligencji i człowieczeństwa.
W,W / Melb.
@@@
Od lat słyszy się „Obudź się Polsko” ale na razie budzą się tylko nieliczni z facebookiem w ręce.
Zygmunt Qld