Tragedia talidomidu

1.

Ponad dwa lata temu polski portal internetowy „Komputer” zamieścił przerażającą informację .>Australia przeprosi za „tragedię talidomidu”<. Lek niemieckich naukowców zabił 4 tys. dzieci.

I stąd rodzi się pytanie – czy ten straszliwy lek był lub czy jest jeszcze podawany w Polsce?

Autorem artykulu jest p. Bartłomiej Sieja/ 14 istopada 2023 roku.

DLA naszepismo.pl przekazał Stanisław Solecki (Qld-Australia)

Australijski premier poinformował, że jego rząd formalnie przeprosi za tzw. tragedię talidomidu. Talidomid to wynalazek niemieckich naukowców, pracujących tuż po II WŚ nad lekiem, który miał leczyć bezsenność i działać przeciwbólowo. Udało się, ale skutki uboczne, których przez lata nie badano, okazały się przerażające. W ich wyniku doszło do śmierci ponad 4 tys. noworodków i deformacji kolejnych kilkunastu tysięcy.

  • Talidomid to lek, który opracowano w Niemczech w 1953 r.
  • Lek miał działanie nasenne, przeciwbólowe i przeciwwymiotne
  • Odkrywcy talidomidu nie mieli jednak pojęcia, że jest to lek mutagenny, wpływający na DNA płodu
  • W wyniku powikłań po stosowaniu talidomidu zmarło co najmniej 4 tys. dzieci na całym świecie, a kilkanaście tys. musiało żyć z deformacjami ciała.

Rozwój nauki przyczynia się do ratowania milionów istnień każdego roku, wydłużenia życia i poprawy jego jakości. W historii znane są jednak przypadki, kiedy to pogoń za nowymi odkryciami w połączeniu z brakiem odpowiedniej wiedzy i odpowiedzialności, prowadziła do ogromnych krzywd i tragedii dziesiątek tysięcy ludzi. Talidomid to jeden z takich przykładów – lek, który miał pomagać ludziom z problemami, a przyczynił się do powstania globalnego problemu, za który odpowiada grupa niemieckich naukowców.

Substancja ta była dopuszczona do sprzedaży m.in. w Australii, a rząd tego kraju poinformował właśnie, że oficjalnie przeprosi wszystkich swoich obywateli, którzy ucierpieli z powodu tej decyzji, donosi Reuters:

Tragedia talidomidu była czarnym rozdziałem w historii naszego kraju i całego świata. Ocaleni, ich rodziny, przyjaciele i opiekunowie zabiegali o te przeprosiny z odwagą i determinacją od wielu lat. Ten moment jest formalnym, długo odwlekanym potwierdzeniem tego wszystkiego, co musieli przetrwać i o co walczyli”, stwierdził australijski premier.

Czym dokładnie był talidomid? Jego historię opisujemy poniżej;

Talidomid
2.

Lek uniwersalny

Ogromne nakłady pieniężne na rozwój nauki w czasach III Rzeszy odbiły się także na powojennej historii Niemiec. Wysoce wyspecjalizowani naukowcy – fizycy, chemicy, lekarze – z powodzeniem brali udział w nowych badaniach, wykorzystując rozbudowaną sieć laboratoriów. Tuż po wojnie, bo w 1946 r., w Republice Federalnej Niemiec powstałą rodzinna firma farmaceutyczna Chemie Grünenthal badająca, produkująca i dystrybuująca leki.

Jednym z najbardziej przełomowych momentów w historii Grünenthal było otrzymanie w 1953 r. organicznego związku chemicznego, składającego się z dwóch nienakładalnych na siebie cząstek o lustrzanym odbiciu, tzw. enancjometrów. Związek chemiczny o wzorze sumarycznym C13H10N2O4 miał postać białych kryształów i wykazywał wiele działań leczniczych. Związek ten działał przeciwbólowo, nasennie, zmniejszał nudności, a także uspokajał.

Niemiecka firma nowy związek nazwała talidomidem i rozpoczęła działania, mające na celu wprowadzenie go na rynek. Udało się to dopiero w 1957 r. i od razu rozpoczęto rejestrowanie go w innych państwach świata. Talidomid stał się szybko bardzo popularnym lekiem. Poza RFN zarejestrowano go jeszcze w ok. 50 innych państwach świata i od 1957 do 1961 r. sprzedawano bez recepty.

Talidomid zyskał popularność głównie wśród osób z bezsennością. Z czasem, ze względu na działania zmniejszające nudności, był także przepisywany ciężarnym. Jak się później okazało – to właśnie ta decyzja miała rzucić się cieniem na całe Chemie Grünenthal.

Poronienia, deformacje i śmierć

Deformacje wywołane Talidomidem
3.

W drugiej połowie lat 50. XX w. na całym świecie zaczęto obserwować coraz częściej występujące wady płodów. W wielu krajach nasiliły się przypadki deformacji u noworodków, głównie objawiające się niepoprawnym wykształceniem albo wręcz brakiem kończyn u rodzących się dzieci. Początkowo takich przypadków nie było na tyle dużo, aby badać sprawę przez pryzmat nowej pandemii, ale występowały one na tyle często, by zacząć pojawiać się jako temat notatek i dyskusji lekarzy z całego świata.

Deformacje wywołane Talidomidem
4.

Wspomniane deformacje były bardzo specyficzne. Dotykały dzieci w okresie płodowym, w wyniku czego mogło dochodzić do poronień. Jeżeli ciąża była donoszona, dzieci rodziły się ze zdeformowanymi kończynami. Co czwarty z przypadków kończył się zaś śmiercią dziecka przed ukończeniem pierwszego roku życia. Na zdjęciu: Deformacje wywołane Talidomidem

Związków przyczynowo-skutkowych zaczęto szukać w 1960 r. po tym, jak lekarze w Wielkiej Brytanii i Australii dostrzegli pierwsze powiązania. W sporządzonej przez brytyjskich lekarzy opinii na temat Talomidu pojawiła się m.in. notatka o neurologicznych skutkach ubocznych, z zaznaczeniem, że występują one jedynie w „nielicznych przypadkach”.

Dociekliwa farmaceutka

To właśnie jedna z takich notatek mogła mieć wpływ na bieg historii. Gdy Grünenthal postanowiło o wprowadzeniu leku na rynek amerykański, za pośrednictwem lokalnego dystrybutora – firmy Richardson-Merrell – Talidomid został zgłoszony do amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA). Nikt nie spodziewał się większych problemów – lek był od lat znany na całym świecie i nie pojawiły się żadne dowody na jakiekolwiek wywołane przez niego problemy.

Na szczęście dla całej historii, sprawę dopuszczenia Talomidu do obrotu w USA skierowano do niedawno zatrudnionej farmaceutki Frances Oldham Kelsey. Całkowity zbieg okoliczności sprawił, że pracownica FDA zaledwie miesiące wcześniej broniła pracy dyplomowej na temat mutagenności związków chemicznych. Nic dziwnego, że w dokumentacji Talidomidu szukała informacji na temat badań w tym aspekcie. Nie musiała tego robić, gdyż żaden z krajów, gdzie Talidomid został dopuszczony, nie wymagał informacji na temat mutagenności – kwestii szeroko jeszcze nierozumianej w latach 50. i 60.

Frances O. Kelsey odbiera nagrodę od prezydenta USA
5.

Amerykański przedstawiciel Grünenthal naciskał na Kelsey, by ta dopuściła lek, jednak młoda farmaceutka ostatecznie odrzuciła „sugestie” Talidomidu, nakazując Niemcom dostarczenie wyników testów mutagennych, które w tamtym czasie przeprowadzano na zwierzętach. Nie musiała jednak na nie czekać. Po nitce do kłębka Frances Kelsey zaczęła odkrywać, że wszystkie przypadki konkretnych deformacji i śmierci noworodków miały jedną cechę – matkom w ciąży podawany był właśnie Talidomid. Okazało się, że jeden z enancjomerów (o konfiguracji absolutnej R) ma działanie lecznicze, ale drugi (o konfiguracji S) jest silnym teratogenem. Jedna część leku rzeczywiście leczyła, ale druga miała koszmarny wpływ na DNA u rozwijających się płodów.

Powyżej: Frances O. Kelsey odbiera nagrodę od prezydenta USA

W sierpniu 1962 r. ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych, John F. Kennedy, przyznał Frances Kelsey medal President’s Award for Distinguished Federal Civilian Service (prezydencki medal za wybitną służbę cywilną). Przypadek Talidomidu przyczynił się też do znacznego zaostrzenia przepisów dot. dopuszczania leków do obrotu. Niemiecki lek wpłynął bowiem bezpośrednio i pośrednio na setki tys. ludzkich żyć, stając się jednym z niechlubnych symboli powojennego pokolenia.

Skutki odczuwane do dziś

Oficjalnie mówi się o kilkunastu tysiącach przypadków komplikacji związanych ze stosowaniem Talidomidu, z czego ok. 4 tys. to potwierdzone przypadki zgonów przed ukończeniem pierwszego roku życia. Co najmniej 12 tys. kolejnych osób musiało żyć ze skutkami mutacji. Skala problemu była tak duża, że w krajach, gdzie lek był stosowany powszechnie – m.in. Niemczech, Wielkiej Brytanii i Japonii, powstały całe organizacje zrzeszające osoby poszkodowane i walczące z niemiecką firmą farmaceutyczną o zadośćuczynienie.

Grünenthal starało się nie wypowiadać w sprawie Talidomidu, unikając tematu poszkodowanych przez lata. W samych Niemczech było to jednak aż ok. 3 tys. osób, więc firma musiała działać. W 1970 r. powstał ufundowany przez Grünenthal fundusz, w ramach którego przekazano równowartość 150 mln euro na rzecz poszkodowanych. Prosta matematyka pokazuje jednak, że zrujnowane życie było dla koncernu warte ok. 50 tys. euro. Dla poszkodowanych było to za mało.

Zwłaszcza że firma oficjalnie nie przeprosiła przez ponad 50 lat. Dopiero w 2012 r. Harald Stock, ówczesny dyrektor wykonawczy firmy, zebrał się na przyznanie do winy i oficjalnie przeprosił poszkodowane przez swoich poprzedników osoby.

– Jest mi bardzo przykro. Prosimy, abyście uznali nasze długie milczenie za przejaw szoku, jaki wywołał u nas wasz los – przekazał w komunikacie.

Do tej pory na świecie żyją osoby zdeformowane przez Talidomid i bliscy, którzy pamiętają o zmarłych w wyniku powikłań, związanych z lekiem.

Autor artykułu: Bartłomiej Sieja /Redaktor Komputerswiat.pl

Dziękujemy Autorowi za tak ważny dla naszego życia artykuł i Panu Stanisławowi za przekazanie jego treści na łamy naszepismo.pl. Ilustracje pochodzą z powyższego artykułu. Wprowadzenie do artykułu i opracowanie dokonał ADMIN

##################### np.pl ####################

Śledź i polub nas:
2 komentarze

Dodaj Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *