Cz. 20. LEKARZ ŚWIADEK CUDÓW
AUTOR: DR ANDRZEJ CHODACKI
Motto: „Głównym celem życia jest powiększać zgodnie z naszymi zdolnościami, naszą wiedzę o Bogu i pod Jego wpływem wielbić Go oraz Mu dziękować”. J.R.R. Tolkien
Książka Lekarz Swiadek Cudów została wydana nakładem Wydawnictwa Petrus z Krakowa – rok wydania 2023 ( wznowienie 2024):https://www.wydawnictwopetrus.pl/
Składam podziękowania na ręce Pana Doktora Pawła Piotrowskiego, Dyrektora Wydawnictwa Petrus, za wszelką życzliwość oraz wiele lat promocji wartości ogólnoludzkich i chrześcijańskich w wydawanych przez Wydawnictwo Petrus książkach,
PROŚBA 0…

Wieczorem przechodził obok jego sali, spiesząc się jak zwykle. Zajrzał do środka i w przelocie dostrzegł to spojrzenie. Człowiek leżący w środku miał wzrok utkwiony w drzwiach, jakby na kogoś czekał.
Znał doskonale sytuację tego nieszczęśnika. Rak żołądka, z licznymi przerzutami, te do kości praktycznie nie reagowały na leki przeciwbólowe. Pacjent cierpiał od kilkunastu dni. Wszedł na chwilę do środka.
Dałem mu już wszystko – pomyślał, ujmując go za rękę. Jak to się dzieje, że on jeszcze żyje, przecież nie ma w tym cieniu człowieka obleczonym szarą skórą ani jednej zdrowej tkanki. Morfina* w pompie, fentanyl w plastrach. Jeśli dołożę mu dolargan, to ryzykuję, że się nie obudzi. A może tak byłoby lepiej dla tego biedaka…
Jego smutne rozmyślania przerwał słaby głos.
– Doktorze – wyszeptał z trudem leżący – proszę nie odchodzić.
– Boli pana, panie Tolarski? Zaraz coś na to poradzimy – lekarz wyrecytował starą formułkę, którą trzymał na takie okazje, choć sam nie wierzył w swoje zapewnienia.
– Nie o to chodzi… – pacjent zrobił przerwę, z trudem łapiąc powietrze – boli, bo tak musi być.
Staruszkowi miesza się w głowie, może ma przerzuty do mózgu – pomyślał lekarz, dotykając czoła chorego.
– Nie o to chodzi, doktorze… – zawiesił głos Tolarski. – Ja byłem w Gdyni w tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym.
W tych słowach było jeszcze więcej bólu niż w wykrzywionym cierpieniem obliczu. Wyczuł, że ten człowiek chce powiedzieć coś ważnego. Spojrzał na zegarek. Za dziesięć minut będzie mecz.
„Może zdążę”, przemknęło mu przez myśl, gdy siadał na łóżku.
– W Gdyni, panie Tolarski, a co tam było w siedemdziesiątym?
Przyszło mu do głowy, że w tym roku się urodził, to już tak dawno.
– Byłem w stoczni, jak był strajk… – pacjent ciągnął słabym głosem.
Lekarz starał się coś sobie przypomnieć, strajk, stocznia, Wałęsa, jakieś strzępki informacji.
– No i co pan tam robił? – doktor zapytał z grzeczności, bo zostało osiem minut do meczu.
– Mordowałem ludzi…
Tym razem lekarz przyjrzał się leżącemu z wielką uwagą.
„On naprawdę majaczy” – zaniepokoił się. Już miał wychodzić po haloperidol**, gdy szarpnięcie za rękaw zatrzymało go w miejscu.
– Doktorze, byłem ubekiem, zamęczyłem tam w katowni… kilku ludzi…
Słowa wybrzmiały w absolutnej ciszy jak uderzenia siekiery w wieko trumny. Powiało chłodem. W bladym świetle podłogowej lampy lekarz dostrzegł przytomne, zwężone bólem oczy. Zrobiło się dziwnie. Spojrzał na okno, było szczelnie zamknięte. Jeszcze raz uważnie popatrzył na leżącego przed nim człowieka.
– Tyle lat, doktorze – kontynuował tamten – tyle kłamstw, tyle nienawiści…
Teraz patrzył w sufit. Jakby przywoływał obrazy z przeszłości, ciągnął swoją opowieść.
– Ja teraz wiem, ile krzywdy z mojej winy… One już czekają na mnie… tu obok… – ostatnie słowa zabrzmiały jak płacz.
Lekarz poczuł dreszcz na plecach.
Skąd to zimno do cholery, może przeciąg? – pomyślał, rozglądając się nerwowo.
– One czają się, czekają na mnie…
– Kto? – zapytał zniecierpliwiony doktor.
Przerażone oczy znów napotkały zaniepokojone spojrzenie lekarza.
– Demony… – Jakby powiew z ust, może nawet nie słowo, ale drżąca strachem nuta, przykleiła się do skóry lekarza jak zimna smoła.
– O czym pan mówi, panie Tolarski, lepiej niech pan spróbuje się przespać – zdenerwował się doktor, chcąc wycofać się z niezręcznej sytuacji.
– Tak, prześpię się – zrezygnowany głos chorego był ledwie słyszalny – pan da mi ten dolargan, tak będzie lepiej…
– Dobrze, panie Tolarski, zaraz przyniosę lek – lekarz poklepał pacjenta nerwowo po ręce i siląc się na uśmiech, wyszedł z sali, czując cały czas na plecach nieprzyjemny chłód. Szybkim krokiem ruszył korytarzem, by zlecić haloperidol w dyżurce pielęgniarek, gdy nagle zatrzymała go wątpliwość. Odwrócił się, spojrzał w czerń korytarza, czując, jak zimny pot spływa mu po plecach.
– Skąd Tolarski wiedział o dolarganie, przecież do tej pory nigdy nie brał tego leku…?!
* Morfina, fentanyl, dolargan – silne narkotyczne leki przeciwbólowe. ** Haloperidol – lek psychotropowy stosowany w leczeniu majaczeń.
DR ANDRZEJ CHODACKI


Dr Andrzej Chodacki ordynator Oddziału Chorób Wewnętrznych Szpitala Parczew.
Autor dwunastu książek własnych z poezją i prozą, współautor ponad trzydziestu.
Z zamiłowania i pasji pisarz, fotografik, muzyk i kompozytor muzyki symfonicznej do Requiem dla Odkupiciela i Pieśni Zmartwychwstałego.
Laureat pięćdziesięciu pięciu konkursów literackich i fotograficznych. Publikował w lcznych magazynach literackich w Polsce i na całym świecie. (Vide: cz.1) CDN. Dziękujemy! / Opracował. ADMIN
########################## np.pl ###########################
