CZ.22. Lekarz świadek cudów
AUTOR: DR ANDRZEJ CHODACKI
Motto: „Głównym celem życia jest powiększać zgodnie z naszymi zdolnościami, naszą wiedzę o Bogu i pod Jego wpływem wielbić Go oraz Mu dziękować”. J.R.R. Tolkien
Książka Lekarz Swiadek Cudów została wydana nakładem Wydawnictwa Petrus z Krakowa – rok wydania 2023 ( wznowienie 2024):https://www.wydawnictwopetrus.pl/
Składam podziękowania na ręce Pana Doktora Pawła Piotrowskiego, Dyrektora Wydawnictwa Petrus, za wszelką życzliwość oraz wiele lat promocji wartości ogólnoludzkich i chrześcijańskich w wydawanych przez Wydawnictwo Petrus książkach,
SKAZANY NA ŻYCIE

Dzień zaczynał się mdło. Raport z dyżuru nieodmiennie znowu zawierał kolejny nekrolog. I po raz kolejny to pacjent z jego sali. Próbował wzbudzić w sobie choć odrobinę współczucia dla pogrążonej w żałobie rodziny, która czekała pod gabinetem. Ale nie mógł. Człowiek miał czerniaka, no to umarł. Taka kolej rzeczy w oddziale onkologii.
Nawet nie próbowaŁ wsłuchiwać się w to, kto dostał doksykodon, kto morfinę, i jak bardzo bolało pacjenta z czwórki, tego z przerzutami do kości. Jego też bolało. Zycie! Przychodzenie do tego miejsca naznaczonego tchnieniem śmierci nie było radosną czynnościa. Kiedy ostatnio kogoś wypisał do domu? Trzy tygodnie temu. Pozostałe wypisy to były zgony.
Ktoś przejął dyżur, ktoś robił kawe, ktoś inny gadał o ciastach na święta. Wziął swoją tęczkę z historiami chorób i obarczony całą tą dokumentacją umierania, ciężko powlókł się na obchód. Wychodząc z gabinetu spojrzał w zapłakane oczy kobiety w czerni. To bya mloda kobieta. Jej maż nie miał szans w walce z czerniakiem. W dwa miesiące od rozpoznania byl martwy. Chłodno ucieszył się w duchu, że cieżar opowiadania o śmierci tego nieszczesnika spadnie na ordynatora.
Szedł do swoich sal bez entuzjazmu. Co im dziś powie? Że idą święta? Że będzie dobrze? Każdy z nich miał piętno śmierci odbite na skórze. Oni już byli martwi, tylko jeszcze poruszali rękami.
Wpuścił pielęgniarkę przodem do sali i wszedł kierując się do pierwszego łóżka.
– Dzień dobry, panowie, obchód, proszę się porozbierać do badania, kto może – z ust pielęgniarki wybrzmiała stara formułka, ale dziś nie odpowiedział jej szmer zdejmowanych ubrań. Rzucił okiem po sali. Wszyscy pacjenci byli w stanie terminalnym.
– Mogłem słuchać raportu – pomyślał pochylając się nad pierwszym pacjentem. Skrzywiona bólem twarz, widział to już tyle razy. Ten człowiek nie powie mu, że go boli. On, lekarz, ma to wiedzieć bez słów.
Panie Romanie, słyszy mnie pan? – dotknał ramienia pacjenta, ale jedyne co zyskał, to jeszcze wiekszy grymas bólu na twarzy cierpiącego człowieka. Spojrzał na kartę goraczkową, potem skorygował zlecenia, podnosząc dawki leków przeciwbólowych.
– Tyle możemy dla niego zrobić – powiedział do siebie kładąc rękę na czole leżącego.
. – Boże litościwy, nie porzucaj go – pomyślał i zwrócił się do następnego lóżka. Tak kolejno pięciu ludzi. Pięć bytów, pięć rozgałęzień rodzinnych, których byli filarami, pięć historii życia, kończących się na jego oddziale. Wychodząc z sali wiedział dobrze, że jutro może zabraknąć któregoś z nich. A więc być może był ostatnim, który ich odprowadzał. Ostatnim, który prosił Boga o pomoc dla nich.
Zamknął za sobą drzwi sali, ale ten ciężar powlókł za sobą dalej. Nie pomogło, że w gabinecie lekarskim czekało na niego małe przyjęcie z okazji świąt. Życzenia były takie, jak ten oddział. Zimne i terminalne.
– Zdrówka, zdrówka, bo to najważniejsze – słyszał zewsząd, siląc się na uśmiech. Nikt nie życzył nikomu naprawdę. Wszystko sztuczne, martwe. Siadł ciężko w fotelu. Telefon. Podniósł słuchawkę.
– Zgon na dwójce, doktorze, Roman Kozłowski, przed chwilą – beznamiętny głos pielęgniarki i głucha cisza.
– Zaraz przyjdę – udało mu się wydusić. Przed chwilą go badał. Teraz nie żyje.
Taki los? Taki paskudny los!!
Wziął torbę, kurtkę i wyszedł z oddziału. Trochę powietrza, choć odrobinę oddechu. Wiosna zaczęła się upalnie, a przecież to dopiero marzec…
DR ANDRZEJ CHODACKI
###&&&###


Dr Andrzej Chodacki ordynator Oddziału Chorób Wewnętrznych Szpitala Parczew.
Autor dwunastu książek własnych z poezją i prozą, współautor ponad trzydziestu.
Z zamiłowania i pasji pisarz, fotografik, muzyk i kompozytor muzyki symfonicznej do Requiem dla Odkupiciela i Pieśni Zmartwychwstałego.
Laureat pięćdziesięciu pięciu konkursów literackich i fotograficznych. Publikował w licznych magazynach literackich w Polsce i na całym świecie. (Vide: cz.1) CDN. Dziękujemy! / Opracował. ADMIN
Redakcja np.pl przesyła Panu Doktorowi Andrzejowi Chodackiemu SERDECZNE GRATULACJE z okazji uhonorowania Go DYPLOMEM W KONKURSIE DIAMENTY KULTURY Województwa Lubelskiego / Parczew
####################### np.pl ########################

Przeczytałam to kiedyś, tylko nie pamiętam na jakim portalu ale zapamiętałam, że Pan dr Andrzej Chhodacki Lekarz z parczewskiego szpitala powiedział że: miłością można wyleczyć więcej niż tabletkami i ja mu w to wierzę, z własnego doświadczenia.
Pozdrawiam
Małgorzata Tarka