Dziś już po raz dziewiąty…

AUTOR OPRACOWANIA ANTONI J. JASINSKI

„Od człowieka do człowieka „[…] od człowieka do człowieka szły nici, cieniutkie nitki pomocy, wiązały się w sieci, ogarniały zasięgiem nieraz całe rodziny ukrywających się lub pojedyncze osoby”, pisała Maria Hochberg-Mariańska (Miriam Peleg) o ŻEGOCIE ocalała podczas Zagłady.

IRENA – SPRAWIEDLIWA WŚRÓD NARODÓW ŚWIATA
Ilustracja
Rodzina Ulmow /1944

Dziś już po raz dziewiąty obchodzony jest w naszym kraju Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów. To właśnie tego dnia – 24 marca w 1944 roku w podkarpackiej wsi Markowa, Niemcy zamordowali polskie małżeństwo oraz ich siódemkę dzieci, za ukrywanie Żydów. Polakom, którzy w okresie okupacji niemieckiej w czasie drugiej wojny światowej decydowali się pomagać Żydom groziła kara śmierci.

W chwili kiedy piszę te słowa, (różnica czasu) Prezydent Polski dr Karol Nawrocki bierze udział w uroczystości odsłonięcia kolejnych nazwisk na Tablicach Pamięci poświęconych pomordowanym Polakom, ratującym Żydów pod niemiecką okupacją. Wydarzenie odbywa się w Kaplicy Pamięci przy Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu.

– „Nasi bohaterowie, Polacy ratujący Żydów w czasie II wojny światowej pod okupacją niemiecką, nie mieli być może świadomości strategicznych zapisów państwa niemieckiego, ale mieli świadomość, że na terenach Rzeczypospolitej rozpętało się prawdziwe pandemonium, a za próbę ratowania Żyda groziła śmierć. I robili to dlatego, bo w naszej wspólnocie narodowej była tożsamość chrześcijańska: miłość i miłosierdzie. I to wprost płynie z życiorysów Józefa i Wiktorii Ulmów” – powiedział prezydent Nawrocki.

Ilustracja
ALEKSANDER ŁAD0Ś

27 grudnia 1963 roku, w Warszawie zmarł Aleksander Ładoś – dyplomata, podczas II wojny światowej poseł RP w Szwajcarii. W ostatnim okresie życia pracował nad pamiętnikami, w których miał opisać akcję ratowania Żydów, jaką przeprowadził wraz ze swoimi ludźmi z ambasady w Bernie i z pomocą organizacji żydowskich. Pamiętniki pozostały nieukończone, a o Ładosiu na dziesięciolecia zapomniano. W jaki sposób członkowie grupy Ładosia udzielali pomocy Żydom zagrożonym przez hitlerowskie Niemcy? W rezultacie kwerendy przeprowadzonej w 2019 roku ustalono że, do końca wojny Ładosiowi i jego współpracownikom udało się wystawić co najmniej 3262 paszportów zagrożonym osobom pochodzenia żydowskiego. Współpracownik Ładosia, Abraham Silberschein, raportował w styczniu 1944, że efektem działań grupy Ładosia, było ocalenie około 10 tys. osób przed masową wywózką do niemieckich obozów zagłady.

Instytut Pileckiego uhonoruje dziś w Sieniawie Wiktorię i Mateusza Stawarskich. Małżeństwo zostało zamordowane przez Niemców za ukrywanie żydowskiej rodziny Singerów. To 40. upamiętnienie w ramach programu „Zawołani po imieniu”.

Historia rodziny Stawarskich to świadectwo heroizmu w czasach niemieckiego terroru. Wiktoria Franciszka (ur. 1909 r.) i Mateusz Bronisław (ur. 1903 r.) Stawarscy wraz z trojgiem dzieci: Stanisławem Bohdanem (ur. 1930 r.), Jerzym (ur. 1932 r.) i Krystyną Wandą (ur. 1941 r.) mieszkali w Sieniawie. W 1942 roku do Stawarskich z prośbą o pomoc zwróciła się rodzina Singerów – małżeństwo z trojgiem dzieci. Wiktoria znała ich z okresu sprzed wojny. Mateusz Stawarski stworzył kryjówkę we własnym domu wydzielając część pokoju ścianką. Niestety po wykryciu 26 grudnia 1942 roku Mateusz Bronisław Stawarski za udzielanie pomocy Żydom został rozstrzelany w lesie Głażyna. Wiktoria Stawarska w czerwcu 1943 r. wyrokiem niemieckiego sądu w Rzeszowie została skazana na karę śmierci za pomoc Żydom.

The House Under the Wacky Star. The Story of the Żabiński Family | Polscy  Sprawiedliwi
Bohaterscy Żabińscy

W latach okupacji niemieckiej warszawski Ogród Zoologiczny, kierowany przez dyrektora Jana Żabińskiego, stał się miejscem ukrywania WIELU Żydów. W znajdującej się na terenie ZOO modernistycznej willi Żabińskich, zwanej „Domem pod Zwariowaną Gwiazdą”, schronienie podczas Zagłady otrzymali m.in. pisarka Rachela Auerbach, rzeźbiarka Magdalena Gross czy bokser Samuel Koenigswein z rodziną. Za okazaną pomoc Jan Żabiński i jego żona Antonina zostali w 1965 r. uhonorowani tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

A PRZECIEŻ I BYŁA ŻEGOTA i Zofia Kossak-Szczucka i byli tez lwowcy „kanalarze”, którzy w kanałach Żydów ukrywali. I polscy chłopi którzy okazywali się sprawnymi „inżynierami”, potrafiącymi radzić sobie znakomicie z budową podziemnych schronów. Oto jeden z tysięcy przykładów; W obejściu Tadeusza Pastuszki we wsi Chmielów pod Ostrowcem Świętokrzyskim od końca 1943 r. ukrywało się szesnastu Żydów. Ale, no cóż tych prostych ludzi z otwartymi sercami – „wsioków”- jak ich określają „usłużne media: – nazywa się już szmalcownikami.

I był Kościół katolicki i księża i odważne choć skromne zakonnice które godności Człowieka broniły. I były małżenstwa i matki, rozstrzelane i wieszane wraz z dziemi poczętymi i jeszcze nienarodzonymi. Bo była ta zbrodnia nadludzi – niemiecką manipulacją i kłamstwem z empatii i rozumu wypranymi

Foto; Archiwum Naszego Pisma

I był wtedy w chwilach Zagłady, pułkownik Tadeusz Bednarczyk inicjator. powstania pierwszych zorganizowanych zbrojnych ognisk oporu w gettcie. I miał osobisty udział w powstaniu Żydowskiego Związku Wojskowego, mającego ogromne załugi w walce z Niemcami i niszczeniu niemieckiej siatki konfidentów i kolaborantów. Bywał w gettcie codziennie – co umożliwiła mu przepustka pracownika Urzędów Skarbowych. W ten sposób zamaskowany bywał w Gettcie codziennie. Ostatni raz był tam nocą z 30 kwietnia na 1 maja 1943 dostarczając amunicję walczącym powstańcom. Bo miał to w sumieniu i sercu polskim-żołnierskim wypisane, że obowiązek jest silniejszy-ważniejszy od śmierci. Niestety jego nazwisko, przez obcych i „swoich” antypolskich jest sponiewierane.

Nie sposób w jednym artykule wspomnieć po imieniu o TYCH wielu tysiącach, którzy pomagali Zydom i o TYCH którzy za pomoc zginęli. Ale chcę oddać IM wszystkim HOŁD, bo są dla mnie bohaterami, którzy jak Irena Sendler powtarzali jej znaną zasadę: „Każdemu, kto tonie, należy podać rękę. Nawet jeśli samemu nie umie się pływać”. To przesłanie kierowało jej działaniami podczas II wojny światowej, kiedy jako sanitariuszka ratowała żydowskie dzieci, ryzykując własne życie. 

Codzienność pomocy wyznaczały więc wszechobecny strach i poczucie zagrożenia i utratę życia przed wykryciem „przestępstwa” i możliwymi konsekwencjami i dla Polaków i Żydów.

Oczywiście formy pomocy były zróżnicowane, począwszy od udzielenia jednorazowego wsparcia przez dostarczanie żywności do ukrytych miejsc czy do gett, wyrabianie fałszywych dokumentów, udzielanie noclegu i zapewnianie wyżywienia, na stałym zaangażowaniu w ukrywanie skończywszy. Ukrywanie rodzin przeradzało się w trwającą kolejne tygodnie, miesiące w walkę ze strachem przed dekonspiracją. 

A przecież były też akty spontanicznej pomocy nigdzie nierejestrowane o życiu i śmierci decydujące. Nie spisane bo już uprawiamy politykę „Strachu, Wstydu i Winy”. Każdy taki odruch, każdy taki akt był jak gra z losem w rosyjską ruletkę. Gdyby zdecydowana większość Polaków nie była gotowa do pomocy, szansa na wygranie tych wszystkich gier o przeżycie w ciągu sześciu lat byłaby bliska zera. A przecież wiele, wiele przetrwało. Ale ich strach był bardzo realny, jedna przegrana oznaczała śmierć. Nic dziwnego, że wielu pamięta głównie ten strach i wszystkich bliskich, którzy zginęli, a nie otrzymaną pomoc”.

Ale bądżmy dumni, że nasi dziadkowie i ojcowie byli takimi Ludźmi! Więc jeśli kiedyś Czytelniku spotkasz Panią prof. Engelking , Tomasza Jana Grossa czy też profesora Jana Grabowskiego możesz im śmiało spojrzeć prosto w oczy i z tego faktu, że jesteś Polakiem bądż dumny!!! Bo „jeśli człowiek ratuje jedno życie, to jest tak, jak gdyby uratował cały świat”. Jest to dewiza umieszczona na medalu Sprawiedliwych wśród Narodów świata.

Poniżej nasze „grzechy zaniechania”. O Narodowym Dniu Pamięci Polaków ratujących Żydów pisałem przez 7 lat w piśmie które było dwumiesięcznikiem „papierowym”. Co się z nim stało (z tym pismem) w wyniku skazania go przez polonijne władze zorganizowane wyrokiem kapturowym na „banicję”, to już o tym Czytelnik z Polski i część w Australii dobrze wie.

Oto kilka ilustracji które odbiły się od władz Polonii jak bumerang i wróciły do mnie. Prośba była jedna – wznówmy publikacje tę w żółtej okładce Saving Jews – świadectwo Żydów z Australii uratowanych przez Polaków.

Uchwalono na Zjeździe, że Polonia będzie obchodzić Dzień Holocaustu Chrześcijańskiego, ale tego zaniechano. Pytałem władze Polonijne dlaczego zaniechano tego co władze Polonii zatwierdziły – i dotąd brak odpowiedzi.

Prosiłem aby zaniechano dalszych publikacji i przeproszono Polonię za to, że W książeczce „EDITH STEIN” jest zdanie na stronie 21. (…) „The German authorities in occupation had started mass deportation of Jewish men, women and children, many being sent to the POLISH concentration camps ( where they were driven to work in the mines or put to death in the gas chamber” (…). Książeczka nosi Imprimatur: ARTHUR F.COX, Auxiliary Bishop, Melbourne, 22/ 6/ 1967. Książeczka była sprzedawana pod kościołami za $1.70. Podjęta próba, przy pomocy Czytelniczki Pani K. Z. z Melbourne o wycofanie tego nakładu przez władze Australian Catholic Society i ponowne wydanie z usuniętym zdaniem o polskich obozach śmierci, spotkała się z odmową i milczeniem polonijnych władz i organizacji w Melbourne.

///

1..
3.
2,

Opracowanie/ obrazek wprowadzający i video dodał redaktor naszepismo.pl Antoni J. Jasinski

######################### np.pl #########################

Śledź i polub nas:
11 komentarzy

Dodaj Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *