CZ.1. ZASŁUŻONY POLAK, ŻOŁNIERZ, KAPŁAN

Motto: „Na przywitanie dostojnego gościa dziecięce szkielety zaśpiewały: Czy zginąć nam przyjdzie wśród boju, czy w tajgach Sybiru nam zgnić, z trudu naszego i znoju. Polska powstanie by żyć” / ks. Józef Janus.

Strona 10 Tygodnika Polskiego

TRZYDZIESTA ROCZNICA ŚMIERCI O.MARCINA CHROSTOWSKIEGO OP /Autor artykułu o. Rajmund Koperski OP

Dla naszepismo.pl przekazała p. Klementyna Zieleniewska /Melbourne

Dwadzieścia dziewięć lat temu, 31 lipca 1975roku / j.w. data wydania TP/ modliłem się w kościele św. Augustyna w Yarraville razem z rodakami za duszę Śp O. Ojca Marcina Chrostowskiego w pierwszą rocznicę Jego śmierci. Wydana z tej okazji jednodniówka: ZASŁUŻONY POLAK, ŻOŁNIERZ, KAPŁAN przywołuje – poprzez fotografie i zamieszczone teksty – postać dominikanina, który przez trzynaście lat był pasterzem Polskiej Wspólnoty North Sunshine-Yarraville, w zachodniej części Melbourne.

Święcenie pokarmów w domu państwa Zergerów / Wielkanoc 1973 rok

W sprawozdaniu z rocznicowej UROCZYSTOŚCI pan Roman Zemsta-Maszynowski pisał: „… przy dźwięku organów: „W mogile ciemnej” ruszyły ku wyjściu poczty sztandarowe, ale wierni trwali i wciąż modlili się, aby Bóg Wszechmogący dał Ojcu Marianowi wieczne spoczywanie po trudach i cierpieniach ziemskiej wędrówki. W Polsce do której powrócił, ciało Ojca Marcina złożone we wspólnej mogile współbraci zakonnych ojców dominikanów na Slużewie, w ukochanej Warszawie, oczekuje zmartwychwstania. Pamięć o dobrym Ojcu żyje wśród nas”. W każdą rocznicę śmierci pamiętam o nim w dalekiej Australii. Razem przed Bogiem, wspominaliśmy kapłana, który w codzienności dokumentował czym była dla Niego kapłńska posługa. Każdego dnia wypełniał polecenie Jezusa:… ” i wy będziecie świadczyć o Mnie.”

OJCIEC MARCIN CHROSTOWSKI

Obok> Okładka książki Wydawnictwa Politechniki Poznańskiej/ Opracowanie zbiorowe 01 -01 -2001

Urodzony w Warszawie 3 stycznia 1904 roku. w rodzinie znanego lekarza, dra Chrostowskiego, na chrzcie świętym,otrzymał imię ojca, Bronisław. Wzrastał w prawdziwie patriotycznej atmosferze, z wrażliwością na potrzeby innych. Ojciec leczył biedaków bezpłatnie, a nieraz wspomagał ich materialnie. Bronisław jako 16-letni harcerz wstąpił do Wojska Polskiego, aby w 1020 roku walczyć z bolszewikami o niepodległość Polski.

Małoletni ochotnik za męstwo w obronie stolicy został odznaczony na polu walki Krzyżem Walecznych. Po wojnie z bolszewikamiwróciłdogimnazjum, a potem studiował na Wydziale Rolniczym Szkoy Głównej Gospodaestwa Wiejskiego w Warszawie. Jako inżynier rolnik odbywał praktykę w Liszkowie – dużym majątku ziemskim. Był asustentem w SGGW . Na dalsze studia przeniósł się do Krakowa, gdzie otrzymał tytuł doktora nauk rolniczych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Studenci uczestniczący w zajęciach prowadzonych w Warszawie i Krakowie przez asystenta a później dra Chrostowskiego zapamiętali niezwykłą dobroć młodego pracownika naukowego.

Ojciec Marcin z dziećmi Polskiej Szkoły Sobotniej Stow. Polaków w Kingsville, 27 sierpnia 1961

Codzienne uczestnictwo we Mszy św.j i modlitwa różańcowa pobudziły go do rozmyślań nad dalszą drogą życiową. Za radą francuskiego dominikanina, O. Pelletier wychowawcy nowicjuszy dominikańskich w klasztorze św. Trójcy w Krakowie, wstąpił do zakonu kaznodziejskiego. Habit otrzymał z rąk generała zakonu O. Mrcina Gillet wizytującego Polską Prowincję, który nadał Bronisławowi swoje imię zakonne. I odtąd aż do śmierci będzie znany jako O. Marcin. W 1936 roku kontynuował studia teologiczne w Rzymie. Po święceniach w 1938 roku przyjechał na krótko do Polski, gdzie odprawił ptymicje. Po powrocie do Rzymu generał Gillet wyslał go do Francji aby w czasie wakacji doskonalił język francuski. Stamtąd śledził wydarzenia września 1939, gdy Niemcy najechal na Polskę.

W tej nowej sytuacji O. Marcin nie pozostał bierny. I choć nie było to łatwe, uzyskał pozwolenie władz zakonnych na wtąpienie do tworzącego się we Francji Wojska Polskiego. Został kapelanem wojskowego obozu wCarpiagno, do którego zglaszali si masowo Polacy, naplywający różnymi drogami do Francji, aby w polskim mundurze dalej walczyć z Niemcami. Biskup Polowy Józef Gawlina zaangażował go do pracy w Kurii Polowej.

Po klęsce Francji pomagał w ewakuacji polskich oddziałów do Anglii. W Londynie pełnił kapłańską posługę w polskim kościele, współpracował też też z wydawnictwami „Nauka Chrystusa” i „Veritas” gdzie publikował artykuły. Duszpasterskie doświadczenie wykorzystał wspomagając ks. prałata Stanisława Bełcha – wydawcę „Polskiego Mszalika” W bombardowanym Londynie wędrował niestrudzenie, spowiedziami i kazaniami podtrzymywał na duchu polskich żolnierzy. Przełomowym momentem w jego pracy duszpasterskiej stała się wizytacja oddziałów tworzącej się na terenie Związku Radzieckiego na zlecenie bpa Gawliny. Spisane na gorąco notatki O. Marcina są nie tylko świadectwem brutalnej rzeczywistści polskich zeslańców , ale i własnych przeżyćw zetknięciu z ofiarami nieludzkiego systemu. Jeden z jezuitów, ks. Józef Janus, później duszpasterz Polaków w Melbourne opisuje wspomnienie o spotkaniu biskupa i jego sekretarza , z polskimi sierotami (…) [Vide: Motto jak wyżej]

undefined
BISKUP JOZEF GAWLINA

O. Marcin towarzyszył polskiemu żołnierzowi na Bliskim Wschodzie a kampanię wojenną zakończył jako kapelan w I Brygadzie Pancernej generała Maczka. Za odwagę i poświęcenie na polu walki odznaczono go Krzyżem Virtutii Militari i po raz drugi Krzyżem Walecznych. Te wysokie polskie odznaczenia wojenne, ordery, odznaczenia wojskowe francuskie i angielskie złożył jako wota przy cudownym Obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej.

Po odznaczeniu Krzżem Virtuti Militari Normandia

Na polecenie przełożonych wrócił do Polski. W Poznaniu zapamiętano go jako niezwykłego opiekuna studentów i odważnego kapłana. A były to czasy powojenne kiedy wszystkiego brakowało. Najbiedniejszych zaopatrywał w żywność, zdobywał dla nich odzież, obuwie. Po aresztowaniu Prymasa Polski, Stefana Wyszyńskiego biskupi polscy wydali oświadczenie usprawiedliwiające postępowanie komunistów. Diecezje zostały wówczas zmuszone do odczytania tego oświadczenia, podczas niedzielnych Mszy świętych. O. Marcin wyszedł z tym tekstem na ambonę i na oczach przerażonych wiernych podarł go, uklęknął i rozpoczął modliwę w intencji uwięzionego hierarchy. Innym razem zerwał w tramwaju plakat oskarżający papieża Piusa XII o współpracę z Niemcami. Aby uchronić O. Marcina przed represjami przełożeni przenieśli go do Jarosławia, a następnie do klasztoru sióstr dominikanek klauzurowych w Świętej Annie, kolo Częstochowy.

1960 roku dominikanie prowincji australijskiej zwrócili się z prośbą do polskiej prowincji o przysłanie kilku ojców do pomocy w duszpasterstwie Polaków przybywających masowo do Australii. Mieli pracować wśród rodaków przy dominikańskim klasztorze w Brisbane. Ze zgłoszonych kilku kandydatów jedynie O. Marcin otrzymał pozwolenie na wyjazd.

W dniu 17 lutego 1961 roku odleciał do Australii. Wylądował w Melbourne, aby w klasztorze św. Dominika przygotować się do pracy w Brisbane. Po śmierci dotychczasowego kapelana ks. Józefa Wójcika, osierocona Polska Wspólnota North Sunshine-Yarraville za pośrednictwem ks. Józefa Janusa TJ poprosiła, aby O. Marcin pozostał i zaopiekował się rodakami w zachodnim Melbourne. Służył nie tylko ludziom na swoim terenie ale odwiedzał też chorych w szpitalach rozsianych po wielkiej metropolii. CDN

Dziękujemy! Za jakość zdjęć przepraszamy, bo po latach tracą kontrast i takim się stały na stronach Tygodnika Polskiego (Cdn.)

######################## np.pl ########################

.

Śledź i polub nas:
Jedenkomentarz

Dodaj Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *