NA PRZYKLAD PLEWA
CZ.1.”Elyty” – WCZORAJ TAJNE, DZISIAJ DLA (RODZIN) ELYT JUŻ BARDZO ZABAWNE – A BYŁO TO TAK…
AUTOR: A. J. J./ ADMIN
Historia, mistrzyni życia, żywi się nie tyko annałami dokumentów zamkniętych w archiwach, nie tylko pożółkłymi rocznikam gazet i mikrofilmami ale również i bardziej frywolną literaturą obyczajową: intymnymi listami pan swawolnych i pamiętnikami panów z dostępem za sypialniany parawan oraz… anegdotą. Różną! Czasami wstydliwą i kompromitującą…
„Tak więc , gromadząc anegdoty środowiskowe z lat ząbkowania PRLu nie mogę opędzić się od poczucia misji dziejowej spełnianej na użytek potomnych, acz ku zabawie współczesnych” – pisał Jerzy Ros w pisemku literackim PT. „Literatura” wydanym 1980 roku w Los Angeles. A miał co pisać, był przez wiele lat dyplomatą PRL.. Piastował stanowisko, które kojarzy się też z cenzurą – naczelnika wydziału prasy zagranicznej w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, a później wydziału informacji u boku samego ministra Adama Rapackiego, którego władze PRL udekorowały i nazwały „Budowniczym Polski Ludowej.

Kiedy ten Ross „wybrał wolność” i pozostał w USA, zaczął pisać donosy-anegdoty na swoich PRLowskich dyplomatów i kolegów. Stąd znane powiedzenie, że „aby móc wydać jedną książkę w PeReLu, to „pisarz utalentowany” powinien wydać SB/UB aż czterech kolegów”. Tak tłumaczył się po latach, pewien pisarzyna że zrobił to, ze względu na brak papieru….Chociaż kiedy po powrocie do władzy lewicy i komuny i były już papieru stosy – to on dalej pisał na kolegów i Polskę donosy.
A było to tak…
Niejaki towarzysz Bogdan Hamera z tej samej partii co ten Ross – z zawodu spawacz acetylenowy – obywatel z Ostrowca Swiętokrzyskiego, został okrzyknięty wybitnym literatem bo napisał książkę o przyszłości Polski pt. „Na przykład Plewa”, a w niej są wytyczne i marzenia członka Partii, póżniejszejszego dyplomaty. „Idzie nowe rzekł Plewa i usiadł na przyzbie” …Jest to Powieść o tym, jak w łonie rewolucji powstaje to „nowe” i rodzi się robotnik-gospodarz – w miejsce robotnika-parobka.
Sedno sprawy z tej książki, już samo wynika, że to socrealizm w czystej postaci… „Tuż po wyzwoleniu Polski przez Armię Czerwoną huta wysiłkiem robotników wznawia produkcję. Wrogowie nowej, ludowej Polski organizują sabotaż, usiłują sprowokować strajk. To pachołki londyńskich szczurów, którzy zostawili naród na pastwę losu i uciekli z tonącego okrętu 17.09.1939 roku. Za pomocą swoich pachołków walczą o powrót do koryta”. Pisała prasa centralna i powiatowa.

Plewa zostaje majstrem i zabiera się za robienie porządku na swoim oddziale. Realia tamtych dni w tej socrealistycznej powieści w 1951 r. zekranizował jego szkolny kolega reżyser Jan Rybkowski pt. „Pierwsze dni” – w Ostrowcu Swietokrzyskim. Kiepska ale lansowana podówczas książka sprawiła, że tow. Hamera awansował na posła i z taką funkcją został wysłny przez partię do Braci-Węgrów w przeświadczeniu, że gdzie jak gdzie ale w Budapeszcie zaszkodzić partii nie może – opowiada dyplomata Jerzy Ross.
Poseł- literat do wymagań protokołu dyplomatycznego miał stosunek zdrowy, tzn. lekcewarzący, toteż twardo postanowił, że dyplomata ludowy małpy z siebie robił nie będzie i tyla – dodaje Gross.
Kiedy więc poinformowano go, że ambasador jednego z krajów zachodnich, zgodnie z zapowiedzią, zjawił się z wizytą kurtuazyjną , nasz poseł, zajmujący apartament w gmachu ambasady wyszedł do gościa na „kacu” i nieomal w „gaciach”
Zdumiony dyplomata wrócił do siebie i natychmiast wysłał „iskrówkę” do swojej centrali zapytując czy między Polską a jego krajem nastąpiło nagłe zerwanie stosunków dyplomatycznych lub gwałtowne ich zaostrzenie, gdyż afront, jaki go spotkał wskazuje w języku dyplomatycznym na kryzys w poprawnych dotychczas stosunkach.
Analitykom stosunków międzynarodowych ani na chwilę nie przyszło do głowy, że poseł polski to gbur i moczymorda przybierający falszywe pozy proletariackie – krytykuje go dyplomata PRLowski Jerzy Ross. Kiedy ta wiadomość dotarła do Warszawy – towarzysza Hamerę z Budpesztu odwołano i jego dyplomatyczna gwiazda nie zaświeciła już na międzynarodowym firmamencie. A szkoda – jak wspomina tow. Ross – gdyż był to osobnik o ogromnych możliwościach i literackim talencie i jego szybkie wycofanie niezmiernie zubożyło annały dyplomatycznej anegdoty.
Ten błyskotliwy występ PRLowskiego posła, legł zapewne u źródeł tego co opowiadano sobie w kręgach polskiej służby zagranicznej z okazji innego występu…opowiada dalej dyplomata Gross…
„Na jednym z przyjęć młody adept ludowej dyplomacji wyszkolony w Moskiewskiej Szkole znanej jako MGIMO znalazł się obok ambasadora brytyjskiego…”
Ekselencja dzisiaj bez małżonki? – zagaił młody człowiek,
– Bez! Żona cierpi na migrenę i ma alergię do pewnego gatunku ludzi
A od dawna pani ma te dolegliwości?
Od paru lat.
A czy małżonka się leczy?
Tak, leczy się
A u kogo?
U paru specjalistów
A co zażywa?
Jakieś pastylki!!! Czy zna pan moją żonę ???
Nie, nie miałem przyjemności. A dlaczego mnie pan pyta?
Ooo, bo przejawia pan – młody człowieku – tyle zainteresowania jej dolegliwościami.
Prawdę mówiąc Ekselencjo – przyznał młody dyplomata – gó..o mnie ona obchodzi, ale w Wyższej Szkole MGIMO – Służby Zagranicznej – tak nas uczono konwersować…
Tak zakończył swoje wspomnienia dyplomata Ross też po takiej szkole wyższej ludowej dyplomacji.

W polskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych pracuje od 300 do 400 osób, które ukończyły moskiewską szkołę dyplomatyczną. To prawie połowa zawodowych dyplomatów MSZ -pisala „Rzeczpospolita”.w 2007 roku i, że w polskiej służbie zagranicznej pracuje około 4 tysięcy osób, ale tylko 800 ma stopień dyplomatyczny. Prawie połowa z nich zdobyła go dzięki studiom w Moskiewskim Instytucie Stosunków Międzynarodowych w czasach Związku Radzieckiego.
W Australii, też była taka polska dyplomacja ale jak się to mówi – „zżarł ją ząb czasu”
A. J. J./ ADMIN /CDN.
Zdjęcia i opisy dodał ADMIN
########################### np.pl ############################

„Na przykład Plewa” Hamery było obowiązkową lekturą z języka polskiego w ostatniej klasie L.O. w roku szkolnym 1952/53. Były też lekturami podobne „dzieła” m. in. „W rodzinie Lebiodów” Gałaja (marszałek sejmu z ZSL}, „W grzmiącej”, Kowalskiego przewodniczącego ZSL, a jednocześnie członka PZPR {!}, a także pierwsze dzieło socrealizmu „Na budowie” Tadeusza Konwickiego (tak!) oraz wiele tłumaczeń z j. rosyjskiego. A w podręczniku do historii wydanego pod redakcją Żanny Kormanowej, Maria Turlejska pisała, że Armia Krajowa współpracowała z Gestapo (potem była profesorem, „dysydentem”, zmarła „w chwale” w 2003}.
@@@
Jeśli ten okres twórczości ludzi, którzy w Polsce Kremlowi służyli nazywamy socrealizmem, to jak nazwać, to co się tworzy dzisiaj w Polsce pod opieką min. Cienkowskiej i jak na ironię Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego nazwanym. Które nagradza poezję i kulturę gnojną niejakiego wulgarystę, prostaka i prymitywa :Jasia”: Jana Kapelę. Czy ten jaskiniowic – bez obrazy tych, którzy maczugami walczyli -zanim otrzymał stypendium w tym ministerstwie rozebrał się i pokazał tatuaże? A fe, fe – smród!!!! To tylko 60 tysięcy – po 6. miesięcznie. A co to, a to to, to nie!!! Mowili „eksperci” przyznający stypendium…·
A świat na to patrzy i pyta co się w ojczyźnie Papieża Jana Pawła II dzieje? .W 2022 roku podczas konferencji federacji freak-fightowej Kapela zaprezentował tatuaż ze skrótem „JP2GMD”. Publicznie wyjaśnił przed kamerami, że litery te oznaczają: „Jan Paweł II Gwałcił Małe Dzieci”.i dodaje„ „Nie sposób policzyć, ileż milionów zostało poświęconych na budowanie legendy „świętego” zamiast na uchodźców, jak pan Jezus powiedział. I choć papież umarł, to BESTIA z Wadowic wciąż żyje i straszy”. A o kobietach ciężarnych matkach i żonach, wykrzyczał, że >jesteście (tylko) „spermy worami< O spluwaniu na Matkę Boską Królową Polski nie piszę bo nie chcę powtarzać świętokractwa. I co? Milczą duchowni, milczą nauczyciele małych dzieci, milczą tzw. patrioci z prawicy, milczą polskie i emigracyjne (i te wasze) VIPy, organizacje i publicyści – prawie wszyscy. A ja z politowaniem, jak jeszcze na kobietę – na minister Cienkowską patrzę. Kończę pytaniem jak na początku – jak ten okres chamsko-gnojnej tworczości w Polsce nazwiemy oficjalnie? Proszę o propozycje…
Pokolenie JP II