Pod skrzydłami ORŁA BIAŁEG0 TRWAJ – INNEMU WIARĘ DAJ, DAJ!!!
Prac domowych, ciąg dalszy
WPROWADZENIE
Polska
Oto szkoła permisywna w całej postępackiej krasie – akceptująca do absurdu, tolerancyjna dla nieróbstwa, pobłażliwie poklepująca.
I właśnie temu chce się przeciwstawić zgromadzenie rodziców i nauczycieli zapowiedziane na 14.06 o 12.00 pod pomnikiem Mikołaja Kopernika w Warszawie i tuż obok Polskiej Akademii Nauk.
AUSTRALIA
Debata na temat nauczania języka polskiego . Jej główna teza opierła się na założeniu, „że przymusowa edukacja przynosi więcej szkody niż pożytku, wywołując opór i negatywne emocje”. Ale to jest manipulacja już w samej tezie bo nikt nikogo w Australii nie przymusza a jedynie zachęca. W tej debacie za duże pieniądze wzięli udział prezesi, konsule i eksperci którą zakończono „licytacją ”języka polskiego, którą prowadził p. Konsul z Sydney’ powołany przez min. Sikorskiego w rządzie Tuska w którym za edukację narodu polskiego odpowiedzialną jest „ministra” zwana „Lewacka Nowacka”.
Dla naszepismo przekazał JAREK MICEWSKI / NZ

Po 3 letniej już batalii o tzw. prace domowe, czyli o przywrócenie systematyczności, samodzielności, planowania pracy przez uczniów oraz o danie im ponownie szansy na utrwalanie wiedzy, kontrolowany trening zapamiętywania i mobilizację do pracy – mamy trujące owoce działań MEN.
Przypomnijmy aferę z wielomiesięcznymi badaniami przeprowadzonymi przez IBE nad kwestią prac domowych, które dały wyniki rujnujące dla koncepcji braku ich obowiązkowości – i mglistymi rekomendacjami, jakie sformułował IBE. Warto podać ponownie wyniki badań – 92 % dyrektorów szkół wskazało na fatalne skutki likwidacji obowiązkowych prac domowych, podobnie czarno widzą efekty nauczyciele, rodzice, tylko nie ministerialni funkcjonariusze?

Powyżej ^ Łopiennik Górny 1941 rok – lekcja języka polskiego podczas tajnych kompletów. Lekcje prowadzi Jadwiga Sokirkówna
A może dobrze – zdaniem obecnej władzy – jest właśnie dlatego, że jest aż tak źle? Może wcale nie chodzi o umiejętności ucznia i jego ambicje, a o wyrobione przez 3 lata iluzoryczne poczucie komfortu wynikające z braku obowiązków i pochłonięcie przez smartfonową czarną dziurę z permanentnymi zastrzykami dopaminy, gdyż to główny efekt braku zajęć w domu związanych z nauką. Zniewolonego cyfrowego narkomana można łatwo uzależnić od innych używek, w tym od „wsparcia”, czyli kontroli zachowań i sterowania przez „wspierający” system.
Niedawno doczekaliśmy się projektu rozporządzenia i zarazem dowodu na złe intencje MEN w tej sprawie. Nie tylko tej, dodajmy…
Mimo ewidentnych wyników badań [także badania KROPS wykazały negatywną opinię dla braku prac domowych], mimo apeli kadry oświatowej i zdroworozsądkowych głosów opinii społecznej prace domowe nadal nie będą obowiązkowe!
Nowe obowiązki będą za to dotyczyć… nauczycieli! Kuriozalne działania B. Nowackiej zdają się sięgać zenitu!
Oto zapis projektu rozporządzenia, czyli prawda w pigułce na temat tego, co komu wolno i kto co powinien:
a) w ust. 1 pkt 2 otrzymuje brzmienie: „2) w klasach IV-VIII nauczyciel może zadać uczniowi pisemną lub praktycznotechniczną pracę domową do samodzielnego wykonania w czasie wolnym od zajęć dydaktycznych, która służy utrwalaniu, rozwijaniu lub praktycznemu zastosowaniu treści nauczania realizowanych w czasie zajęć edukacyjnych.”, b) ust. 3 otrzymuje brzmienie: „3. Praca domowa, o której mowa w ust. 1 pkt 2, nie jest obowiązkowa dla ucznia i nie ustala się z niej oceny. Nauczyciel sprawdza każdą wykonaną przez ucznia pisemną lub praktyczno-techniczną pracę domową i przekazuje uczniowi informację, o której mowa w § 12.”, c) dodaje się ust. 4 w brzmieniu: „4. Przy ustalaniu rocznej oceny klasyfikacyjnej z danych zajęć edukacyjnych nauczyciel może uwzględnić systematyczność ucznia w wykonywaniu prac domowych, o których mowa w ust. 1 pkt 2.”
Oto logika lewacka – nauczyciel może zadać pracę domową [wg zawartej szczegółowej instrukcji możliwości], uczeń nie ma obowiązku jej wykonać, ale gdy mu się zechce jednak coś zrobić, wówczas nauczyciel musi każdą wykonaną pracę sprawdzić i przekazać uczniowi informację zwrotną na jej temat. Broń Boże, nie wystawiając jednak oceny, gdyż tego nadal mu nie wolno!
Nauczyciel może wziąć pod uwagę „systematyczność ucznia w wykonywaniu prac domowych” – wynikającą nie z obowiązku, a z uczniowskiego widzimisię – przy ustalaniu oceny na koniec roku. Miła lub niemiła niespodzianka może więc spotkać ucznia dopiero na koniec roku. Jaki ma być jej walor wychowawczy i wpływ na kształtowanie umiejętności planowania, samokształcenie, samokontrolę, budzenie ambicji – trudno dociec. Raczej będzie bliski zera. Ale za to problemy nauczyciela, które zafundują jednym podniesienie oceny, a innym jej obniżenie, i to w ostatniej chwili, oddziałując jedynie na emocje ucznia [i rodzica!], a nie stwarzając możliwość wyciągnięcia wniosków i ewentualną korektę postępowania – gwarantowane. Jakiej buchalterii i pieczołowitości w zbieraniu „dowodów” systematyczności ucznia będzie wymagało skorzystanie z takiej możliwości przez nauczyciela. I jakiej odwagi!.
Doprawdy, nie sposób zrozumieć, czy ministerstwu bardziej chodzi o to, by tym rozporządzeniem ubezwłasnowolnić nauczyciela i sponiewierać do reszty jego autorytet, czy też skłócić wszystkich ze wszystkimi…? Jednego możemy być pewni – nie chodzi o to, czemu prace domowe służyły od zawsze, czyli „pracy w domu” sprawdzanej i ocenianej. Nie chodzi o to, by utrwalić nabytą wiedzę, sprawdzić w praktyce, poprzez ćwiczenia i zadania, stopień zrozumienia treści przekazanych na lekcjach, nauczyć systematyczności i odpowiedzialności oraz wzbudzić ambicje samodoskonalenia.
O nie! Uczniowski dobrostan – naczelny cel Reformy26.Kompas Jutra domaga się dryfowania bez zobowiązań i kontroli, bez opresyjnych ocen, najwyżej z neutralną informacją, z którą uczeń zrobi tyle, na ile mu jego poczucie dobrostanu zezwoli. Oto szkoła permisywna w całej postępackiej krasie – akceptująca do absurdu, tolerancyjna dla nieróbstwa, pobłażliwie poklepująca. A że życie w przyszłości brutalnie zweryfikuje fałszywy mit o „poczuciu sprawczości”? Nie szkodzi! Od tego jest wsparcie, ocena funkcjonalna, terapia i rzesze różnorodnych specjalistów już instalowanych w systemie oświaty. I Rzecznicy zwalczający „czerwone paski” oraz zdrowo myślących lodziarzy.
I właśnie temu chce się przeciwstawić zgromadzenie rodziców i nauczycieli zapowiedziane na 14.06 o 12.00 pod pomnikiem Mikołaja Kopernika w Warszawie i tuż obok Polskiej Akademii Nauk.
Niech nauka wróci do polskich szkół, zanim będzie za późno, zanim nie będzie już uczniów – a wychodowane jamochłony zachwycone sobą – i nauczycieli, a zamiast nich – dostawcy iluzji wsparcia i poczucia sprawczości. Dobra szkoła – silna Polska. Od zaraz!
Hanna Dobrowolska
Ekspert oświatowy. Ruch Ochrony Szkoły/Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły / takdlaedukacji.pl / ratujmyszkole.pl
Powyżej: Pomnik Nauczycieli Tajnego Nauczania w latach 1939–1945 w Warszawie / foto: James
Znak Rodła w Niemczech i Pieśń Rodła z muzyką p. Kaczmarek oraz słowami napisanymi przez Edmunda Osmańczyka którą podczas kongresu Polaków w Niemczech w 1938 roku wykonała orkiestra symfoniczna pod batutą prof. Aleksandra Sienkiewicza.

Od wieków wszystko zwyklim kłaść w ofierze,
Od wieków walczyć co dnia na nowo,
O okruch prawa, polskie w Boga wierzę.
O polską duszę, każde polskie słowo!
Jesteśmy Polakami i tego żadna moc nie zmieni..
Jarek Micewski/ AU/NZ
Od red.np.pl: Dodatkowe źródła: wPolityce / Kworum / arch.np.pl/ materiały własne/ Ilustracje i opisy /wprowadzenie oraz video dodał ADMIN

##################### np.pl ######################

Aby reklamy nie przeszkadzały w oglądaniu i słuchaniu melodii i tych pięknych słów, które są posłaniem dla Polaków, gdziekolwiek w tej chwili są, proszę „kliknąć” w napis SKIP ADS po prawej stronie okienka reklamy.
Red.np.pl
Artykułu nie komentujemy, bo video raz po raz oglądamy i tych przepięknych mądrych słów o naszym polskim GODLE- Białym Orle – słuchamy. INNEMU WIARĘ DAJ, DAJ!!! Dziękujemy!
Kasia i Vitek Skoczowscy wraz z rodziną, Tas.
@@@
Przeczytałem ten artykuł z uwagą i zgadzam się, że obecne władze w Polsce doprowadziły do upadku dwie istytucje konieczne do życia i rozwoju człowieka, a to: Ministerstwo zdrowia i ministerstwo edukacji, ale jestem zdziwiony sytuacją w Australii, że tam gdzie idą miliony na naukę języka polskiego plus historii Polski – bo i czego innego nauczyciel może nauczyć młodego człowieka na emigracji, który jest uczniem systemu nauczania w kraju zamieszkania.
Mój wpis dotyczy tego „wprowadzenia” w tym artykule z którego wynika, że przez poważnych (?) ludzi nastąpiła „licytacja” – za i przeciw „korzyść i strata” – języka polskiego. Jeśli to prawda to nie ma się z czego cieszyć.
Jan Marian Kubicki
@@@
Problem o którym wspina p. J MKubicki jest dla mnie w tej sytuacji drugorzędny. Jeśli jest grupa 7 osób – młodych ludzi, którzy są przeciwni nauki języka polskigo aby sami poznawali historię Polski a nie tę z „drugiej ręki” to żaden problem. Jeśli polskość przeszkadza im w jakiejkolwiek INTEGRACJI to już na własny koszt trzeba się integrować, a nie przeszkadzać w trwaniu w polskości tym kolegom i koleżankom z drugiej siódemki. Tym, którzy oceniali i licytowali, że „przynosi więcej szkody niż pożytku” przypomnę – parafrazując – stare PRLowskie przysłowie. „Jeśli praca tobie szkodzi – porzuć pracę {polskość} – o co chodzi?
Zygi {Qld}
@@@
Te pieśni-piosenki o Orle Białym sa wyśpiewanym ostrzezeniem i protestem że nie wolno nim handlować – wręczać i przyczepiać dla własnego widzimisię aby uzyskać pochwałę od udekorowanego i zyskać wątpliwą sympatię – a póżniej ten udekorowany staje się wrogiem. To co czynił Kwaśniewski i inni prezydenci też, z naszym Godłem to przestępstwo moralne, etyczne, polityczne i czymś więcej jeszcze.! ZDRADĄ!!
N. Borowiec/ Czudec/ Podkarpacie