Bezmiar śmierci na Kresach 1943 -1945
Niniejszy artykuł został napisany przez dr. Edwarda Reid, amerykańskiego historyka specjalizującego się w historii Polski okresu drugiej wojny światowej. Mam nadzieję, że czytelnicy uznają ten artykuł za refleksyjny./ Cyt. za ANDRZEJ BALCERZAK /

AUTOR: DR EDWARD REID
PRZEKAZAŁ ANDRZEJ BALCERZAK
„11 lipca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Wspominamy 83 rocznicę Krwawej Niedzieli, bestialskiego znęcania się i mordów dziesiątek tysięcy naszych rodaków na Kresach w latach 1943-1945 przez UPA i OUN. Rozdziera serce fakt, że Ukraina nadal promuje i czci tych najgorszych morderców z czasów II wojny światowej. Niestety nic nie wskazuje ze to się zmieni”. Cyt. za ANDRZEJ BALCERZAK

W historii istnieją rany, których nie da się uprościć, ponieważ leżą na styku cierpienia, nacjonalizmu, wojny, zemsty i pamięci. Masakra polskiej ludności na Wołyniu i w Galicji Wschodniej podczas II wojny światowej pozostaje jedną z takich ran.
Dla wielu Polaków to nie tylko historyczny epizod pogrzebany w archiwach, ale blizna niesiona przez pokolenia, pamięć zachowana poprzez milczenie, rodzinne świadectwa, opuszczone wsie i groby, które w większości pozostają nieoznakowane do dzisiaj.
W latach 1943–1945 dziesiątki tysięcy polskich cywilów, w tym kobiety, dzieci i osoby starsze, zostało zamordowanych przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i powiązane z nią formacje nacjonalistyczne związane z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) oraz lokalną ludnością ukraińską.
Przemoc miała miejsce głównie na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, terenach zamieszkiwanych przez wieki przez mieszaną ludność polską, ukraińską, żydowską, ormiańską i innych narodowości.
Historycy wciąż spierają się o dokładne liczby, ale wiemy, że skala mordów była ogromna. Setki polskich wsi zostały zmiecione z mapy. Kościoły zostały spalone z wiernymi w środku. Rodziny mordowano na polach, w domach i lasach z niezwykłą brutalnością. Ci, którzy przeżyli, często nosili w sobie wspomnienia zbyt bolesne, by je otwarcie opisywać, zwłaszcza w czasach komunizmu, gdy realia polityczne zniechęcały do uczciwej dyskusji.
W szeregach OUN i UPA narodziło się przekonanie, że etnicznie czyste państwo ukraińskie można osiągnąć jedynie poprzez usunięcie ludności polskiej z Kresów. Nastąpiła systematyczna kampania terroru, mająca na celu oczyszczenie całych regionów z polskiego życia. Groza leżała nie tylko w liczbach, ale także w intymności przemocy. Często były to sąsiednie społeczności. Ludzie, którzy handlowali, pracowali razem i znali się od lat, nagle zostali podzieleni ideologią i strachem.
Ocaleni wspominali słyszenie dzwonów kościelnych używanych jako sygnały do ataków. Pamiętali dzieci zabijane przed rodzicami, podpalane domy i desperackie ucieczki przez lasy. W wielu relacjach okrucieństwo wydaje się niemal niezrozumiałe, a jednak ludobójstwo często zależy właśnie od upadku zwyczajnych norm moralnych, gdzie sąsiedzi przestają postrzegać siebie nawzajem jako istoty ludzkie, stając się przeszkodami dla nacjonalistycznych ideologii.
Przez dziesięciolecia pamięć o tych masakrach istniała w formie fragmentarycznej. Władze komunistyczne w Polsce często tłumiły otwartą dyskusję, ponieważ komplikowała ona sowieckie narracje geopolityczne. Rodziny szeptały historie w prywatnych rozmowach. Ocaleni starzeli się i umierali, niosąc ze sobą wspomnienia, których niewielu poza ich społecznościami rozumiało.
Dopiero po upadku komunizmu, dzięki badaniom naukowym, świadectwom i ekshumacjom, zaczęły pojawiać się pełniejsze badania historyczne. W dzisiejszej Polsce masakry są uznawane za ludobójstwo, nie tylko ze względu na skalę zbrodni, ale także dlatego, że ich celem było zniszczenie ludności etnicznej na określonym terytorium.
Temat ten pozostaje politycznie drażliwy, zwłaszcza w świetle współczesnych realiów geopolitycznych i walki Ukrainy z rosyjską agresją. Niektórzy obawiają się, że dyskusja o tych zbrodniach może osłabić jedność dyplomatyczną lub zostać cynicznie wykorzystana przez wrogie mocarstwa.
Prawda jednak nie może zależeć wyłącznie od politycznej wygody. Historyczna uczciwość to nie zdrada. Narody dojrzewają moralnie nie poprzez ukrywanie zbrodni popełnionych w ich imieniu, ale poprzez konfrontację z nimi z odwagą i godnością.
Celem pamięci historycznej nie powinno być utrwalanie odziedziczonej nienawiści między współczesnymi narodami, które same nie popełniły tych zbrodni. Powinna ona raczej służyć jako przestroga przed tym, co się dzieje, gdy nacjonalizm traci swoje człowieczeństwo, a tożsamość etniczna staje się świętsza niż samo ludzkie życie.

Opuszczone wsie Wołynia mówią cicho nawet teraz. Pod lasami i polami leżą szczątki rodzin, które kiedyś wierzyły, że zestarzeją się w tych miejscach. Zostali zamordowani nie z powodu swoich czynów, ale po prostu dlatego, że byli Polakami.
Szczere upamiętnienie ich nie jest aktem ekstremizmu. To akt ludzkiej odpowiedzialności. I być może to jest najgłębsza lekcja ze wszystkich. Pamięć nie ma nas więzić w przeszłości, ale chronić przyszłość przed jej powtórzeniem.
DR. EDWARD REID / Z JĘZYKA ANGIELSKIEGO PRZETŁUMACZYL, OPRACOWAL I DLA naszepismo.pl PRZEKAZAŁ PAN ANDRZEJ BALCERZAK / Ilustracje; 3 i 4 dodał ADMIN / DZIĘKUJEMY!!!

„Nie o zemstę, lecz o pamięć i prawdę wołają ofiary”
######################### np.pl ##########################

Wszedzie gęby wypełnione frazesami. O miłości i pokoju. Co stoina przeszkodzie, aby Ukraina nie pozwalała na pochowanie naszych matek i ojców, naszych dziadków i pradziadków. Była zima – a więc i zła pogoda na kopanie w ziemi i to może być zrozumiałe. Ale przyszło lato i nie wszystkie miejsca są przez Rosję bombardowane – więc czym usprawiedliwiać takie nieludzkie zachowanie – czy ta najgorsza prawda w jaki sposóby te ofiary były mordowane stoi na przeszkodzie?
Wiesław Kilarski, Tarnow
Czytam komentarz Pana Ryszarda i nawiązuję do niego. Przypominam sobie jak mi szczery Przyjaciel (nazwisko zachowam dla siebie) już tu w Australii opowiadał swoje przeżycia na Podkarpaciu z okolic Brzozowa jak go matka -małe dziecko chowała w zbożu, w rosnącym wysokim bobie. Jak cicho płakała w strachu czy jeszcze jedną noc przeżyją, czy zamordują, czy życie choc na jeden dzień podarują. Matka zmarła dawno temu, ale u dziecka pozostało w pamięci to co on ciągle widzi . A to, ta rozpacz w oczach matki i łzy i starach i ulga, że jeszcze jedną noc przeżyli. Dzisiaj kiedy wypowiadają sie na temat zrodni CI których dlugo jeszcze na świecie nie było, powtarzają byle co, jeden za drugim, nie zdając sobie sprawy co wogóle politycznie mówią o morderstwach wzajemnych, o jakiejś symetrii win, to i do mnie ta udręczona twarz i strach w oczach matki mojego Przyjaciela – jawi się – przychodzi. ( ((
Stanisław S. {QLD}
Powtórzmy za Panem Ryszardem i Panem Stanisławem,że ta prawda została w imię polityki zakopana bardzo głęboko!
Filip Stawarz
Za prawdę upokorzą was tzn. to medium naszepismo.pl podobnie jak postąpiono z Rzecznikiem MSZ Łukaszem Jasiną. Wyciszono go po wypowiedzi o Rzezi Wołyńskiej bo powiedział że prezydent Ukrainy powinien przeprosić za Rzeź Wołyńską i za ten „grzech” zwolniono go z pracy. Nie mógł milczeć od czasu, kiedy b.prez. A.Duda wypuścił na cały świat urzędowe zarządzenie dla Polaków. „Jesteśmy Sługami Ukrainy” i to do dziasiaj obowiązuje bo kłamstwo jest bardzo płodne.
Jacek Socha
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski skierował do Rady Najwyższej projekt ustawy przewidujący ustanowienie nowego odznaczenia państwowego. Order Europy ma być przyznawany Ukraińcom i obcokrajowcom zaangażowanym w prace na rzecz integracji Ukrainy z Unią Europejską.
Ale będzie tych wypiętych piersi, bo nic nie dadzą za darmo – wpierw będą ci zasłużeni w tym i polonijni….
Zygmunt/ Qld
To jest obowiązkowa lektura do powtórzenia w „Krwawą Niedzielę”. I chwila zadumy nad tym czy Polska Niezależna-Suwerenna jeszcze istnieje?
N. Borowiec, Czudec
Niech ten artykuł będzie lekcją do odrobienia dla tych którzy widzą i słyszą tylko to co chcą widziec i słyszeć.
Mel-Pol
To wydaje się niemożliwe w tej cywilizacji XXI w. i aż strach o tym pisać. Ukraiński dowódca wysłał żołnierzy, by zamordowali dwóch braci „Ppłk Stanisław Łuczanow, dowódca 155. Brygady Zmechanizowanej kazał zabić i zakopać dwu Bogu ducha winnych cywilów, bo hałas motocykli przeszkadzał jego żonie” – napisał Gwiazda. Więcej o tym szaleństwie można przeczytać na portalu Nczas Adam Gwiazda opublikował na X skandaliczną historię z udziałem ukraińskiego oficera.
Janusz Sieczkowski/ Podkarpacie
Ukraińcy skatowali parę z Bytowa. Nie żyje 36-latek
15.07.2026\IW
–
Autor:
KM
@@@
Do artykułu: Cokolwiek by tu było napisane i łzami oblane, to i tak nie wruszy obecnego rządu sytuacja w jakiej znajduje się Polska. Jesteśmy jak ten głaz niemiecki Polsce podarowany zimny, ponury, ogromny po deszczu śliski! W zamian za grabieże i mordy w Polsce po germańsku spłacony. To mamy od unijnego Zachodu! A z drugiej wschodniej strony? Tu i Tam obowiązuje maksyma b. prezydenta RP A. Dudy: „Jesteśmy sługami Ukrainy”. Polska to już „Kraj Utracony”!
Pokolenie JP II