MÓJ OJCIEC ZGINĄŁ Z RĄK SĄSIADA…
AUTOR: JÓZEF WRÓBEL

„Jako dziecko bardzo cierpiałem z powodu tego, co zrobili nam banderowcy. Ale nie mam urazy do Ukraińców jako narodu.Mam wśród nich wielu przyjaciół, którzy dawno temu publicznie potępili te zbrodnie.Ale ktoś tam, na zachodniej Ukrainie, wciąż podsyca nacjonalizm” (…) / Mirosław Hermaszewski
Mój ojciec zginął z rąk sąsiada na Wołyniu”. Wołyń przez wieki narażony był na różne inwazje, które pustoszyły miasta, wsie i osady. Nic tam nie było pewnego. Wszystkiego trzeba było bronić .
To, co zdarzyło się w latach 1943-1944, przekroczyło wszelkie wyobrażenie okrucieństwa. Osiągnęło rozmiar apokalipsy, totalnej zagłady.
Wołyń dosłownie spłynął krwią. Zginęły dziesiątki tysięcy niewinnych ludzi: od niemowląt w kołyskach, po zniedołężniałych starców, nawet tych nieprzytomnych, leżących już na marach, których dobijano w łóżku.

Mariusz Olbromski, poeta rodem z Lubaczowa, w jednym z przejmujących wierszy napisał:
Na Monte Cassino tyle maków
Lecz na Wołyniu maków więcej (…)
Wracają co roku jak polskie Tajemnice Bolesne
A jest ich – gdy spojrzeć z dali –
Wielka całunu falująca przestrzeń.
Tak, te maki wołyńskie, podobnie jak na Monte Cassino „zrosły z polskiej krwi”. Tylko w nieporównywalnie większej ilości. Są tam symbolem polskiego holocaustu. Rozmiar zbrodni dokonanych przez banderowców na Wołyniu jest tak niewyobrażalny, że współcześnie czytając wspomnienia świadków tamtych wydarzeń, rodzą się wątpliwości – czy naprawdę był to czas aż tak upiorny? Czy rzeczywiście tak monstrualnymi mordercami mogli być sąsiedzi? Koledzy z tej samej szkoły? Mnogość relacji, idących w tysiące, zdaje się potwierdzać to w pełni. Oto tragedia Hermaszewskich. Historia tej rodziny obrazuje, czym były w swej istocie czystki etniczne na Wołyniu, których dopuścili się ludzie zatruci straszliwą ideologią Dmytro Doncewa i Stepana Bandery.
Saga rodzinna

11 lipca 2013 roku, gen. bryg. Mirosław Hermaszewski w rocznicę rzezi wołyńskiej wspominał historię swej rodziny. Tego dnia. – jednej nocy – w naszej wsi wymordowano 182 osoby, z mojej najbliższej rodziny 18. Mój dziadek zginął od uderzenia siedem razy w głowę bagnetem – mówił polski kosmonauta.
Jak żył Hermaszewski w czasie komuny jako generał i kosmonauta który już stanął przed Panem Bogiem, a 12 grudnia 2022 roku, pożegnany Mszą świętą w katedrze polowej Wojska Polskiego, którą celebrował bskup Wiesław Lechowicz. Więc nie mnie osądzać tego człowieka. Ale powiedział znamienne słowa jako człowiek wierzący. „Nie znam nikogo, kto był wierzący i wrócił stamtąd (z Kosmosu) ateistą, ale znam takich, co polecieli w kosmos jako niewierzący, a wrócili z wiarą. Mam tu na myśli głównie kolegów ze Wschodu. Właściwie 95 procent radzieckich kosmonautów nawróciło się” (,,,).
W nocy z 26 na 27 marca 1943 roku w kolonii Lipniki na Wołyniu doszło do jednej ze zbrodni dokonanych przez UPA na ludności polskiej. Jej ofiarami padło około 180 osób – głównie Polaków, ale także czterech Żydów oraz jedna Rosjanka. Zbrodni dokonał oddział Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) dowodzony przez Iwana Łytwynczuka ps. „Dubowyj”.. Ta mordercza formacja już wcześniej napadała na liczne miejscowości w regionie, m.in. Kolonię Antonówkę, Białkę, Mokwin czy Derażne.

Hermaszewski mówił, że jego dziadek, gdy zginął zamordowany przez UPA, miał 90 lat. Najmłodsza osoba z jego rodziny, którą zamordowano miał 1,5 roku. On sam, jak wspomniał, kiedy doszło do rzezi wołyńskiej, miał zaledwie 18 miesięcy.
„Ocalałem, dzięki temu, że mama ze mną uciekła. Bandyci widzieli, że kobieta z dzieckiem ucieka, zaczęli więc strzelać, także do mnie, ale nieskutecznie – opowiadał Hermaszewski. Mama padła nieprzytomna, a ja się wykulałem” – wspominał po latach. Dziadek do ostatniej chwili był ufny i podobno uspokajał nas, iż nic nam się nie stanie – bo cóż nam mogą zrobić Bracia Ukraińcy. Mój ojciec zginął z rąk sąsiada na Wołyniu” Z rzezi Mirosława będącego wówczas niemowlęciem, uratowała jego matka. Hermaszewski wspomina dalej: „Wszystkich zbudziły serie karabinowe, strzały z zapalających pocisków i płomienie. Ojciec, który był w oddziale samoobrony na czatach, wpadł do domu i krzyknął do naszej mamy z dziećmi, by uciekali i zniknął w ciemności. Każdy miał jakiś tobołek na plecach, tobołkiem mamy byłem ja. (…) Kilku banderowców starało się zablokować mamie drogę ucieczki – krzyczeli, żeby stanęła, ale strach uciekającej mamie tylko dodał sił. Jeden z bandytów, może ten, który ma czelność dziś wypinać pierś do odznaczenia, dogonił ją i z kilku metrów, celując w głowę strzelił. Trafił w ucho. Od strzału straciła przytomność. Upadła z zakrwawioną głową
„Bohater UPA” był pewien, że zabił. Zawiniątko MAMA przycisnęła do siebie. Sam dziwię się, że wtedy jakoś nie zakwiliłem, przecież byłby mnie wdeptał w ziemię. Gdy mama odzyskała przytomność – zaczęła uciekać. W sąsiedniej wsi zaopiekowały się nią znajome UKRAINKI. Po chwili, gdy ochłonęła, zorientowała się, że nie ma dziecka na plecach. Była w rozpaczy i chciała wracać, ale Ukrainki przytrzymały ją i nie puściły. „Tam Ciebie ZAREŻUT”. / Czytałem już TEN artykuł o SPRAWIEDLIWYCH UKRAIŃCACH./ Rano tata, brat i inni penetrowali pobojowisko. Widok był przerażający – zgliszcza i trupy – większość potwornie okaleczona. Dorobek wielu pokoleń Polaków został spalony. Niedaleko brat zobaczył krew na śniegu i zawiniątko. Ich oczom ukazało się nie dające znaku życia dziecko – blade. Ojciec potrząsnął mną. Otworzyłem oczy.”
Z zagłady uratował się także brat Władysław i starsza siostra, oboje biorący udział w samoobronie, oraz pozostałe rodzeństwo. Jednak kilka miesięcy później jego ojciec został skrytobójczo zamordowany przez UPA. Z kolei matka wraz z siedmiorgiem dzieci została w 1945 r. skierowana na tzw. Ziemie Odzyskane. Zamieszkała w Wołowie.

Obok > „Nacjonalista ukraiński, dowódca oddziałów UPA na Wołyniu, działacz OUN. W okresie II Rzeczypospolitej ukończył studia lekarskie na Uniwersytecie Lwowskim. Odbył służbę w Wojsku Polskim. W 1943 r. na Wołyniu tworzył oddziały UPA podległe OUN-B. Odpowiedzialny za mordy na Polakach, w których osobiście brał udział. Słynął z bezwzględności. Zginął w walce z NKWD. Dla Ukraińców z Wołynia Petro Olijnyk pseudonim „Enej”, używający też pseudonimów „Roman” i „Serhij” jest bohaterem. Dla Polaków, którym udało się zbiec przed banderowskimi nożami i siekierami był zbrodniarzem i to znanym z bezwzględności i okrucieństwa. By zagrzewać swych podwładnych do boju, to pomimo że był oficerem wysokiej rangi, własnoręcznie jak twierdzą świadkowie, odrąbywał głowy swym ofiarom. Był zwykłym… katem Wołynia, unurzanym w lackiej krwi i takim powinien być w Polsce zapamiętany”.
^^^ Cyt, za PRAWY.pl Polska, Rodzina, Tradycja
UWAGA! Nazwa zespołu Enej nie ma związku z w/w ukraińskim zbrodniarzem.
Obrazek wprowadzający „Sprawiedliwa Ukrainka Babcia Szura dodał ADMIN
Źródła: Zdjęcia: Katalog wystawy IPN „Polacy – Ukraińcy 1943-1945″/ TVN25/RFM/Dziennik Zachodni / Kresy/ Nasza Historia/Fronda/ Wikipedia.
Józef Wróbel /12. 07. 2026
################################ np.pl #######################

Dyplomacja na kolanach? Wołyń bez wspólnych obchodów, a rząd znów o „ukraińskich gestach”. Oto Polska właśnie w rocznicę Rzezi. A Sikorski, pytany w RMF FM o możliwość wspólnego upamiętnienia, przyznał: „Rosjanie mogą mieć satysfakcję”. A sam na balkoniku wdzięczył się do Ławrowa i tym sam z siebie zrobił „onucę Putina” A Ławrow ma satysfakcję że wyrolował takiego wielokrotnego hipokrytę jakim jest ten chłopek-roztropek Sikorski Radek
Polak Zniesmaczony/ Disgusted
Głos mądry, POLSKI, KATOLICKI
>”Chór wołający o ekshumacje i godne pochówki nie przestaje wołać do nieba, a jego głos rozchodzi się po całym świecie, bo to było LUDOBÓJSTWO. To była zbrodnia, grzech wołający o pomstę do nieba, dlatego nigdy nie może zostać zagłuszony< – mówił bp Krzysztof Zadarko podczas Mszy św. sprawowanej w koszalińskiej katedrze w intencji ofiar Rzezi Wołyńskiej. BÓG ZAPLAĆ – Ekscelencjo, Najdostojniejszy Księże Biskupie.
TADEUSZ KOSTRUBIEC, SZCZECIN
Jestem przekonany, że wcześniej czy później ziści się symboliczna Ceremonia pogrzebowa w Kościele Katolickim o której dowie się świat cały – przynajmniej dla jednej Ofiary, której nazwisko poznamy. To właśnie w trakcie jej trwania rodzina otrzymuje ostatnią szansę na to, by godnie pożegnać bliskiego zmarłego. Przez pogrzeb kościelny Kościół wyprasza duchową pomoc zmarłym, okazuje szacunek ich ciału i równocześnie żywym niesie pociechę nadziei (Kan. 1176 §2 KPK). Szczęść Boże Ekscelencjo! Bóg Zapłać!
Niech ta wiadomość dotrze do p. Prezydenta Zełeńskiego, bo wszyscy rządowi „uczeni politycy” i wyuczeni historycy twierdzą, że ON o Ludobójstwie na Wołyniu do dzisiaj nic nie wie…
Pokolenie JP II
@@@
Wydajecie pismo w Australii na Tasmanii a mnie wyskoczyło, w internecie, że w Australii jest organizacja Związek Ziem Wschodnich, czy z nią współpracujecie, szczególnie w tym okresie, kiedy prezydent Polski walczy o to aby Ofiary Rzezi Wołyńskiej były godnie pochowane. Sam mam Rodzinę żyjącą kiedyś w Stanisławowie. Stąd moje zainteresowanie.
Jan Polewczak
Nczas: „Wołodymyr Zełeński wydał niespodziewane oświadczenie. Deklaruje w nim m.in. dążenie do dobrych stosunków z Polską oraz z Polakami a także otwarcie archiwów ukraińskich służb dotyczące „tragicznych wydarzeń na Wołyniu w XX wieku”. W oświadczeniu NIE ma ani słowa o zaprzestaniu pompowania i promowania banderyzmu.”
Wtajemniczeni mowią, że to dopiero początek brania Polaków na wędkę – z marchewką na haczyku …
Janusz Sieczkowski/Podkarpacie
Publikacja! Publikacja nazywa się „Obowiązki i prawa obywateli Ukrainy w Polsce”. To instrukcja dotycząca zachowań w sytuacji konfrontacji.
Kupa śmiechu. Jestem Polakiem emigrantem już kupę lat i nigdy nie słyszałem ani nie czytałem instrukcji z polskiej ambasady jak życ na emigracji. Bo to jest śmieszne – nikt tego nie wymagał aby instruować życie naturalne. W instrukcji od ambasady podano, że należy zapamiętać wygląd agresora i kierunek jego ucieczki a także znaki szczególne oraz zwrócić uwagę na obecność świadków. Podano też, że wolno NAGRYWAĆ i robić zdjęcia, ale bez narażania własnego bezpieczeństwa.
Tak żyją sąsiezi z zza między.
Mel-Pol
To są słowa ukrainskiego gen Załużnego który zabrał głos w czasie narady ukraińskich ambasadorów na temat integracji euroatlantyckiej, cytuje „Europejska Prawda”. Były szef ukraińskiej armii przypomniał, że przez 12 lat zajmował się wdrażaniem standardów NATO.
– „Co roku słuchałem opowieści, że zaraz, zaraz wejdziemy do NATO. Nigdy, niestety, do niego nie wejdziemy” (…)
A nasi polscy rodzinni ‘natowcy” generały, i polityczne badziewia codziennie wodę leją, że to tylko chwila bo już Ukraina tuż, tuż do NATO się przybliża. I, że to ona nas obroni przed Putinem…
AS