CZ.2.”A co ty masz wspólnego z „Tygodnikiem Polskim” (…)
Czyli „widoczny orzeł i niewidziana publicznie reszka”
Z ARCHIWUM NASZE PISMO W SŁUŻBIE OJCZYZNY I POLONII
ZIEMIA RODZINNA
Słuchanie miłych słów i pochwał sprawia radość, ale wartość ma tylko społeczne uznanie.
Do wiadomości; 1. Redakcja Tygodnika Polskiego, dr (…) – redaktor naczelny.
2. Stowarzyszenie im. Tadeusza Kościuszki, inż. (…) prezes
Launceston-Norwood 4. 10. 2002
Uwaga! Ilustracje są dodawane dzisiaj 9. 08. 2026. w trakcie pisania mojej odpowiedzi TYM, ktorzy pytają: „A co on ma wspólnego z Tygodnikiem…”?
Niniejszy artykuł (i inne) będą odpowiedzią (tylko) dla pewnych osób, które złośliwie pytają…”a co ty masz wspólnego z Tygodnikiem Polskim” (…). Pytania pozostawiono anonimowo na taśmie „answering machine” po ukazaniu się artykułu Jarka Micewskiego „Dzieci w sieci”… 2026-01-28 (poprzedni artykuł na ten temat: POLACY: Tygodnik Polski 17.10.2001.)

Motto: Nawet Pan Bóg potrzebuje dzwonów!” – mówią Latynosi. Odważnie, ale też dobrotliwie. A my, Polacy mamy inne powiedzenie: samochwała w kącie stała! To dobra uwaga by nigdy nie wskakiwać spontanicznie na najwyższe podium, bo widzimy tylko to, co się nie udało. Ja piszę jedynie o faktach, aby je przypomnieć TYM co nie mają o tym wiedzy „Pamięć to dziurawe wiadro, które jest przekonane, że nic z niego nie ubywa” Cyt za dr Miłoszem Brzezińskim.


29 marca 2009. Drogi Panie Antoni! Pan był pierwszym, który okazał WIELKIE SERCE TYGODNIKOWI, kiedy najbardziej tego potrzebowaliśmy. PAMIĘTAM. Znowu byłam „na trochę w szpitalu”, wróciłam i mam nadzieję, że wkrótce na tyle wydobrzeję, że będę mogła podesłać Panu obiecane materiały. (…) cytat z e-maila otrzymanego od Ś+P Urszuli sekretarki Tygodnika Polskiego (…).

Szanowny Panie Redaktorze Tygodnika Polskiego
Zbliża się właśnie rocznica tego co prywatnie nazywam „droga przez mękę”, a wszystkiemu winna ta moja „bujna wyobraźnia”, którą tak pięknie i precyzyjnie opisano już w Tygodniku Polskim piórkiem rzecznika RN Polonii zorganizowanej.

Od dłuższego czasu dręczyły mnie pytania na które już tylko sobie odpowiadam kiedy rozmawiam sam z sobą. Tematem takich rozmow była i jest MOJA ZIEMIA RODZINNA, która po wielu latch na Emigracji, zamiast oddalić się ode mnie, zbliża się do mnie każdego dnia – miesiąca, roku . W takiej sytuacji nie mogę zrezygnować z Ziemi Rodzinnej bo POLSKIEJ.
Nawet gdybym chciał, nie mogę, bo Ziemia Rodzinna, ze mnie nie chce zrezygnować. Nawiedza mnie w domu zbudowanym na Ziemi Gościnnej – Tasmanii i uporczywie dobija się do mojej świadomości i coraz intensywniej napełnia moją wyobraźnię, wszystkim czego na Niej doznałem i Dobra i zła. A jeśli kogoś się szczerze kocha to i zło mu wybacza. Przecież Ta Polska Ziemia chce być dla wszystkich gościnna – to „ludzie kosmopolici i wrodzy religii są temu winni, że chcą Ją zamienić w „brukselski kociołek unijny”- integracyjny – bez Ojczyzny! i Ziemi Rodzinnej”
Rezygnując z Ziemi Rodzinnej musiałbym zrezygnować z elementarnych składników mojego życia psychicznego. A tego życia żadne „koncepcje” naszych liderów, twórców, prezesów, liderów i redaktorów nie zmienią! Prawdopodobnie wszystkie te rozterki i dylematy można by było zostawić sobie samemu, gdyby nie pismo DUSZPASTERSTWA ROLNIKOW – ZIEMIA RODZINNA (wyd. Włocławek, luty LUTY 200O.), a w nim wypowiedzi – ogrpmne bogactwo treści, związanych z Ziemią Rodzinną.

Idąc za przykładem tego katolickiego pisma postanowiłem porozmawiać z Czytelnikami TYGODNIKA POLSKIEGO na ten temat i zaproponowałem redaktorowi TP ogłoszenie konkursu pt. „ZIEMIA RODZINNA”. Wierzyłem, że jest wielu Czytelników TP, którzy zadają sobie też takie pytania jak niżej podpisany: Co w naszych sercach i myślach pozostało jeszcze z naszej Ziemi Rodzinnej? Czy pisanie o niej w Tygodniku Polskim, mówienie na zebraniach, „Zjazdach” i „Sympozjach”, itp. jest naprawdę szczere i uczciwe w stosunku do naszej Ziemi, czy robimy to tylko po to by zagłuszyć głos własnego sumienia, które zmieniło się pod wpływem czasu, odległości i jakże w wygodnych warunkow życia TU w Australii. Co po „wejściu do Europy” pozostanie z Naszej Ziemi Rodzinnej? I dlaczego język polski – mowa Ojców naszych ulega tak szybkiej dewastacji, że nie można go przekazać nawet pierwszemu pokoleniu? Jak dlugo będzie żyć Polonia z powyrywanymi korzeniami? Czy bez tych korzeni będziemy odporni na tak zmasowane ataki antypolonizmu i oddawanie Naszej Ziemi w obce ręce…?

W październiku ub. roku wysłałem list do p. Redaktora TP, a do listu dołączyłem „zadatek” – 200 dolarów, (dzisiaj AD 2026. dodam, że był to dla mnie ciężki czas finansowy bo trzeba bylo pracować i to bardzo często po dwie zmiany aby spłacać pożyczkę na budowę domu) proponując ogloszenie KONKURSU i, że na ten cel przeznaczam dodatkowe 500 dol. Sugerowałem, że najlepszym „jury”, będą Czytelnicy TP, którzy będą oceniać nadesłane prace, TP zyska nowych (młodych) Czytelników i stanie się bardziej rodzinny. Wierzyłem, że tych prac będzie bardzo wiele, że będą publikowane przynajmniej przez rok czasu +- 45 numerów. Wysłałem, wierzyłem i czekałem!!! Wpierw na odpowiedź czy list i „zadatek” dotarły do adresata ( z Launceston do Melbourne) i cokolwiek co mogło być związane z moją propozycją. Wreszcie zadzwoniłem do p. Redaktora TP i dowiedziałem się, że doszły…Dzięki Bogu pomyślałem. A co z konkursem? Owszem…ale trzeba jeszcze opracować „stronę techniczną”…(sic!). Czekałem, czekałem. Dopiero w numerze 10/11 datowanym 27 marzec 2002 na str. 34. po kilku miesiącach wyczekiwania ukazał się mój pierwszy tekst zatytułowany; „Z CZYM KOJARZY MI SIĘ TREŚĆ SŁÓW – ZIEMIA RODZINNA? Ale o konkursie ani słowa…

Wreszcie jest!!!! W numerze nr 18. datowanym 22 maja 2002. pod tekstem opublikowanym w marcu wyczytałen, że „Redakcja Tygonika Polskiego ogłasza konkurs dla mlodzieży na artykuł pt. „Ziemia Rodzinna. Nagroda glówna ufundowana przez Antoniego Jasinskiego” i, że; „Autorzy biorący udział w konkursie nie mogą mieć więcej niż 18 lat„… czego ja nie podpowiadałem! Termin nadsyłania prac wyznaczono na 31 lipca br. (zaledwie dwa miesiące). I od tego czasu poczułem się zawiedziony i oburzony. Opracowanie techniczne mniej niż ćwiartki jednej strony zajęło p. Redaktorowi prawie 8 miesięcy czasu, po to aby w jednym zdaniu zmienić intencje i propozycje bez jakiejkolwiek konsultacji (list, telefon) z niżej podpisanym.
Dla młodych ludzi – do lat 18 – urodzonych w Australii ZIEMIĄ RODZINNĄ jest fakt -Australia. Odebrano w ten sposob prawo do wypowiadania się nawet tej mlodzieży przywiezionych TUTAJ w „becikch” do Australii w czasie stanu wojennego – teraz dorastają, którzy po latach życia na obczyźnie o Ziemi Rodzinnej pamiętają. Czego dowodem są listy do Tygodnika Polskiego. W jednym i już uproszonym liście od p. Redaktora TP ,który otrzymałem po maratonie czekania 26 sierpnia br. wyczytałem. „Na konkurs wpłynęła tylko jedna praca i nie wiem co z tym fantem zrobić”? Cytuję wyjątkowo to zdanie z tego prywatnego listu bo nigdy bez pozwolenia nadawcy tego nie robię. Wynika z niego, że tylko jeden chłopiec czy dziewczyna o Polsce – o Ziemi Rodzinnej pamięta- nazwiska od p. Redaktora TP nigdy się NIE dowiedziałem. Ale mimo to konkurs swoje zadanie spełnił w mikroskopijnej formie. A ja nawet nie miałem szansy podziękować Uczestnikowi i wręczyć mu całą NAGRODĘ. Dodam jedynie, że znajomi w Polsce załatwiali sprawy z wydawcą – aby jak „konkurs chwyci” wydać książkę na podstawie zwierzeń polonijnej młodzieży – co czują i myślą – o Ziemi Rodzinnej.
To jeszcze nie koniec tego przykrego listu i sprawy do ówczesnej Redakcji TP. Ale na tym kończę – bo ludzi z tej redakcji już wśród nas nie ma. Więc i ja Redaktora TP nie wymieniam. A o tych co już odeszli obowiązuje powiedzenie „o zmarłych de mortuis aut bene aut nihil „mówi się dobrze albo wcale”. A ja Ś+P. Urszulę – sekretatkę TP wspominam tylko i tylko dobrze!
I nie byłoby tego mojego wyjaśnienia gdyby nie pytania anonima (anonimów), który po nocach wydzwania i to durne pytania na answering machine „a co ty masz wspólnego z Tygodnikiem Polskim”? – pozostawia. A wszystko się tak uklada w „polonijne logo”, że nocne telefony zaczęły się po opublikowaniu artykułu p. Jarka Micewskiego „DZIECI W SIECI”. Dlatego korzystam z publicznego prawa do SAMOOBRONY! I tutaj trzeba jeszcze znależć miejce w tym „logo”, że wcześniej urodzony na Australijskiej Ziemi prezes RN PA z Brisbane ostrzegał publicznie, że nie ma zamiaru wspomagać, rekomendować Naszego Pisma w Służbie Ojczyzny i Polonii bo jest „polityczne”… bo tak orzekł jego kapturowy sąd,,,!!!

„Ziemia rodzinna”
Całym mym sercem, duszą niewinną,
Kocham tę świętą ziemię rodzinną,
Na której moja kołyska stała,
I której dawna karmi mnie chwała.
Kocham te barwne kwiaty na łące,
Kocham te łany kłosem szumiące,
Które mnie żywią, które mnie stroją,
I które zdobią Ojczyznę moją.
Kocham te góry, lasy i gaje,
Potężne rzeki, ciche ruczaje;
Bo w tych potokach, w wodzie u zdroja,
Ty się przeglądasz Ojczyzno moja,
Krwią użyźniona, we łzach skąpana,
Tak dla nas droga i tak kochana!
Władysław Bełza

Opracowanie Antoni J. Jasiński. Aktualne ilustracje dodał ADMIN
########################## np.pl ############################

Kiedy Nasze Pismo było wydawane jako dwumiesięznik w formie „papierowej” i tak przez władze polonijne ocenione głupio, że jest „polityczne” to na tytulowej stronie był cytat Jana Pawła II: „Wstańcie , chodźmy… Jeśli chcesz znaleźć źródło musisz iść do góry pod prąd”. A mam prawie wszystkie numery. Po tym co czytam w tym artykule, a znam te sprawy, mogę powiedzieć że te władze zmierzają w odwrotnym kierunku…
Kasia Skoczowska/ Tas.
Ten artykuł to już „musztarda po obiedzie”. 200 tysięczna (plus) Polonia Australijska bo taką cyfrą informują jej władze w informacjach do dzisiejszej Polski, ale glosująca na PO, Tuska i Trzaskowskiego, potrafi każdy banał popełniony zamienić w sukces. Nawet wydawny „Tygodnik Polski”, który sam przez wiele lat prenumerowałem zakończył wydawnia papierowego w polowie 2024 roku, po 75 latach istnienia! Ale „stypę żałobną” nazwano „uroczystością dziękczynności” – czy jakoś tak – czytalem ten ostatni numer. Nie winię o to komputerowej obecnej redakcji, bo jak to mówiła „stara Polonia” – „szewc kiedy klienta nie ma to i nawet jednego buta nie sprzeda”.
Mel-Pol
Czytam to aż do znudzenia: Polonia polityczna i apolityczna co za dziwolągi, Albo to pismo jest polityczne a to jest apolityczne. Gdzie przebiega ta wyraźna linia podziału na tych politycznie złych i tych apolitycznie dobrych i odwrotnie. TU na Antypodach zawsze wychodzi, że 2 +2 =5.
Ale jak przyszło okazać w glosowaniu, że celem polityki władzy i państwa jest służba całemu społeczeństwu, a nie partykularnym interesom, to większość z tych apolitycznych poleciała do PO, Tuska, Trzaskowskiego i Carzastego. Przecież o tym mówią wyniki wyborów.
Jan Kowalski
Piszcie o tym upadku Kultury i Dziedzictwa jaknajczęściej, bo trzeba ocalić polskość od tego bagna w którym się zanurza coraz głębiej. A podążając za myślą wybitnego publicysty Krzysztofa Kąkolewskiego – „jest to pisanie o swoim Kraju i swojej Ojczyźnie. O Ziemi która należy do Nas. Że należymy do siebie, że to nasza Wiara i nasza Rodzina. Że lewacy, którzy są mniejszością chcą ją zagarnąć w całości dla siebie. Piszcie, tam gdziekolwiek żyjecie, że ta Ziemia nie należała do zaborców, a potem do komunistów i lewaków. Bo ich ojczyzna jest tam skąd przyszli – w kufajkach i z bagnetami”. A więc piszcie!
Anna Jemioła
A jednak było wiele wspólnego, przecież to można sprawdzić w archiwum TP
W.W