SIERPNIOWY KARDYNAŁ – W SIERPNIU URODZONY – SWIĘTUJMY JEGO URODZINY

125 lat temu urodził się kard. Stefan Wyszyński – „Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce”, Częstochowa 2001.
Urodził się 3 sierpnia 19O1
5 sierpnia 1924. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk biskupa Wojciecha Owczarka w kaplicy Matki Bożej w bazylice katedralnej Włocławskiej
5 sierpnia 1924. Odprawił prymicyjną Mszę św. przed Cudownym Obrazem Matki Bożej na Jasnej Górze.
Od 1 sierpnia do października 1944 Był kapelanem szpitala powstańczego w Laskach, a także kapelanem AK okręgu wojskowego Żoliborz, znany pod pseudonimem „Radwan III”.
26 sierpnia 1956. Uwięziony w Komańczy w łączności z pielgrzymami zebranymi na Jasnej Górze składa Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego.
26 sierpnia 1978. Brał udział w konklawe, które wybrało papieża Jana Pawła I.
25 sierpnia 1980 r. spotkał się z I sekretarzem KC PZPR Edwardem Gierkiem, który zabiegał o wsparcie Kościoła w zażegnaniu kryzysu strajkowego.
W wygłoszonym 26 sierpnia 1980 r. kazaniu Prymas podkreślał prawo człowieka do pracy i zrzeszania się, ale i wzywał też do odpowiedzialności za państwo i unikania rozlewu krwi.
Tłumaczył w sierpniu 1980 r.: „Jestem prymasem całej Polski, a nie tylko stoczniowców” – powiedział Kardynał Stefan Wyszyński. Zwierzchnik polskich katolików popierał niezależne związki zawodowe. Jednocześnie – obawiając się, że może dojść do narodowego nieszczęścia – apelował o umiar.




Kardynał Stefan Wyszyński był więziony przez komunistyczne władze przez trzy lata, od września 1953 roku do października 1956 roku
Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Nie chciejmy żywić całego świata, nie chciejmy ratować wszystkich. Chciejmy patrzeć w ziemię ojczystą, na której wspierając się, patrzymy ku niebu. Chciejmy pomagać naszym braciom, żywić polskie dzieci, służyć im i tutaj przede wszystkim wypełniać swoje zadanie – aby nie ulec pokusie „zbawiania świata” kosztem własnej ojczyzny.
Przypomina mi się tak wspaniale przedstawiony w powieści Gołubiewa „Bolesław Chrobry” i Parnickiego „Srebrne orły” fragment. Oto cesarz Otto III kusi Bolesława Chrobrego, czyni go patrycjuszem rzymskim i chce go ściągnąć do Rzymu. Ale król nie dał się wyciągnąć z Polski, z ubogiego Gniezna, na forum rzymskie. Został w swoim kraju, bo był przekonany, że jego zadanie jest tutaj. Naprzód umocnić musi swoją ojczyznę, a gdy to zrobi, pomyśli o innych, o sąsiadach. (…)
Niestety, u nas dzieje się trochę inaczej – „zbawia” się cały świat, kosztem Polski. To jest zakłócenie ładu społecznego, które musi być co tchu naprawione, jeżeli nasza Ojczyzna ma przetrwać w pokoju, w zgodnym współżyciu i współpracy, jeżeli ma osiągać upragniony ład gospodarczy. Nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem własnej Ojczyzny. (…)”
Dla nas po Bogu największa miłość – to Polska!
„Musimy po Bogu dochować wierności przede wszystkim naszej Ojczyźnie i narodowej kulturze polskiej. Będziemy kochali wszystkich ludzi na świecie, ale w porządku miłości. Po Bogu więc, po Jezusie Chrystusie i Matce Najświętszej, po całym ładzie Bożym, nasza miłość należy się przede wszystkim naszej Ojczyźnie, mowie, dziejom i kulturze, z której wyrastamy na polskiej ziemi. (…)”
„I chociażby obwieszczono na transparentach najrozmaitsze wezwania do miłowania wszystkich ludów i narodów, nie będziemy temu przeciwni, ale będziemy żądali, abyśmy mogli ŻYĆ przede wszystkim duchem, dziejami, kulturą i mową naszej polskiej ziemi, wypracowanej przez wieki życiem naszych praojców. Stąd istnieje obowiązek obrony kultury rodzimej”. (Kraków, 1974 r.)

Wojtyła i Wyszyński – Święty i Błogosławiony – Duchowa przyjaźń gigantów, którym Ojczyzna nasza tak wiele zawdzięcza – Tworzyli jeden z najważniejszych i najbardziej zgranych duetów w historii polskiego Kościoła.
I tu sprawa, która boli, to „listy pasterskie” i wypowiedzi JE kard. Grzegorza Rysia jakże sprzeczne z nauką ŚP Prymasa Tysiąclecia: ”Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Nie chciejmy żywić całego świata, nie chciejmy ratować wszystkich.(…)
Polecam też co na TEN temat Klub Jagieloński zauważył:
„KARDYNAŁ GRZEGORZ RYŚ NIE MA RACJI W SPRAWIE MIGRANTÓW– Arcybiskup Grzegorz Ryś mówi, że każdy człowiek ma prawo wybrać sobie miejsce do życia. Powołuje się na encyklikę Jana XXIII „Pacem in Terris” z lat sześćdziesiątych, przepełnioną duchem posoborowym.– Jednak sposób, w jaki przywołuje Jana XXIII, nieco mija się z intencją papieża.
– W encyklice czytamy, że „Każdemu człowiekowi winno też przysługiwać nienaruszalne prawo pozostawania na obszarze swego własnego kraju lub też zmiany miejsca zamieszkania. A nawet – jeśli są do tego słuszne przyczyny – ma on prawo zwrócić się do innych państw z prośbą o zezwolenie mu na zamieszkanie w ich granicach”.
– Widzicie na pewno, że PROŚBA imigranta o wpuszczenie do kraju to zupełnie co innego niż bezwzględne PRAWO do wyboru miejsca życia, jak, wydaje się, sugeruje kard. Ryś.”
JE kard Ryś NIE wspomniał nigdy ani słowem, nie zaapelował do przybyłych tych szczególnie nielegalnie, aby okazali szacunek dla rodzimych Polaków, do wiary, do kultury, języka polskiego, tradycji w której przez wieki Polacy na swej ziemi żyli. I aby nasze matki Polki i żony czuły się bezpiecznie.
A czy jest do zaakceptowania, przez Polaka wychowanego na katechizmie, wierzącego fundamentalnie, żyjącego w polskiej rodzinie to ciągłe powoływanie się JE kard. Rysia na Marcina Lutra który został oficjalnie ekskomunikowany i wyklęty z Kościoła katolickiego 3 stycznia 1521 roku. Decyzją tę podjął papież Leon X.

A małoduszni nie chcą, by ludność polska przekroczyła 30 milionów. Na ziemi danej nam przez Opatrzność wyżywić się może spokojnie 50 milionów. Tym więcej że, jak uczy nas ekonomia, najbardziej wdzięcznym spożywcą, czynnikiem równowagi i wymiany ekonomicznej, jest mały spożywca – dziecko, które tak dużo wszystkiego potrzebuje, że swoim zapałem spożywczym przezwycięża niekiedy dorosłego mężczyznę. Powiedział ktoś, że Naród, który ma dużo dzieci, może się nie lękać o równowagę ekonomiczną, bo dzieci będą jej sprawcami. Tylko narody bez dzieci duszą się nadmiarem bogactw, których nie mogą spożyć” (…). Kardynał Wyszyński/ Gorzów, 1 grudnia 1957.
Ja jednak będę podążał zgodnie z drowskazem Wielkiego Polaka i więźnia komuny – bo to jedyny kierunek, którym podążać trzeba. Nauczanie kardynała Stefana Wyszyńskiego – to niezwykle bogaty fundament duchowy i społeczny Ojca Narodu w czasach ponurych i niebezpiecznych. Jego słowa pozostały genialną syntezą głębokiej wiary i miłości do swojej Ojczyzny-Polski oraz bardzo praktycznej, życiowej mądrości.
„Do beztęsknoty i do bezmyślenia, Do tych, co mają tak za tak, nie za nie/ Bez światłocienia/ Tęskno mi, Panie”. To też drogowskaz Cypriana Kamila Norwida. Genialny Poeta sprzeciwiał się pustosłowiu i dążył do absolutnej szczerości oraz zwięzłości wypowiedzi, co doskonale wyraża jego postulat w wierszu „Odpowiednie dać świadectwo słowu”.
Antoni J. Jasiński
############################ np.pl ############################

@@@
‚List kardynała Grzegorza Rysia do wiernych archidiecezji Łodzi przeczytałem, nie ukrywam, z dużym smutkiem. Kiedy pasterz przestaje odróżniać rzeczywistość od fikcji i przyjmuje za prawdę ideologiczne narracje, trudno o inną reakcję”. Pisze publicysta z Polonia Christiana Paweł Chmielewski. Zgadzam się z nim i swój smutek też dokładam.
Wiesław Kilarski, Tarnów
Czy JE z Polski widziała i słyszała ten protest: „Nie zostawiajcie nas samych!”, „Ceuta jest hiszpańska!”, „Bronimy Ceuty!”, „Nie stój biernie, chodź z nami!” – skandowali uczestnicy manifestacji, których wielu przyszło na protest z flagami Hiszpanii. Czy ten krzyk to też jest język nienawiści ?
Głos zza rzeki Odry
„Z okna pałacu nie widać tego ci się dzieje na miejskim placu”.
A.S
W nocy ze środy na czwartek w tej małej hiszpańskiej enklawie w Afryce Północnej doszło do zamieszek, „Od 50 do 70” migrantów zaatakowało i obrzuciło kamieniami i innymi przedmiotami patrolujący ulice pojazd wojskowy.
Czy wygodniej jest pisać listy do Polaków o „miłości”, czy trudniej zaapelować do takich imigrantów o godne zachowanie a nie demolujących miejsce, do którego przybyli jako nieproszeni gości. Jedn z policjantów jest poważnie ranny.
Marian Pietrucha