CZ. 1.Mirku, czy słyszałeś TAM …to podniosłe wezwanie abyś stanął do APELU …
Wspomnienia o Przyjacielu
Wspomnienia o Przyjacielu nie zawsze muszą być smutne. Najpiękniejsze wspomnienia o kimś bliskim są od serca. Przynoszą uśmiech, wdzięczność i ciepło, a nie tylko smutek. Mirosław Marian Krupiński (ur. 8 września 1939 na Wołyniu, zm. 28 sierpnia 2012 w Australii)
Mirek wywołany do Apelu !

Powyżej: Apel z okazji rocznicy „Cudu nad Wisłą” – zwycięskiej bitwy o Warszawę w 1920 roku
Płk Robert Tkaczyk; Attaché wojskowy, Ambasada RP w Canberze: Wzywam Wszystkich Tych, z którymi wspólnie znosiliśmy trudy życia na obczyźnie, a którzy walczyli o wolną i niepodległą Ojczyznę, wśród nich:
Generała
Juliusza Kleeberga,
Komandora Wojciecha Franckiego,
Żołnierza
Narodowych Sił Zbrojnych Stefana Nowickiego,
Majora Ryszarda
Trejstera,
Żołnierzy Szarych Szeregów Tadeusza
Tarmasa,
Wiceprzewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ
„Solidarność” Mirosława Krupińskiego.

STAŃCIE DO APELU!
CHWAŁA BOHATEROM!
Wirtualna Polonia (zwana kiedyś „sumieniem emigracji”) była zalożona i prowadzona przez śp.Włodka Kulińskiego w Szwecji. I z tego Jego Dzieła i z kilku prywatnych listów przypominam sobie tego bezkompromisowego Emigranta-Patriotę. Zmarł 17 czerwca 2016 r.


Wirtualna Polonia/ 9.07.2004
Nie suuuuuuuuuuuune Launceston…
Z przyjemnością przeczytałem replikę Antoniego Jasińskiego, zawierająca cytowany poniżej fragment.”Ponieważ było to fałszywe i złe pisanie o ludziach, którzy przez lata pracowali jak mogli aby utrzymać Dom Polski i Polskość w rejonie swego osiedlenia odpisałem:
„Proponuję Panu Marianowi K. z Melbourne (imię i nazwisko jest w pełni napisane, ale po co wywoływać omamy) który nigdy nie był w Launceston aby zapytał Janka Siejkę – długoletniego prezesa na Pólnocnej Tasmanii, a nie jak pomylił ten „twórca i literat” -na Pólnocno Wschodniej Tasmanii. Albo i p.Marię Krupską byłą wieloletnią prezeską i kluczową działaczką organizacji kobiecych Polonii w Australii, przyjmowaną gościnnie w naszych domach. Albo któregoś z księży – duszpasterzy Polonii w Launceston. Ale najlepiej to nawet samego prezesa RN p. Krzysztofa Łańcuckiego, któremu miałem zaszczyt wręczyć dyplom – 1996 – „Członek Honorowy Związku Polaków na Północnej Tasmanii”, wręczony na uroczystości w Domu Polskim przez niżej podpisanego. Byliśmy społecznością w pewnym okresie liczącą ok 200 rodzin ale nie ustępowaliśmy żadnej organizacji w organizowaniu imprez, akademi, spotkań i zbiórek pieniężnych np. dla KUL! – Do dzisiaj jest jeszcze tabliczka ofiarodawcy z Launceston na Płn Tasmanii, albo Pomoc Polakom na Wschodzie. Jest też złoty kielich w Watykanie ofiarowany Janowi Pawłowi II, przez Przyjaciela – ofiarodawcę-przedsiębiorcę z Północnej Tasmanii.

To tutaj w Launceston pomagaliśmy gospodarzom miasta, bo byliśmy współgospodarzami i za własne pieniądze utrzymywaliśmy przez dwa tygodnie kilkunastoosobową grupę sportowców w czasie wioślarskich mistrzostw świata dając im przysłowiowy „dach nad głową i wikt i opierunek”.
To tutaj w Launceston pomagaliśmy w zorganizowaniu mistrzostw świata w koszykówce kobiet. I także tutaj daliśmy to, co młodzi ludzie z Polsski potrzebowali – przez ponad 2 tygodnie opiekę nad studentami z Akademickiego Klubu Turystyki Kajakowej „Bystrze”.

To my tutaj w Launceston zorganizowaliśmy występy najwybitniejszych polskich artystów w tym z Anią Dynną i Anną Seniuk. To tutaj w Launceston odbywały się spotkania z wybitnymi pisarzami i poetami. To tutaj przez wiele lat wydawałem pismo (niżej podpisany) poczytny „Komunikat informacyjny”.
To tutaj w Święto 3 Maja zawsze był zapraszany premier Tasmanii
To, tu w Miejskiej Bibliotece przez 2 tygodnie była zorganizowana wystawa „40 lat Nauki-Pracy i Zabawy”, którą zwiedziło wielu Australijczyków i jest księga pamiątkowa z ich wpisami -życzeniami.
I Msza Polowa z okazji 40 lecia Bitwy pod Monte Cassino, na którą też przybyło wielu Australijczyków w ramch braterstwa broni. I wreszcie SZKOŁA z polskimi elementarzami sprowadzonymi z Chicago i 35 uczniami – którą prowadził wraz z trzema nauczycielkami też niżej podpisany”.



„Całkowicie zgadzam się z Antonim Jasińskim, a dorobek Launceston według mnie jest imponujący. Cieszę się z tej wywołanej pyskówki przez p. Mariana K. typu „każdy z każdym” – bo dzięki temu dowiedziałem się z cytowanej w tej wypowiedzi Antka nawet więcej niż z wcześniejszej korespondencji, zdjęć i rozmowy.
Dodam jeszcze coś czego w tej wypowiedzi Antek Jasiński nie dodał = że w swej słusznej działalności płynął z dużym wysiłkiem i determinacją pod prąd produkowany przez owe oficjalne i wysoce „zasłużone instytucje” i organozacje polonijne, które najwięcej dbają o swoją słuszność. Wiem to i z autopsji i z obserwacji jak to jest być opluwanym i spamowanym i wirusowanym. I WIEM że żadnej z tych rzeczy mu Ci suuuuuuuuuszni i polonijnie zorganizowani rodacy mu nie oszczędzili!!!
Szczególnie w ostatnim roku, kiedy odważył się wydawać własnym kosztem, nakładem i wysiłkiem kwartalnik (a ostatnio dwumiesięcznik) „Nasze Pismo”. Dzięki uprzejmości Jednoosobowej Redakcji (i jej Redaktora Antoniego Jasińskiego) mam wszystkie sześć numerów tego pisma. I widzę z każdego z tych numerów wypowiedzi (listy Czytelników z wcześniejszych czasów) niż te wynikające z pisania tego Mariana K.

Miałem przyjemność zamienić kilku słów z australijskimi przyjaciółmi Antka Jasińskiego – jego kolegami z pracy, którą właśnie opuszcza przechodząc na emeryturę. Jestem przekonany, że wygospodarowany w ten sposób czas Antek przeznaczy właśnie na to czego rzekomy brak zarzuca mu ów oponent.
Wspomniani rozmówcy Australijczycy bardzo sobie cenią Antoniego jako Przyjaciela i jako Polaka – a to w Australii ma swoją wymowę. Nasze Pismo drukowane najpierw komputerowo a ostatnio w drukarni znane jest nie tylko na Tasmanii i nie tylko w Australii. Dociera również do Polski i za granicę i nie zetknąłem się jeszcze znikąd z zarzutem, że nie jest polskie, polonijne i patriotyczne – albo kiepskie.
Jego prenumerata (najpierw bezpłatna, a ostanio już płatna aby pokryć koszty druku) wzrasta i napływają prośby o dostawy zbiorowe do dalszej dystrybucji.

Nie wątpię, że Redaktor Antoni Jasiński zetknął się i z napastliwą krytyką, która szalała w czasach referendum i po nim i ze wszystkimi metodami utrudniania mu życia jakie tylko są możliwe. Pomimo tego i pismo i jego Redaktor naczelny ciągle trwają czego IM serdecznie gratuluję!!!

W tym samym czasie życie wielu z nas upływa na walce o drobiazgi – na licytowaniu się w ocenie (głównie własnej) naszych zasług. Przyznaję, że ja sam (jako mniej zrównoważony) już dawno na miejscu Antka zacząłbym stawiać zasieki z drutu kolczastego wzdłuż północnej strony Tasmanii i ogłosiłbym polonijną niezależność Tasmanii od kontynentu. A ON to spokojnie znosi.
Więc przesyłam mu moje „STO LAT” i spodziewam się, że inne Wirtualnopolonijne POLONUSY się przyłączą, obiecując trzymać kciuki za Nasze Pismo – w Służbie Ojczyzny i Polonii i jego upartego-rogatego Redaktora i za demonstrowaną przez nie i przez Niego niezależność!.

Mirosław Krupiński /9 / 07 / 2004.
###^^^###
Mirek jeszcze zdrowy obiecywał mi kilkakrotnie przyjazd do mnie z rewiztą z Albany (WA) na Tasmanię – jak mówił – na ryby i grzyby… Cieszył się ze swojej łódki motorowej na której pływał i łowił…Niestety nie zdążył! Św. Piotr zabrał go do swojej łodzi.
To zaledwie czubek tego z czym żeśmy się jak opłatkiem dzielili. Cieszę się Mirku, że o Tobie organizatorzy TEGO APELU pamiętali. Piszę o tym z opóźnieniem bo dopiero niedawno okrężną drogą dowiedziałem się których Polaków tym Apelem uhonorowali w jesteśmy przez ELYTY OMIJANI. Miałem zaszczyt porozmawiać osobiście z tymi którzy Nasze Pismo prenumerowali i czytali I KSIĄŻKI DO BIBLIOTEKI NASZEGO PISMA ofiarowali ale o tym innym razem bo o tym chyba – tam u Piotra już wiesz ŻE na Nasze Pismo -Nasze i Polskie w Slużbie Ojczyzny i Polonii zapadł wyrok kangurowy pod przewodnictwe ówczesnego prezesa ZORGANIZOWANEJ POLONII – aby go Polacy apolityczni do ręki nie brali!
Trzym się tam u Piotra, myślę, że już niedługo TAM się spotkamy
ANTONI J. JASINSKI
Od red. np.pl/ Obrazek wprowadzający podpis: Popatrz Pikuś tu była kiedyś Polska…
###################### np.pl ######################

To nie jest taki sobie artykuł. To jest klasa Redaktora Antoniego, skromnego i pracowitego! Miałem ten zaszczyt przyjaźnić się z Nim od czasu kiedy rozpocząłem studia w The Australian Maritime College (AMC) Launceston. O śp. Mirosławie Krupińskim wypowiadał się zawsze z szacunkiem. Polska i Polonia straciła wyjątkowego i uczciwego lidera „S”. Mirosława Krupińskiego
Stanisław Solecki obecnie w Qld
Do tego artykułu nie mozna nic dodać ani ująć, taka jest prawda, a prawda nie potrzebuje upiększeń, sprostowań, wyjaśnień. Można tylko podziękować p. Redaktorowi, za pamięć o Tych o których Polonia już obowiązkowo zapomina.
Perth z Perth
9 września 2005 roku Pani Ela Celejewska na Pulsie Polonii pisze, że spotkanie na temat „Solidarności” w Sydney poprowadził działacz p. AG.
I „przypomniał, że w Melbourne przez wiele lat mieszkała (już nieżyjąca) Alina Pieńkowska, która przez powstrzymanie, razem z Anną Walentynowicz wychodzących ze stoczni robotników – być może zmieniła bieg historii. Przemawiał, że „Wśród nas, w Melbourne mieszkała Alinka Pieńkowska, taka drobna siostra służby zdrowia. To ona była tą osobą, która w osiemdziesiątym roku zatrzymała stoczniowców wychodzących po podpisaniu porozumienia z dyrekcją. Zaczęła biegać wsród ludzi, którzy mogli coś zrobić i prosiła: – Co robicie! Dlaczego wychodzicie! Zostają zakłady, które was wsparły, a wy po podpisaniu porozumienia wychodzicie. Gdzie jest wasza solidarność!”
O Boże! Żyję w tym mieście w Australii od kilku dekad i jestem pewny, że śp. Alinka nigdy tu nie była, nigdzie nie emigrowała i w Polsce żyła aż do swojej śmierci. Jeszcze trochę czasu a dowiemy się, że śp. Mirosław Krupinski, żył, tworzył i „ryby łowił” i książkę napisał na Grenladii.
W. W.
Dobrze, że był ten APEL, który przypomniał nazwiska znanych kiedys zasłużonych dla Polski i Polonii ludzi, których ostatni raz wspomniano o Ich śmierci w lokalnej gazecie i to angielskojęzycznej i ukazał się nekrolog oraz kondolencje o odejściu bliskiej osoby oraz o szczegółach ich pochówku. To wszystko czego od 200 tysięcznej australijskiej Polonii jeszcze za życia oczekujmy.
K .i V . Skoczowscy, Tas.
(…) „Ty Ch.ju… Dzisiaj premierem jest człowiek [Tusk], który poświęcił młodość polskiej demokracji, a teraz poświęca wszystko, żebyśmy się nie dostali w ręce Rosji. Ty robisz wszystko, żeby osłabić Ukrainę i przybliżyć Rosję do naszego terytorium” – zwróciła się do głowy państwa dr Karola Nawrockiego kobieta i aktorka Joanna Szczepkowska.
No, można zapytać – jak się to widzi milczącym przedstawicielom Polonii – doradcom oplutego Prezydenta RP.
Mel-Pol
Szeptali po kątach „Komuno wróć” i komuna wróciła i na fotelu Marszałka Sejmu Czarzastego usadowiła- i ona pełnym głosem domaga się tego co kiedyś robiła
Sąd Okręgowy w Warszawie wydał prawomocny wyrok w sprawie Wojciecha „Jaszczura” Olszańskiego. Sędzia Aleksandra Kussyk po rozpoznaniu apelacji zdecydowała się na zaostrzenie uprzednio wymierzonej kary. Zamiast grzywny skazała Jaszczura na 3 miesiące bezwzględnego pozbawienia wolności. Zamiast grzywny, skazała „Jaszczura” na trzy miesiące bezwzględnego pozbawienia wolności. Co dalej będzie z wolnością słowa to „strach się bać…
Art.2.