Stare krzywdy naprawić!!! Niemcy odwieczni mistrzowie prowokacji…
AUTOR: ANTONI J. JASIŃSKI


To słynne zdjęcie przedstawiające niemieckich żołnierzy wyłamujących polski szlaban graniczny to rzeczywiście manipulacja i historyczna inscenizacja. Choć przez dekady uchodziło ono za autentyczny dokument ilustrujący moment napaści na Polskę 1 września 1939 roku, w rzeczywistości cała scena została w pełni zapozowana na potrzeby nazistowskiej propagandy
Bramą przez którą wdarło się zło, nienawiść do naszego narodu – symbolem początku II wojny światowej i agresji niemieckiej na Polskę stało się Westerplatte, stał się Gdańsk, Poczta Gdańska, Ale tu przecież nie chodziło agresorom tylko o Gdańsk. To było „preludium” tego zbrodniczego niemieckiego systemu posługującego się prowokacją. To Wolne Miasto Gdańsk zamieszkiwała większość niemiecka, która marzyła i chciała mieć „silnego i swojego Wodza”, a takim był Hitler. A tam w tym mieście już od roku 1933 władzę sprawowało NSDAP – więc Gdańskiem jak na szachownicy pionkiem grał Hitler. Ta gra była groźna dla istnienia polskiego narodu bo Polska w 1939 roku odmówiła podporządkowania się Rzeszy, i jej ideologii – odrzuciła propozycję wejścia do niemieckiego systemu sojuszy jako wasal – praktycznie jako niewolnik – co ogłaszał w swoich mowach sam Hitler.
Prowokacja państwa wobec drugiego państwa to celowe, podstępne działanie jednego kraju; pisanie i mówienie które ma zmusić drugie państwo do określonej, zwykle gwałtownej lub niekorzystnej dla niego reakcji. Prowokator ustawia wtedy swoje macki jak pelengatory i w pozyji oczekującej tworzy kolejną prowokację aby zaatakować zgodnie z wcześniejszym planem.

Osobnik który tworzy lub wspomaga prowokację, która ma spełnić swoje zadanie lub bierze w niej udział po wykonaniu zadania, jest dyskretnie usuwany w „cień” ale pozostaje pod opieką swego mocodawcy. Lub zlikwidowany.
Atakiem tego oddziału niemieckich żołnierzy na niemiecką radiostację w Gliwicach. bezpośrednio dowodził Alfred Naujocks ale głównym koordynatorem całej akcji był Reinhard Heydrich – ówczesny szef Gestapo (dokładnie od 1934 roku) i Służby Bezpieczeństwa Rzeszy, jeden z organizatorów prowokacji „nocy długich noży”.Przez radio nadano jeden, 9 wyrazowy komunikat: „Uwaga, tu Gliwice. Radiostacja znajduje się w polskich rękach…”. Następnie radio zamilkło, a dwie godziny później o godz. 22.30 w państwowej rozgłośni nadano obszerny komunikat o „polskich bandyckich prowokacjach”. Na potrzeby prowokacji życie stracił Franciszek Honiok, który posłużył jako „ofiara niemieckiej obrony przed polskimi powstańcami”. Chociaż sam Honiok był ubrany po cywilnemu, obok niego leżały jeszcze ciała niemieckich więźniów, przebranych „na potrzeby akcji” w mundury polskie. Ten zbrodniarz Alfred Naujocks zmarł 4 kwietnia 1966 roku w Hamburgu, dożywszy spokojnej starości po wojnie.

Gliwice nie były jedyne. Były jeszcze inne prowokacje. Napad na leśniczówkę w Byczynie

Na miejsce ataku wytypowano Las Kluczowski, a dokładnie jedyne zabudowanie w tym lesie – leśniczówkę. Atak przygotowano ze znacznym wyprzedzeniem. Szefem operacji został Niiemiec z podwójnym doktoratem Otto Rasch, szef gestapo w Linzu. Już 24 sierpnia do Byczyny przyjechało 10 ciężarówek SS-manów, którzy za kwatery obrali sobie browar Dalibora i restaurację Wyrwicha. Tak szybkie przybycie jednostek miało związek z planowaną datą ataku na Polskę, czyli 26 sierpnia. Ostatecznie datę prowokacji wyznaczono na 31 sierpnia. Niemieccy żołnierze „udający Polaków” udali się do lasu, gdzie po czasie rozmów i śpiewów ostrzelali opustoszałą leśniczówkę i jakby nigdy nic wrócili do kwater w Byczynie. Chwilę po tym na miejscu zjawiła się „grupa odwetowa”, która otoczyła leśniczówkę. Oczywiście nadano w niemieckim radiu komunikat o prowokacji polskich bandytów. Dowócza dr RASCH po wojnie zmarł spokojnie na chorobę Parkinsona.
Napad na punkt celny w Rybniku-Stodołach

Powyżej^ Stary dom celny/ Źródło: Strażnicy Czasu/ Forum dla wszystkich, którzy chcą ocalić historię przed zapomnieniem.
Termin akcji wyznaczono na 1 września. Odpowiednio wcześniej gestapo przygotowało trupy. Ohyda oprawców podających się za „inteligentnych nadludzi!”. Na potrzeby akcji w Stodołach ciała przywieziono z obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen.
Akcja rozpoczęła się 1 września o godzinie 4.00. Niemieccy dywersanci wydając głośne okrzyki pełne obelg pod adresem Rzeszy (po polsku oczywiście) ostrzelali i zdemolowali budynek celny po czym wycofali się z miejsca zdarzenia.
TARNÓW

Zamach bombowy na dworcu kolejowym w Tarnowie 28 sierpnia 1939) przeprowadzony 28 sierpnia 1939 roku. Bomba eksplodowała zabijając 20 ludzi i raniąc 35.
Zamachowcem na niewinnych ludzi był Antoni Johann Guzy z Bielska członek mniejszości niemieckiej Zostawił on w sali bagażowej dworca dwie walizki wyładowane materiałami wybuchowymi z ustawionymi zapalnikami. Antoni Guzy został zatrzymany przez funkcjonariuszy Policji Państwowej, wylegitymowany i wypuszczony. Zatrzymany znowu niedaleko stacji kolejowej, gdy chciał „zapoznać się ze zniszczeniami”’….został rozpoznany jako człowiek, który zostawił walizki. W czasie przesłuchania 1 września powiedział o tym, że żałuje tego, co zrobił i nie otrzymał za wykonanie zamachu żadnych pieniędzy. Jego dalsze losy są nieznane. Prawdopodobnie został rozstrzelany 4 września przed wkroczeniem Niemców do Tarnowa.
Atak na stację kolejową w Mostach koło Jabłonkowa.
Grupa pod dowództwem Hansa Herznera (licząca prawdopodobnie 30 osób) miała za zadanie zaatakować stację kolejową i tunel jabłonkowski i utrzymać pozycje do momentu nadejścia regularnej armii niemieckiej. Nie świadomi odwołania rozkazów dywersanci rozpoczęli akcję między 3 i 4 nad ranem, ostrzeliwując wspomnianą stację i biorąc do niewoli hutników zmierzających do pracy w Trzyńcu. Z mieszczącej się w podziemiach stacji telefonistka zdążyła na czas poinformować polskie dowództwo, a dywersanci po informacji od swoich przełożonych o odwołaniu akcji, wycofali się w kierunku Skałki i Wielkiego Połomu. Sama akcja nie przyniosła strat w ludziach ale wywołała wielkie napięcie dyplomatyczne na linii Polska-III Rzesza. Wyjaśnień od Niemców w sprawie incydentu oczekiwał gen. Józef Kustroń (dowódca 21 Dywizji Piechoty Górskiej). Strona niemiecka do rozmów wyznaczyła kpt. Kreisela, który wyraził „ubolewanie z powodu incydentu” i zobowiązał się przekazać przełożonym skierowane przez dowództwo polskie żądania co do ukarania winnych, podkreślając, że za zamachem nie stoją oddziały Wehrmachtu. Ostatecznie gen. Kustroń zwolnił zatrzymane osoby ale podkreślił, że polskie wojsko z trudem pozostało na swoich pozycjach. Za „wybryk” swoich podopiecznych stronę polską osobiście przeprosił dowódca 7 Dywizji Piechoty, gen. mjr Eugen Ott – językiem prowokatora – tłumacząc, że był to „incydent, spowodowany przez niepoczytalnego osobnika”.

Sam Herzner pomimo blamażu zaraz na początku wojny otrzymał Krzyż Żelazny II klasy. Za to odznaczenie „odpłacił się” Führerowi z nawiązką stając na czele oddziału – dowodził ukraińsko-niemieckim batalionem „Nachtigall” odpowiedzialnego za eksterminację profesorów lwowskich oraz Żydów zamieszkujących Lwów w 1941 roku.

PRZYKŁADY „PROWOKACJI POKOJOWYCH„
Powyżej Kadr z filmu –odznaczonego najbardziej renomowaną niemiecką nagrodą dla telewizyjnych produkcji filmowych.
I tu trzeba jeszcze dodać na zakończenie przykłady z prowokacji „pokojowych” – czyli wpuszczaniu sondy w organizm społeczny aby zbadać aktualne nastroje jak rząd i naród polski na to zareaguje. „A jak się naród polski tym zdenerwuje i gwałtownie zareaguje to się nową prowokację powtórzy – a do tego potrzebni są już sami swoi ludzie” (cyt. za AS). Taką prowokacją był i jest fim wyprodukowany przez telewizję publiczną ZDF „Nasze matki, nasi ojcowie”. Zakłamany obraz AK i partyzantów jako prymitywnych antysemitów np. w scenie pozostawienia na śmierć Żydów transportowanych w wagonach, zamiarze likwidacji.
Taką prowokacją była Skandaliczna wystawa w Gdańsku pt. Nasi chłopcy” zorganizowana przez „samych swoich” To wystawa która oburza tych, którzy za deklarowanie swojej polskości płacili ogromną cenę.
Taką prowokacją jest prośba o „wychowanie”. Podczas uroczystości przyznania Adamowi Bodnarowi nagrody zwanej przez wielu Polaków , „Nagrodą serbrnikową” – Dialogpreis. Przyznawanej przez Federalny Związek Towarzystw Niemiecko-Polskich. Były Rzecznik Praw Obywatelskich – późniejszy minister „polskiej sprawiedliwości”, porównał Polaków do „dzikiego zwierzęcia”, za którego Niemcy powinni „wziąć odpowiedzialność”. I to oczekiwanie dalej pozostaje – przyjmą kiedyś czy NIE przyjmą – na to wychowanie…?
Prowokacją są słowa byłego niemieckiego ambasadora Rolfa Nikel’a który ostrzegał, że. „Polskie pięć minut może się szybko skończyć” i to akurat opublikowane w „Onecie” należącym do spółki Ringer Axel Springer, gazety w języku polskim.
Powraca stara sekwencja znana od wieków:„Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam”. To znane powiedzenie przypisywane kardynałowi Armandowi Jeanowi du Plessis de Richelieu oznacza, że fałszywy lub nieszczery przyjaciel może skrzywdzić nas bardziej niż wróg, ponieważ działa skrycie i z zaskoczenia.
Organizatorom Manifestacji za to domaganie się aby stare krzywdy naprawić, za przykład PATRIOTYZMU – w imieniu własnym i Czyelników Dziękuję!
Redaktor naszepismo.pl
########################## np.pl ###########################

U nich tych po sąsiedzku – to znaczy Niemców zawsze są odloty: fru, fru…”Jezus to ktoś, kto mówi: Jeśli ktoś cię uderzy, nadstaw drugi policzek. I potem przybywa do świątyni, jest rozdrażniony tam handlarzami żywego inwentarza i – bum – puszczają mu nerwy” – taką opinię wygłosił teolog Simone Paganini w wywiadzie, jaki udzielił wraz ze swoją żoną, etykiem Claudią Paganini, niemieckiemu czasopismu „Christ und Welt”. Jak pisze niemieckie portal katolicki katolisch.de, który przytacza te poglądy, ta para uważa, że Jezus miał zaburzenie „kontroli impulsów” i „skłonności do alkoholu… FRU, FRU i bum…
Majka Majkowska