Nasze Pismo nr 3.
Cz. 2.


(…) Po odbyciu służby w rosyjskim wojsku w randze generała powrócił do Kraju. Do Warszawy. Otworzył tam pierwsze Polskie Gimnazjum, a za zgodą senatu rosyjskiego, dzięki stosunkom i środków finansowych uzyskał zezwolenie na prowadzenie nauki w JĘZYKU POLSKIM. Jego prywatne gimnazjum było największą polską szkołą średnią na obszarze trzech zaborów. Nazwane było imieniem Chrzanowskiego, a potem po jego śmierci jako Fundacja Zamojskich.

Opis zdjęć ^ Od lewej u góry: Stefan Rowecki na „koniku” – ok. 1899 roku. / po prawej; wakacje w Ojcowie, Stefan Rowecki drugi od prawej, trzeci od prawej młodszy od niego o 6 lat brat Stanisław, rok 1912. / Zdjęcie rodzinne: Stefan Rowecki trzyma rękę na kolanach matki Zofii z Chrzanowskich Roweckiej , druga od lewej w tylnym rzędzie. Trzeci od lewej w ostatnim rzędzie stoi jego ojciec Stefan Leon Rowecki / Piotrków Trybunalski ok. 1900 roku.
Syn Napoleończyka, a starszy brat Marcelego, dziedzic „Dzierżącej” w wyniku konfiskaty majątku za Powstanie Styczniowe stracił Ojcowiznę. Przez różne koleje losu część rodziny trafiła do Piotrkowa Trybunalskiego gdzie z rodziców Stefana Leona Roweckiego i Zofii Chrzanowskiej urodził się 25 XII 1895 roku Stefan Rowecki.
Dziadek od wczesnych lat demonstrował swój patriotyzm. W wieku 5 lat opluwa epolety carskiego oficera. Kilka lat później będąc już uczniem gdzieś około 1907 roku decyduje się na krok znacznie odważniejszy… Z prochu wyjętego z nabojów myśliwskich konstruuje petardę, którą rzuca w przejeżdzający patrol kozacki. Zostaje schwytany i postawiony przed sądem. Dzięki wstawiennictwu rodziny i sowitym łapówkom zamiast srogiej kary wymierzono grzywnę. Co ciekawsze – mój drugi dziadek zadziałał podobnie i na większą skalę za co wylądował na Sybirze. Co z tego wynika? A to, że moi dziadkowie mieli oprócz mnie wnuka – wspólne działania…
Około 1910 roku Dziadek , Stefan Rodecki był współtwórcą skautingo czyli ówczesnego harcerstwa na terenie Piotrkowa Trybunalskiego. W 1912 roku Dziadek wdał się w bójkę z przywódcą łamistrajków młodzieży uczęszczającej do gimnazjum rosyjskiego, staje przed sądem. Musiał opuścić rodzinny Piotrków. Udaje się do Warszawy i zamieszkuje w domu brata matki dr Damiana Chrzanowskiego. Tam wstępuje na wydział elektryczny Szkoły Wawerberga. W 1913 roku kiedy przypadao 300.lecie panowania dynastii Romanowych w całym Królestwie władze przygotowały uroczyste obchody. Przed ich rozpoczęciem Dziadek potajemnie wraca do Piotrkowa. Staje tam na czele akcji której celem jest nie dopuszczenie do tych uroczystości.
Na gmachach rządowych pojawiły się napisy: „Precz z domem Romanowych !” Płoną girlandy, fajewerki i flagi złożone w magazynach na tą uroczystość.
Na początku 1913 roku Diadek oficjalnie zostaje przyjęty do Polskich Drużyn Strzeleckich. W 1914 roku potajemnie ucieka do Legionów. !7 maja 1915 roku w bitwie pod Konarami zostaje ranny po raz pierwszy. W czasie tych walk 5 Pułk zyskał dobrą sławę w Legionach . Sam Józef Piłsudski nadał mu przydomek „Zuchowaty”. Zaleczywszy ranę już 21 lipca Dziadek wraca do pułku ale w czasie walk na Lubelszczyźnie boleśnie odczuwa słabo gojącą sie ranę z nie wyjętą kulą. Potem w 1920 roku był szefem grupy uderzeniowej gen Rydza Śmigłego i brał udział w Bitwie Warszawskiej.
W 1922 roku ukończył studia w Wojskowej Szkole Sztabu Generalnego. Byl długoletnim redaktorem „Przeglądu Wojskowego”. Historyk Andrzej K. Kunert w wykazie publikacji Stefana Roweckiego podaje 86 pozycji.
Jako przykład niezależnych poglądów mojego dziadka przytoczę jeszcze jeden z epizodów. Dziadek bardzo przeżył wypadki majowe. Był zdecydowanym przeciwnikiem rozruchów przeciwko legalnemu rządowi. Nie stanął po stronie ukochanego komendanta, chociaż zawsze mówił o Marszałku z największym szacunkiem. Na jednym z późniejszych przyjęć na Zamku Marszałek zapytał dziadka; „A ty co Stefan? Co robiłeś w czasie walk majowych. Nigdzie ciebie nie widziałem…”. Na co dziadek odpowiedział: – „W maju Komendancie dowodzilem tylko książkami w moim Instytucie. Ale gdybym dowodził inną bronią, musiałbym niestety tym razem pójść przeciwko Komendantowi….” Marszałek bez słowa odszedł. A otaczające go różne „grube ryby”popatrzyły na śmiałka z oburzeniem. Z kolei przyjaciele i koledzy dziadka stwierdzili ze smutkiem, że tym swoim odważnym wystąpieniem zakończył karierę wojskową. Jednakże Marszałek umiał wyżej cenić szczerość i prawość niż lizusostwo i wbrew przewidywaniom panikarzy przeniósł dziadka we wrześniu do Generalnego Instytutu Sił Zbrojnych.
W 1930 roku Stefan Rowecki w stopniu podpułkownika otrzymuje nominację na dowódcę 55 Pułku Piechoty w Lesznie Wielkopolskim. Jest do duże wyróżnienie. Przeszło 5- letni pobyt w Lesznie okazał się jednym z najszczęśliwszych okresów w życiu dziadka. Dowodząc tym pułkiem dołożył starań aby utrzymać kontakty z władzami cywilnymi Leszna.
W 1935 roku pułkownik Stefan Rowecki zostaje mianowany dowódcą K.O.P. w Czortkowie, a w 1938 roku obejmuje dowództwo komendanta Piechoty Dywersyjnej Z.D.P. Legionów w Kielcach. W 1939 roku po odbyciu szkolenia wyższych dowódców w Toruniu zostaje wezwany przez ministra Kasprzyckiego i od niego otrzymuje rozkaz zorganizowania Brygady Pancerno-Motorowej, której zostaje dowódcą i przeniesiony do Warszawy.
Tragiczny wrzesień 1939 roku. WOJNA! Brygada Pancerno-Motorowa zostaje przydzielona do Armii Lublin dowodzonej przez gen. T. Piskora i tam dzielnie walczy z Niemcami. Ale jak inne POLSKIE oddziały zostaje rozbita przez wrogów. Po kapitualacji już w cywilnym ubraniu Dziadek przedostaje się do Warszawy. Od tego momentu działalność dziadka staje się jeszcze ważniejsza. Działa w szeregach ZWZ, potem jest pierwszym dowódcą AK. I właściwie ten okres jego życia jest najbardziej zasłużony dla Ojczyzny, najbardziej znany – a zarazem ze względu na struktury AK – najbardziej tajemniczy. Dlatego też zainteresowanych Szanownych Czytelników Naszego Pisma bliższymi informacjami o życiu i działalności mojego Dziadka w tym tragicznym dla Polski okresie odsyłam do lektur wspomnianych pisarzy, historyków iprofesjonalistów.
Wspomniałem już, że czas dowodzenia 55 Pułkiem Piechoty w Lesznie okazał się w życiu Dziadka najszęśliwszy. Tam też powstał „Instytut Imieniem Generała Grota Roweckiego” do którego to moja Mama przekazała prawie wszystkie pieczołowicie zbierane pamiątki po swoim Ojcu i moim Dziadku, w których przekazaniu sam uczestniczyłem bo Mama byla już bardzo mocno schorowana. Miło mi odnotować i to, że jeden z wyższych oficerów z Pułku Leszczyńskiego p. krzysztof Handke napisał książkę: „PUŁKOWNIK STEFAN ROWECKI DOWÓDCA 55 POZNAŃSKIEGO PUŁKU PIECHOTY W LESZNIE, 1930-1935”. Także jego kuzyn p. Waldemar Handke napisał książkę pt. „POLEGAJ JAK NA ZAWISZY”.
Na pogrzebie mojej Mamy w lutym 2002 roku obecnym był dowódca pułku i kadra oficerska. To dużo i mało co napisałem o moim Dziadku. A kiedy przyjdzie czas zamelduję się u Generała Stefana Roweckiego-Grota i powiem; to ja. Twój wnuk Stefan Mielczarski z Melbourne i TAM opowiemy sobie wszystko…
Stefan Mielczarski.
Dwie pasje Stefana:


Od red. np.pl. Jest takie przysłowie, które mówi, że „niedaleko pada jabłko od jabłoni” albo to , że; „patriotyzm i miłość do swojej Ojczyzny jest w naszym DNA.” Przekonałem się o tym osobiście kiedy miałem ten zaszczyt spotkać Stefana w jego gościnnym domu w Melbourne.
I powtórzę, że można na Nim – jak i na całej Rodzinie Mielczarskich polegać jak na ZAWISZY. I tych rozmów o Polsce, o Dziadku i Rodzinie w przytulnym gabinecie w fotelu pod portretem Dziadka Bohatera. Tego się nie zapomina. Antoni.
######################## np.pl #########################
