MA 101 LAT I DALEJ CZEKA!!! Przesyłam ten APEL do WAS!!!
„Znana to metoda wroga – czekanie – i z lewa i prawa…aż problem się sam rozwiąże kiedy już ostatnia ofiara umrze! [A.S.]
AUTOR: FILIP STAWARZ
Przesyłam ten APEL do WAS – do Naszego Pisma – bo wiem, że POLONIA AUSTRALIJSKA z Sydney – jako jedyna na Emigracji – domaga się od Niemiec odszkodowania dla Polaków – w imieniu PRAWA!!!

Wstrząsający cytat seniora: „Coraz częściej mam wrażenie, że polski sąd po prostu czeka na moją śmierć. Wiedząc, że dziś mam już 101 lat, nie przyspiesza postępowania. A wtedy problem rozwiąże się sam” – stał się symbolem przewlekłości procedur prawnych w sprawach, gdzie czas odgrywa kluczową rolę…
Dwa dni temu –1 października 2026 – Stanisław Zalewski skończył 101 lat. Przeżył Auschwitz, Mauthausen i Gusen. Od dziewięciu lat walczy o prawdę po użyciu przez niemieckie media określenia „polski obóz zagłady”. Teraz przegrał kolejną walkę –NIE z pozwanym, ale z czasem i procedurą. Sąd nie zgodził się na rozdzielenie roszczeń materialnych (pieniądze na Związek Byłych Więźniów KL, którego St. Zalewski jest honorowym prezesem) i niematerialnych (o przeprosiny, które czekają w Sądzie Najwyższym na wcześniejsze rozstrzygnięcie). Mimo apeli pełnomocników i Rzecznika Praw Obywatelskich. Kasacja została więc wycofana.

Batalia prawna rozpoczęła się w 2017 roku. Stanisław Zalewski, pozwał media z Bawarii za nazwanie niemieckiego obozu w Treblince polskim obozem zagłady. Wszystkie obozy koncentracyjne na terenie Polski, nie mówię już o Europie, bo były, były zakładane przez reżim narodowo-socjalistyczny Niemiec (…). To, że te obozy były zlokalizowane na terenie Polski, to nie znaczy, że to są polskie – mówił Stanisław Zalewski, były więzień niemieckich obozów zagłady.

Mija dziewięć lat, a przeprosin i finansowego zadośćuczynienia nie ma. Niemieckie media nie chcą załatwić sprawy polubownie – zaznaczyła Aneta Markowska, sekretarz Stowarzyszeniu Patria Nostra, które wspiera Pana Stanisława w sądowej walce. I nie, oni nie mają ani woli dialogu, ani woli dobrowolnego spełnienia naszej prośby, naszego roszczenia. Nie ma takiej woli – dodała.
Pan Stanisław walczy [TYLKO,np] o 50 tysięcy złotych nie dla siebie, ale na rzecz Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych. Sprawę pro-bono, tak jak wiele podobny z przeszłości – prowadzi mecenas Lecha Obara. – Robimy wszystko, żeby zakończyć to, tzn. dać szansę panu Stanisławowi cieszyć się z wyroku – stwierdził mecenas.

Sprawa przeszła przez wszystkie instancje. Trafiła też do Sądu Najwyższego. W międzyczasie zajmował się nią Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu po wniosku polskiego sędziego, który miał wątpliwości, czy może sądzić niemieckie media.
Są namacalne dowody, miejsca, obozy, narzędzia i jeszcze należy udowadniać to w procesach sądowych. Ja tego nie rozumiem – mówi Stanisław Zalewski, więzień niemieckich obozów zagłady.

W 2025 roku Sąd Najwyższy nakazał ponowne zbadanie sprawy. Rozpatrujący ją sąd apelacyjny uznał, że były więzień może dochodzić w Polsce odszkodowania, ale o przeprosiny musi walczyć już w Niemczech. Pełnomocnicy Pana Stanisława złożyli kasację, ale na jej rozpatrzenie trzeba czekać kilka lat. Sąd nawet po apelach Rzecznika Praw Obywatelskich NIE zgodził się na rozdzielenie wątków sprawy i jej przyspieszenie.
Rzecznik pisze, że to jest każdego konstytucyjne prawo do tego, żeby doczekać się wyroku. Że on ma 100 lat już. Dzisiaj 101 lat. Że proszę jednak rozdzielić i przyspieszyć każdą z tych spraw osobno. Okazuje się, że Sąd Apelacyjny mówi NIE – wskazał mec. Lech Obara.
Stowarzyszenie Patria Nostra szuka nowych możliwości prawnych, aby doprowadzić sprawę do końca. Powołując się na orzeczenia TSUE z przeszłości, rozważa złożenie pozwu w imieniu związków byłych więźniów. Z walki o prawdę nie rezygnuje też 101 letni Pan Stanisław.
Tam, gdzie to jest możliwe jeszcze do dziś, mimo że już mam więcej jak 100 lat, staram się propagować i daję wzajemne porozumienie, współdziałanie, współpracy do jednego celu – żeby ludzie byli dla siebie LUDŹMI – podkreślił były więzień niemieckich obozów zagłady.

Dla np.pl oprac. FILIP STAWARZ
Źródła: RadioMaryja.pl/ DebataOlsztyn.pl/ TKO/ AI/ i.in./
############################ np.pl #############################

A jednak Polak Polakowi wilkiem – homo homini lupus est (człowiek człowiekowi wilkiem) – stąd ta przerażliwa zimnica, brak empatii – unikanie wspierania Rodaków – nieufność, zawiść, rywalizacja o względy obcych lub wbijanie „noża w plecy” zamiast solidarności. Taki nóż jest wbijany codziennie p. Stanisławowi, którego Pan Bóg chronił w niemieckich obozach śmierci. Służalcy Germanofile oczekują w „wolnej” Polsce aby wreszcie umarł!
Miłosz Zięba
Zastanawiam się, nad tym APELEM, bo widzę, że jeszcze są w Polsce osoby które oczekują poparcia od Polonii. Rozumiem, że Pan Filip zasugerował się akcją w Sydney, tej grupy ludzi, o czym wyczytał w naszympiśmie, którzy bez względu na wszystko domagają się publicznie pod niemieckim konsulatem odszkodowań dla Polski i Polaków, Ale bądżmy realistmi z pytaniem, kto dzisiaj na taką akcję przyjdzie, z tych polonijnych 200 tysięcy? Czy już widzieliście tam kogoś z konsulatu, albo od Rady Naczelnej czy innych ViPów -wystarczy popatrzeć na zdjęcia. Ta grupa już zrobiła wiele dla Polski, ludzie mają własne rodzinne i zawodowe życie. Jedyna pomoc to listy do ministerstwa sprawiedliwości z poparciem Polaka 101-letniego. I znowu pytanie, jaka organizacja to napisze i podpisze? Dlatego jestem pesymistą znając Polonię Australijską. Chociaż Polakowi p. Stanisławowi wszystkiego co dobre życzę.
W,W.
Dokładna analiza zjawiska fatamorgany, która nazywa się Polonia australijska
Mel-Pol